7 maja 2017

Kuracja uszczelniająca naczynka z 1% witaminą K od DermoFuture czyli plusy oraz minusy jej stosowania

Od wielu już miesięcy używam z powodzeniem kuracji marki Dermofuture. Mam swoich ulubieńców, do których lubię wracać. Kosmetyki sprawdzają się w mojej pielęgnacji bardzo dobrze.
Jakiś czas temu opisywałam Wam fantastyczne szkolenie jakie zorganizowała do blogerów marka DermoFuture. Jeśli nie czytaliście, podsyłam Wam LINK.
Na szkoleniu otrzymaliśmy trzy nowości do testowania i właśnie dzisiaj przychodzę z moimi wnioskami po używaniu jednej z nich.  
Kuracja uszczelniająca naczynka z 1% witaminą K ma za zadanie wzmocnić naczynka, złagodzić i zredukować zaczerwienienia.


Kuracja z witaminą K zawiera unikalne składniki z intensywnymi właściwościami regenerującymi i kondycjonującymi skórę. Uszczelniają one ścianki naczynek krwionośnych, zapobiegając ich nadmiernemu rozszerzaniu oraz zmniejszając ich widoczność. Ze względu na dużą zawartość (1%) witaminy K, zostają szybko zredukowane zaczerwieniania i zasinienia Olej arganowy optymalnie odżywia, zwiększając jędrność i elastyczność naskórka.

DZIAŁANIE KURACJI:
• wzmacnia i uszczelnia osłabione ścianki naczyń
• zmniejsza widoczność naczynek krwionośnych
• zapobiega nadmiernemu rozszerzaniu naczynek
• stymuluje procesy naprawcze
• regeneruje podrażnienia

Tak brzmi opis producenta.


Jeśli chodzi o moją cerę mieszaną w stronę przetłuszczającej się, naczynka mam tylko popękane i zaczerwienienie utrzymuje się przy płatkach nosa. Ale poprzez stosowanie kuracji depigmentujących przebarwienia zauważyłam pojawiające się czerwone pajączki na policzkach. Dlatego między innymi zdecydowałam się na testowanie kuracji z witaminą K.


KONSYSTENCJA I ZAPACH
Kuracja ma bardzo „zbitą”, żelową formę. Jak na razie nie występują problemy z dozowaniem. Szklana pipeta nabiera odpowiednią ilość produktu. Niestety obawiam się, że przy większym zużyciu problem z wydobyciem kosmetyku będzie dosyć poważny. Kuracja ładnie pachnie - olejem arganowym. I jest niesamowicie wydajna. Ja stosuję 3-4 krople na całą twarz.
Tyle z plusów.
Minusem jest konsystencja, która (w moim przypadku) absolutnie nie jest absorbowana przez skórę, tylko niczym baza silikonowa siedzi na jej powierzchni.
Producent zaleca, aby stosować ją wieczorem na oczyszczoną skórę, delikatnie wmasować, 
a po wchłonięciu zastosować krem pielęgnacyjny.
Sama kuracja jest na tyle bogata, że nie ma jak dać na nią kremu  ponieważ wszystko siedzi na skórze i mam wrażenie, że tylko marnuję produkty, ponieważ absolutnie nie wchłaniają się . Jeśli nie dam kremu, rano wstaję ze ściągniętą skórą. Czyli podsumowując i tak źle i tak niedobrze.


Czy kuracja działa?
Mogę potwierdzić, że tak, ponieważ pajączki na policzkach zostały ukojone i straciły odrobinę na intensywności.
SKŁAD INCI:
 
Kolejnym minusem natomiast jest fakt, że nastąpiło tak zwane zapchanie i w związku z czym od tygodnia znowu walczę o ładną cerę i staram się zaleczyć niedoskonałości i sporych rozmiarów niespodzianki, które zaatakowały moje policzki i linię czoła.
A nie tak miało być. Kurację odstawiłam i może za jakiś czas dam jej kolejną szansę.
Sądzę, że u osób z suchą czy normalną cerą może się ona lepiej sprawdzić. U mnie niestety jest to chwilowa porażka.

Ta mała szklana buteleczka ma pojemność 20 ml i kosztuje na stronie producenta 42,90 zł. Ale radzę poszukać również w innych sklepach, bo rozpiętość cenowa jest niesamowita.

I tyle z mojej radości i testowania.... idę wysmarować buzię Effaclar Duo+, który w takich przypadkach działa rewelacyjnie.

Miłej niedzieli kochani :-)