29 sierpnia 2016

Kosmetyki, które zużyłam w sierpniu


Witajcie. Kolejny miesiąc dobiega ku końcowi, dlatego też postanowiłam zaprezentować kosmetyki, które udało mi się zużyć w miesiącu sierpniu.
Tradycyjnym zwyczajem, jeśli pojawiła się już na blogu recenzja danego produktu zostanie ona podlinkowana w jego nazwie.
Zapraszam.


Sanctuary SPA -niesamowicie pachnące mydełko w płynie. Już wiem, że ta seria zagości jeszcze w mojej łazience.
Rexona - antyperspirant o zapachu Shower Clean. Uwielbiam! Bohater tych wakacji.
Bumble and bumble - suchy szampon. Ale wiecie co szkoda mi słów na ten produkt poczytajcie recenzją. Nigdy więcej!


Dove mydło w płynie, w którym jestem coraz bardziej zakochana.
Nivea Krem do oczyszczania twarzy - niezły kosmetyk, ale mojej cerze nie odpowiada ta warstwa, którą zostawia na powierzchni, więc pewnie już się nie spotkamy.
Garnier Płyn micelarny - kolejna butla zużyta, już straciłam rachubę, która to.


Prestige Hyaluronic Repair - świetne płatki do pielęgnacji skóry pod oczami. Bardzo polecam.
Purederm Wrinkle Patches - kolejne płatki pod oczy. Są trochę słabsze w działaniu od Prestige, ale też nieźle sobie radzą z pielęgnacją skóry.
Pharmaceris T krem z kwasem migdałowym 10% - jedyny magiczny środek dla moje cery. Niszczy wszystkie nispodzianki na twarzy w ciągu jednej nocy.
Pharmaceris W Intensywn krem wybielający na noc - sam niewiele działa, w komplecie zachowuje się znacznie lepiej.
DermoFuture Aktywny kolagen -  świetny jakościowo  i rewelacyjny cenowo kosmetyk. Również polecam z czystym sumieniem.


DermoFutyre Intensywny Hialuronowy wypełniacz do ust - rewelacja. To że działa doskonale widać na zdjęciach w artykule. Juz namierzyłam go w Rossmannie.
DermoFuture Hialuronowy wypełniacz do ust - trochę słabsza wersja kosmetyku  wspomnianego wyżej, ale skuteczna w działaniu. Jedyny minus obu kosmetyków - systematyczność aplikacji :-P
Astor Perfect Stay - straszny korektor, który na mojej cerze nie dawał żadnych dobrych rezultatów ani na niedoskonałościach, ani pod oczami.
Estee Lauder Pure Gloss - świetny błyszczyk. Ale cieszę się, że się już skończył.... bo czas na nowości!
Testowałam również dwa pudry sypkie marek Armani i La Prairie, ale jakoś nie podbiły mojego serca. Początkowo, przez około 2 godziny efekt był rewelacyjny, a następnie moja cera zaczynała przypominać latarnię morską świecącą o północy. Nadal szukam pudru sypkiego, który okiełzna cerę przetłuszczającą się i da efekt zmiękczenia rysów twarzy.
Jakieś sugestie?

A jak Wasze zużycia w sierpniu?



28 sierpnia 2016

Tag - Moja makijażowa historia

1. Czy pamiętasz swój pierwszy kosmetyczny zakup? 

Zależy z której półki cenowej. Jako nastolatka zachwycałam się kosmetykami Margaret Astor (tak wtedy marka się nazywała). A jak Pan Sergiusz Osmański projektował sezonowe makijaże, z wypiekami na twarzy polowałam na ulotki reklamowe, ponieważ dla mnie to był wyznacznik dobrego gustu i mała podpowiedź w nauce sztuki makijażu.
   

2. Opisz swoją najlepszą maskarę. Czy znalazłaś taką, która spełnia Twoje wymagania?

Najelpsze maskary, które miałam okazję używać to Effect Faux Clis YSL i In Extreme Dimention MACa. Używałam jeszcze kilku fajnych marek, ale ze względu na ich kiepską wydajność nie wymieniam nazw.




3. Jaki rodzaj krycia preferujesz w podkładzie?

Ze względu na moje przebarwienia preferuję podkłady bardziej kryjące i o przedłużonej trwałości. Aczkolwiek szukam również rozświetlenia, ponieważ taka cera zdecydowanie lepiej się prezentuje.
 
 
4. Ulubiona marka luksusowa?

Marka do której mam największy sentyment to Lancome. Marka, której najczęściej używam w ostatnich latach to MAC. Ale na rynku jest jeszcze wiele innych, na których zawsze zawieszam oko jak Armani czy Chanel. 



5. Jakie firmy kosmetyczne chcesz wypróbować, a jeszcze tego nie zrobiłaś? 

Ogromnie kusi mnie Kat Von D i Tarte. Natomiast moim niespełnionym (chwilowo) marzeniem są również Tom Ford i Charlotte Tilbury.


6. Ulubiona firma drogeryjna?

Z drogeryjnych największym zaufaniem darzę Max Factor. Ale generalnie marki drogeryjne omijam szerokim łukiem.
 

7. Czy nosisz sztuczne rzęsy?

Nie. Jeszcze nie miałam przyjemności, ale bardzo mnie intrygują.
Ponieważ moje rzęsy są całkiem przyzwoite i kiedy wytuszuję je dobrym tuszem to nie mam już potrzeby używania sztucznych rzęs.
 
 

8. Czy jest makijaż, w którym nie wyszłabyś z domu?

Osobiście nie lubię makijażu w kolorach niebieskich i zieleni. Jeśli się źle z tym czuję to nie wyjdę z domu, bo wiem, że będę miała popsuty dzień.
 


9. Jaki kosmetyk jest przez Ciebie najbardziej wielbiony?

Moje najbardziej uwielbiane kosmetyki, do których ciągle wracam to pomadki i cienie marki MAC. Jeśli chodzi o pozostałe kosmetyki, jakoś rzadko kiedy zdarza mi się kupić je po raz kolejny.



10. Jak często kupujesz kosmetyki do makijażu? Czy lubisz kupować od czasu do czasu czy wszystko na raz?

Kiedyś lubiłam kupować wszystko co wpadło mi w oko i na tak zwany zapas. Po przeliczeniu ile sztuk poszczególnych kosmetyków czeka czasami na użycie nastąpił tak zwany zimny prysznic.
Teraz kupuję tylko wtedy jeśli dany kosmetyk ma się ku końcowi. Małe odstępstwo i wyjątek stanowią okazję typu urodziny czy święta, żeby odrobinę się rozpieścić czymś pięknym i pachnącym.
 

11. Czy masz „makijażowy budżet” czy kupujesz swobodnie?

Budżetu jako takowego nie posiadam, aczkolwiek przy wyższych kwotach zawsze zastanawiam się kilka razy. 
 

12. Czy wykorzystujesz rabaty, kupony, punkty z kart kupując kosmetyki?

Oczywiście, że tak. Jeśli jest taka okazja czy możliwość to czemu nie. 
Ja jestem królową rabatów – tak zresztą nazwała mnie kiedyś koleżanka!
 

 13. Jaki typ produktu kupujesz najczęściej?

Chyba pielęgnacja. To jest u mnie podstawa i priorytet. Ostatnio litrami wykupuję różowy płyn micelarny Garniera :-)


14. Czy jest jakaś firma, której nie możesz znieść?
 
Co do firm obiekcji nie mam  żadnych. Raczej do ich cen mogłabym się przyczepić.... no i czasami do miernej ilości względem wartości kosmetyku.


15. Czy unikasz pewnych składników w kosmetykach, takich jak parabeny czy siarczany?

Od zawsze twierdzę, że na przykład moje włosy lubią SLS-y w szamponach. Pielęgnacja „naturalna” rzadko kiedy się u mnie sprawdza. Ufam, że marki na etapie projektowania składów kosmetyków wiedzą co robią. Ale!!!.... nie ufam ślepo tylko zawsze jeszcze sprawdzam i szukam dodatkowych informacji.
 


16. Czy masz ulubione miejsce gdzie kupujesz kosmetyki do makijażu?

Zdecydowanie Sephora – kusi promocjami, przecenami i niesamowitymi okazjami.
 


17. Czy lubisz próbować nowych kosmetyków pielęgnacyjnych czy trzymasz się rutyny?

Lubię próbować nowości rynkowe, ale zawsze staram się, żeby były dopasowane do typu cy tez potrzeb mojej cery.


18. Ulubiona marka do ciała i do kąpieli? 

Brak. Używam za przeproszeniem co mam lub co jest kupione na promocji :-) Aczkolwiek preferuję bardziej mydła w płynie Dove.


19. Gdybyś mogła kupować kosmetyki tylko z jednej firmy to jaka by to była?

Żałuję, że MAC nie ma jakiejś sensownej pielęgnacji, bo odpowiedź mogłaby być tylko jedna <3
 

20. Jaka firma według Ciebie ma najlepsze opakowania?

Prostota, klasyka i minimalizm – Tom Ford, Chanel i Armani!
 

21. Jaka celebrytka ma zawsze perfekcyjny makijaż?

Nie należę do przesadnego fan clubu, ale Kim Kardashian West zawsze jest perfekcyjnie „zrobiona” na te małe i te duże wyjścia.
  

22. Czy należysz do jakiejś internetowej, makijażowej społeczności?

Należę, ale nie aktywnie. Po prostu nie mam na to czasu najzwyczajniej w świecie. 
Kiedyś udzielałam się aktywnie na wizaz.pl. Trochę zaczęłam działać na Makeuper.pl, ale coś cienko mi to wychodzi.


23.   5 ulubionych urodowych guru.

Jest wielu wspaniałych i utalentowanych guru. Ostatnio dużo korzystam ucząc się od takich osób jak Wayne Goss, Charlotte Tilbury, Magda Pieczonka, Jordan Liberty i oczywiście moja ulubiona Mary Greenwell.



 
24. Czy lubisz produkty wielozadaniowe tak jak stainy do ust i policzków?

Lubię jak produkt ma więcej zastosowań niż jedno. Ot taka ze mnie praktyczna istota.  Stainów niestety szczerze nie znoszę.
 

25. Czy jesteś niezdarna podczas nakładania makijażu?

Raczej mi się to nie zdarza. Jedyna niezdarność to walka z kreskami, które pomimo tylu lat praktyki i tak mi nie wychodzą równo i w miarę symetrycznie.

 
26. Czy używasz bazy pod makijaż, na oczy?

Z bazami pod makijaż jest różnie, ponieważ nie zawsze moja cera je toleruje.
Bazę pod cienie używam już od chyba 6-7 lat i zawsze wracam do klasycznej wersji Primer Potion od Urban Decay. Najlepsza baza na świecie :-)
   


27. Jak dużo produktów do włosów używasz w typowy dzień?

Jeśli nie jest to dzień w którym myję włosy, jest to absolutny minimalizm w postaci szczotki i lakieru do włosów. Od czasu do czasu jeszcze suchy szampon w razie potrzeby.
 

28. Co pierwsze nakładasz korektor czy podkład?

Podkład. Dopiero wtedy widzę gdzie i w jakiej ilości potrzebuję korektora.



29. Czy myślałaś kiedyś nad lekcjami z makijażu?

To jest moje niespełnione marzenie. Chciałabym zapisać się na jakiś kurs z prawdziwego zdarzenia, żeby usystematyzować sobie swoją wiedzę.
 

30. Co kochasz w makijażu?

Możliwość zmiany wyglądu w zależności od dnia czy nastroju; poprawy humoru i poczucie dorosłości. Ja po prostu to  uwielbiam ♥



A jak wygląda Wasza makijażowa historia?





P.S. Pozdrawiam serdecznie Gosię, od której pożyczyłam pomysł na TAG (LINK) 


26 sierpnia 2016

Lierac SUNIFIC Suncare EXTREME – Jedwabiście Lekki Krem Ochronny SPF 50+


Kto ma przebarwienia ten już wie jak ważna jest w sezonie letnim ochrona zwłaszcza twarzy przez zgubnym działaniem promieni słonecznych. Po wypróbowaniu wielu filtrów trafiłam w końcu na Lierac.


Markę darzę zaufaniem ponieważ w przeszłości miałam okazję używać serum depigmentujące (LINK) walczące z przebarwieniami, które dało bardzo dobre rezultaty.
Jedwabiście Lekki Krem Ochronny SPF 50+ to komfortowa ochrona przed promieniami UV, całkowicie niewidoczna na skórze, redukująca objawy fotostarzenia oraz powstawanie ewentualnych nowych przebarwień.
Opatentowane połączenie filtrów ( 3 fotostabilne filtry chemiczne + Tinosorb M+ Glycofilm), zapewnia stabilną i skuteczna ochronę zarówno przed promieniowaniem UVB jak i UVA.
Zastosowanie Glycofilmu - „wzmacniacza” SPF pozwala na zastosowanie mniejszej ilości substancji fotoochronnych przy zachowaniu tej samej skuteczności ochrony.

Skład INCI: 
 
Składniki aktywne:
  • fotostabilne filtry chemiczne,
  • Tinosorb M,
  • Glycofilm,
  • Ekstrakt z orobanche- działa przeciwzapalnie i zapewnia dodatkową ochronę przed powstawaniem przebarwień,
  • Ekstrakt z plumerii – wzmacnia ochronę przed wolnymi rodnikami i pomaga redukować skutki ich działania,
  • Witamina E – wzmacnia ochronę komórek,
  • Frangipania – wraz z witaminą E wspomaga procesy naprawcze DNA, na poziomie komórkowym,
  • Olejek z jaśminu i ekstrakt z aloesu w połączeniu z gliceryną roślinną przeciwdziała podrażnieniom i oparzeniom słonecznym, likwiduje rumień i nawilża skórę.


Produkt nie zawiera: silikonów, parabenów, oktokrylenu ani benzofenonu-3

Sposób zastosowania:
Produkt należy aplikować na skórę na 30 minut przed ekspozycją słoneczną. Powtarzać aplikację co 2 godziny lub częściej, jeżeli skóra jest narażona na działanie potu, wody (pływanie) lub jest pocierana (piasek, ręcznik).
Deklarowana ochrona UVA/UVB jest osiągana przy ilości filtra 2 mg/1 cm2 skóry (czyli minimum 1-1,25 ml na samą twarz; 1,5-1,8 ml na twarz i szyję; ok. 30 ml na całe ciało).

Jedwabiście lekki krem ochronny nadaje się dla każdego rodzaju skóry od normalnej, naczyniowej, po tłustą łojotokową i dojrzałą skórę. Jego konsystencja jest odrobinę bogatsza (pomimo nazwy „lekki”), ale nie powoduje to  zapychania. Zauważyłam tylko, że nadmiar sebum trzeba zdejmować trochę szybciej, bo po upływie już 2-3 godzin. 
Makijaż wygląda na filtrze ładnie i nie waży się. Skóra jest doskonale ochroniona przed słońcem i nie powstają żadne nowe przebarwienia. Krem jest praktycznie niewidoczny. Nałożony nawet w nadmiarze nie bieli cery, nie pozostawia smug, ale za to doskonale chroni cerę przed fotostarzeniem się.
Lekki i delikatny w konsystencji, ale mocny i skuteczny w działaniu.


Pojemnik z pompką typu air-less pozwala na dozowanie zawsze odpowiedniej ilości kosmetyku. Przy czym pod światło doskonale widać stopień zużycia kremu, więc mamy kontrolę nad tym ile jeszcze go pozostało.
Jego cena to około : 90zł / 50ml. Polecam kupować w aptekach stacjonarnych i internetowych.
Bardzo mi się podoba kolejna przygoda z marką Lierac.

Macie ulubiony filtr UV?
Czym zabezpieczacie twarz latem?





24 sierpnia 2016

O pielęgnacji stóp słów kilka........czyli jak uniknąć smrodku z butów


Lato zbliża się nieuchronnie ku końcowi.
Niedługo zamienimy sandałki, japonki i tym podobne na zakryte obuwie.
Warto wtedy zadbać bardziej o stopy, aby nie mieć w późniejszym okresie większych problemów z ich pielęgnacją.
Oto kilka moich propozycji. Kosmetyków i produktów, które znacznie ułatwiają życie i funkcjonowanie w zakrytym obuwiu.


Podstawą pielęgnacji jest regularne pozbywanie się zrogowaceń naskórka i odcisków . Do tego przyda się dobry pumeks lub tareczka, którą macie na zdjęciu. Takie produkty stosujemy po kąpieli lub kilkuminutowym moczeniu stóp. Na sucho nie polecam, bo można sobie zrobić rany. Fusswohl 8,99 zł /Rossmann.
Po takim oczyszczeniu naszych stópek przyda się dobry krem wygładzający i nawilżający.
Lirene Stop Szorstkości jest to skoncentrowany krem przeznaczony do pielęgnacji suchej skóry stóp z tendencją do powstawania szorstkości. Formuła wzbogacona w 20% zawartość mocznika (UREA), pomaga wygładzić i zmiękczyć skórę. Olej Babassu , który wspomaga działanie mocznika skutecznie natłuszcza skórę. Krem stosujemy po umyciu stóp. Wmasowujemy w skórę, aż do wchłonięcia się produktu. Można również nanieść grubą warstwę na pięty i założyć bawełniane skarpetki. Jego cena to około 12 zł/ Rossmann.
SKŁAD: Aqua (Water), Urea, Parafinum Liquidum (Mineral Oil), C12-15 Alkyl Benzoate, Polyglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Glycerin, Cetyl Alcohol, Orbignya Oleifera (Babassu) Seed Oil, Triacetin, Maethylparaben ,Diazolidnyl Urea.

Kolejną propozycją do kompleksowej pielęgnacji są dwie kuracje 2w1 marki Eveline z serii Royal Spa Pedicure.
Intensywnie zmiękczający zabieg kawowy - to kuracja posiadająca dwie saszetki. W jednej znajduje się kawowy peeling redukujący zrogowacenia. Kosmetyk ten jest na bazie rozdrobnionych ziaren kawy, oczary wirgilijskiego i wyciągu z jedwabiu. Skutecznie usuwa zrogowaciały naskórek oraz odświeża i regeneruje . Druga część kuracji zawiera saszetkę z multiodżywczą maską do stóp.
Maska dzięki zawartości 15% urea, wyciągu z rumianku i betainy zmiękcza, likwiduje szorstkość oraz zapobiega pękaniu naskórka i tworzy na skórze warstwę ochronną. Kuracja kosztuje 3,99 zł.
SKŁAD MASKI: 

Nawilżająco-regenerujący zabieg z algami atlantyckimi - pierwsza część zawiera głęboko oczyszczający peeling z naturalnym pumeksem, który poprzez skuteczne oczyszczenie  skóry przygotowuje ją na dalszą pielęgnację. Wyciągi z szałwii, olejku arganowego i kwas hialuronowy regenerują skórę i likwidują szorstkość stóp.
Druga część tej kuracji to nawilżająca maska-kompres z algami atlantyckimi. Ekstrakt z alg, mocznik i witamina E mają działanie zmiękczające i wygładzające. Działają jak kompres łagodząc podrażnienia i głęboko nawilżając skórę. Koszt kuracji 3,99 zł.
SKŁAD MASKI:

Zakryte obuwie sprawia również wzmożoną potliwość stóp, ale na to też znajdzie się kilka prostych sposobów, które sprawią, że poczujemy się bardziej komfortowo.


Fusswohl Odświeżający dezodorant do stóp - o działaniu antybakteryjnym zawiera szczególnie skuteczne substancje czynne, działające antyperspiracyjnie przeciw nieprzyjemnemu zapachowi stóp.
SKŁAD:  Butane, Alcohol Denat., Propane, Parfum, Propylene Glycol, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Geraniol, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene.
Cena 5,99 zł /Rossmann. Polecam Wam również dezodoranty marki Nivelazione - niezwykle skuteczne i o bogatej gamie zapachowej.
Świetnym pomysłem jest również zastosowanie odświeżających wkładek do obuwia Kiwi Fresh'ins (16,99 zł/6par/Rossmann) lub Fusswohl (13,99 zł/8par/Rossmann). Wkładki bez problemu wymienimy w miarę naszych potrzeb.
Ostatnią propozycją jest aerozol Active Formula S zawierający aktywne cząsteczki srebra, który zapewnia długotrwałą świeżość. Jest to produkt, który stosujemy spryskując środek/wnętrze butów. Neutralizuje zapachy, odprowadza wilgoć ze stóp i izoluje zarodki grzybów powodujące brzydkie zapachy. SKŁAD: srebro <0,5%.  Cena to około 20 zł/Deichmann.

Sposoby są proste i niekoniecznie drogie czy kłopotliwe, a pozwolą zachować większy komfort i pewność siebie w wielu sytuacjach.
Mam nadzieję, że moje propozycje Wam w tym pomogą. Zarówno dorosłym jak i nastolatkom. Ale zwłaszcza osobom, które borykają się z nadmierną potliwością stóp.

Macie swoje sprawdzone sposoby lub kosmetyki?





21 sierpnia 2016

Simply Beautiful Collection Vitamin ACE – odżywczy krem witaminowy do stosowania na dzień i na noc


O pielęgnacji powiedziano już wiele. Nie wiem jak Wy, ja cały czas poszukuję odpowiednich kosmetyków. Wraz z wiekiem skóra ulega zmianom i to co stosowałyśmy do tej pory pomału, w pewnym momencie przestaje działać.


Czasami zupełnie niechcący można trafić na świetny kosmetyk nie zdając sobie na początku z tego sprawy. Tak było i tym razem. Miał do mnie trafić krem kolagenowy, a wylądował Krem Witaminowy ACE. Postanowiłam dać mu szansę i wiecie co? Jeszcze nigdy tak się nie pomyliłam co do kosmetyku.
Bogaty i zbilansowany, zawiera oxysomy, które są najnowszym odkryciem w dziedzinie dostarczania składników aktywnych w głąb naszej skóry.

Składniki aktywne kremu:

  • Shea Butter (masło Shea): odżywia, koi, ochrania, nawilża i wygładza skórę,
  • Tomato Seed Oil (olej z nasion pomidora):bogaty w witaminy i antyoksydanty, rozjaśnia i nawilża skórę,
  • Witamina A: regeneruje komórki, ma działanie przeciwstarzeniowe i nawilżające,
  • Witamina C: rozjaśnia, rozświetla, wzmacnia skórę i ma działanie przeciwstarzeniowe,
  • Witamina E: świetny antyoksydant, poza tym odżywia i regeneruje naskórek,
  • Olive Fruit Oil (m.in. oliwa z oliwek): nawilża, wygładza i zmiękcza skórę,
  • Fennel Oil (olej z nasion kopru włoskiego): silny antyoksydant, który dodatkowo ma działanie przeciwstarzeniowe.
Tak niesamowity i starannie wyselekcjonowany koktajl sprawia, że nasza skóra stopniowo staje się gładsza, świeższa i o wiele bardziej ujędrniona.
Krem jest polecany dla każdego rodzaju cery, która wymaga odświeżenia i regeneracji. Oraz oczywiście posiada już pierwsze objawy starzenia się.
SBC Vitamin ACE jest kremem wielofunkcyjnym. Nadaje się zarówno na dzień jak i na noc.
Opakowanie to plastikowy słoik o pojemności 100 ml!!! Poza tym krem nie był testowany na zwierzętach.
SKŁAD INCI:
 
Konsystencja również zaskakuje. Lekki krem z zatopionymi różowymi kuleczkami, które pękają podczas wmasowywania w skórę – idealnie wchłania się w moją cerę. Nie pozostawia na powierzchni żadnego zbędnego filmu i tym samym nie obciąża nawet cery przetłuszczającej się. Tak samo na dzień, krem stanowi bardzo dobrą bazę pod makijaż i nie powoduje ważenia się podkładu, ani innych równie fantastycznych niespodzianek.
Cera jest sprężysta, odżywiona. Wygląda bardzo ładnie i świeżo. Jest jakby wypełniona od wewnątrz.


Połączenie witamin z olejkami z nasion pomidora, kopru włoskiego i oliwek zapewnia idealne rozświetlenie cery. Aż się chce podziwiać ją w lusterku.
Polecam każdej osobie dbającej o siebie, o swoją cerę. Bogactwo składników odżywczych działa i jest to widoczne w kondycji naszej skóry.


Fantastyczny kosmetyk i bardzo żałuję, że na początku nie byłam co do niego przekonana.
Krem będzie kosztował 69,90 zł Za opakowanie 100 ml!!!
Będzie dostępny w sprzedaży od 29 sierpnia br na stronie www.forever-young.pl
A ja nabrałam ochoty na kolejne kosmetyki z tej linii.




20 sierpnia 2016

Sun Illusion + Real Matt czyli letnie propozycje marki ProVoke


Lato zawsze kojarzy mi się z większym rozświetleniem na twarzy oraz złotymi kolorami.
Kiedy tylko po raz pierwszy ujrzałam cienie w kredce wchodzące w skład kolekcji Sun Illusion, zapragnęłam je mieć.


BROW HIGHLIGHTER & EYESHADOW PENCIL - No 1 – to tak zwane dwa w jednym. Cień i rozświetlecz pod łuk brwiowy. Satynowo kremowa konsystencja daje nam kolor maślano- złotawy. Można go stosować jako rozświetlenie bądź jak cień bazowy. Formuła automatycznej kredki pozwala na idealne wysunięcie sztyftu i wykonanie makijażu.
EYESHADOW PENCIL - No 2 – to złoty cień do powiek. Daje efektowny makijaż oka. Formuła kredki pozwala na wysunięcie odpowiedniej ilości sztyftu. Gąbeczka (jak w przypadku No1) umożliwia rozprowadzenie cienia. Natomiast wbudowana temperówka pozwoli nam szybko nadać kredkom ostry i precyzyjny kształt.


Obie kredki są wodoodporne. Bardzo długo utrzymują się na powiekach. W ramach ciekawostki powiem Wam, że swatche na dłoni wytrzymują cały dzień, pracami kuchennymi i zmywaniem naczyń wyłącznie.

 Kredki No2 i No1 w różnym oświetleniu

Kredki zostały przebadane dermatologicznie i oftalmologicznie co oznacza, że można je bezpiecznie używać w okolicach oczu.
Kredki kosztują 59 zł za sztukę.


Aby nieco zrównoważyć błyszczący makijaż oka proponuję Wam pomadki Real Matt z gamy kosmetyków ProVoke.
Z założenia jest to pomadka matująca, ale sposób w jaki pielęgnuje i nawilża usta przenosi ją w całkiem nowy wymiar kosmetyków. Wysoka koncentracja pigmentów zapewnia głęboki i trwały kolor, przy rozsądnym jej noszeniu wytrzymuje nawet do 5 godzin. Specjalna formuła sprawia, że pomadka jest odporna na ścieranie i rozmazywanie się. Składniki odżywcze sprawiają, że pomimo matowego wykończenia pomadka nie wysusza ust i zapewnia im podstawową pielęgnację i ochronę.


602 Pink Princess – to delikatny jasny róż wpadający w delikatne koralowe tony.
605 Madame Beige - to cielisty, średni beżowy brąz z delikatnymi rudymi tonami.


Pomadki z serii Real Matt zostały przebadane dermatologicznie i mają bezzapachowe i hypoalergiczne działanie. W opakowaniu mamy 4,3 g produktu, a koszt pomadki to 65 zł.

                                                        Po lewej 602, po prawej 605

Kredki oczarowują swoimi kolorami, aczkolwiek muszę trochę ponarzekać, że nie podoba mi się budowanie nimi koloru. Robi się na powiece gruba, nieestetycznie wyglądająca warstwa, ale to jest tylko moja opinia, może innym się to podobać.
Rozświetlenie sprawia, że nasze spojrzenie jest świeże i podkreślone. Delikatny połysk pierwszej warstwy ładnie sprawdzi się nawet w dziennym makijażu do biura.
Makijaż rzeczywiście wytrzymuje przez wiele godzin w nienaruszonym stanie, a podczas jego demakijażu nie ma żadnych niespodzianek czy problemów.
Pomadki matowe zachwycają nasyconymi barwami i rzeczywiście wytrzymują dłużej na ustach niż tradycyjne kosmetyki tego typu. Pomimo noszenia przez wiele godzin usta nie są ani przesuszone ani spierzchnięte.


Znacie którąś z propozycji? 
Używacie kosmetyków ProVoke?



18 sierpnia 2016

Etude House Precious Mineral Bright Fit BB Cream SPF30/PA++



Zakup kremu BB marki Etude House był bardzo świadomym wyborem, ze względu na kolorystykę proponowaną przez tą markę.
Zapewne niewiele osób wie, że przez ponad 8 miesięcy testowałam sobie różne rodzaje azjatyckich kremów bb, żeby wiedzieć o co jest tyle szumu i na czym polega ich fenomen. Mogę śmiało powiedzieć, że w około 80 % testy wypadały bardzo pozytywnie, jedynym minusem był niestety odcienie kremów, które były dla mnie zdecydowanie zbyt jasne. Występował również dodatkowy czynnik, który niesamowicie mnie zaskoczył. 
Jako osoba posiadająca cerę przetłuszczającą się jestem przyzwyczajona, że podkłady lubią na niej oksydować (ciemnieć lub wpadać w brzoskwiniowe pod-tony). W przypadku azjatyckich kremów bb sytuacja jest skrajnie odwrotna – kremy w ciągu dnia jeszcze jaśnieją na mojej skórze.....zupełnie tego zjawiska nie rozumiem i nie ogarniam.

Wracając do marki Etude House jako jedna z nielicznych oferuje swoim klientom gamę kolorystyczną zawierającą ciemniejsze odcienie: 
N02: Light Beige, 
W13: Natural Beige,  
W24: Honey Beige, 
W15: Sand Beige (jest ciemniejszy od W24).
Precious Mineral Brightning Fit oprócz wysokiej ochrony, ma dodatkowo rozjaśniać 
i wybielać przebarwienia (dzięki adenozynie i arbutynie) oraz zapewniać pielęgnację przeciwzmarszczkową.
Jego delikatna konsystencja doskonale stapia się ze skórą, dopasowując do jej kolorytu. 
Makijaż zyskuje promienne wykończenie.


Kolor, który posiadam W24 Honey Beige (wybrany z pełną premedytacją) to ciepły, ciemniejszy beż, który wymieszany z innym zbyt jasnym kremem bb daje doskonały odcień, który pasuje rewelacyjnie wiosną jak i latem. Eksperyment się powiódł.
Krem ma bardzo fajny poziom krycia, który w sumie jest zadowalający jak dla moich przebarwień. Nie tworzy efektu maski, tylko pozostawia rozświetloną cerę. Po kilku godzinach delikatnie osadza się w zmarszczkach i innych załamaniach skóry. Ale jak na kosmetyk ze swojej półki cenowej zachowuje się bardzo dobrze.
Wygodne opakowanie w postaci miękkiej tuby, która za pomocą pompki zasysa produkt 
i dozuje go na zewnątrz jest świetnym rozwiązaniem, gdyż możemy krem zużyć do ostatniej kropelki bez potrzeby rozcinania opakowania.
Zapach kremu jest przyjemny, lekko kwiatowy i po kilku minutach całkowicie się ulatnia.
SKŁAD INCI:
 
Sposób aplikacji:
Jak większość kremów bb przekonałam się, że jedyną słuszną metodą aplikacji jest wklepanie w skórę. Praktycznie tak jakbyśmy nakładali pielęgnację. Krem ma wtedy najładniejszą teksturę i całkowicie inaczej łączy się ze skórą niż w przypadku użycia na przykład pędzla.
Przypudrowany bez najmniejszego problemu wytrzymuje około 6 godzin w dosyć dobrej kondycji.
Dodam jeszcze, że poziom krycia można łatwo i bez efektu maski stopniować.

Co również zauważyłam stosując kremy bb to delikatne (ale jednak) rozjaśnienie przebarwień. Nie podoba mi się jednak że cała cera ma kontakt ze składnikami wybielającymi, bo ja nie mam ochoty podążać za tym trendem.

Po lewej stronie Dr G Brightening Balm, po prawej Etude House Bright Fit W24

Pojemność kremu 60 ml sprawia, że prędzej się nim znudzimy niż zużyjemy go do końca.
Niewielka ilość wystarcza na pokrycie całej twarzy. Co do ceny nie wypowiadam się, bo ja kupowałam w sklepie producenta w Korei, a to są jeszcze inne koszta. Dodam tylko, że jest to średnia półka cenowa, a nie jak w przypadku Brightening Balm Dr G (recenzja) - wyższa.
Podsumowując jest to bardzo dobry produkt, wart wypróbowania i polecenia. Pomimo, iż nie oczekiwałam po nim cudów, bardzo mile mnie zaskoczył. 
A skóra, nawet po całym dniu noszenia makijażu nie była ani ściągnięta ani przesuszona dzięki zawartości oleju kokosowego i witaminy E w składzie. 
Tę przygodę uważam za bardzo udaną.