27 września 2016

Olejek kojąco - oczyszczający dla skóry skłonnej do swędzenia SENSINOL marki Ducray


Sucha skóra potrafi też dać się nieźle we znaki.
Przesuszona po lecie, po nadmiernej ekspozycji na słońce, może swędzieć, a potęgujące się uczucie ściągnięcia wzmaga tylko dyskomfort. Ale nie tylko lato może pogorszyć stan skóry. Posiadacze suchej, atopowej skóry czy nawet osoby posiadające łuszczycę pewnie zgodnie stwierdzą, że pielęgnacja w takich przypadkach do łatwych nie należy.


Z pomocą może wtedy przyjść olejek kojąco-oczyszczający SENSINOL marki Ducray.

Do głównych zadań olejku należy:
  • łagodzić uczucie swędzenia,
  • neutralizować efekty twardej wody - suchość skóry.

Olejek nie zawiera w składzie ani mydła ani parabenów i jest hipoalergiczny. Jego formuła została opracowana w taki sposób, aby minimalizować ryzyko powstawania reakcji alergicznych.
Doskonale oczyszcza, koi i nawilża suchą skórę.
Dzięki wysokiej jakości składnikowi – polidokanolowi, wspomaga łagodzenie uczucia swędzenia, spowodowanego nadmierną suchością skóry. 
SKŁAD INCI:
 
Olejek SENSINOL neutralizuje efekty twardej wody, eliminuje wpływ takich czynników jak niskie temperatury, czy wiek, przyczyniających się do powstawania suchości skóry, powodującej uczucie swędzenia. Wysoce tolerowana formuła delikatnie oczyszcza i nawilża skórę.
Jak stosować?
Olejek aplikujemy na wilgotną skórę, spłukujemy i osuszamy skórę bez nadmiernego pocierania ręcznikiem. Kosmetyk nadaje się do codziennego stosowania. W przypadku kontaktu z oczami należy spłukać go czystą wodą.
Opakowanie
Plastikowa butla z zamknięcie typu klips. Ja osobiście wolałabym pompkę dozującą produkt.
Ale nie narzekam. Olejek bardzo łatwo i w potrzebnej ilości można łatwo z butelki wycisnąć.
Pojemność 400 ml i kosztuje około 45 zł.


Bardzo delikatny kwiatowy aromat dodatkowo umila zabiegi pielęgnacyjne.
Pierwsza rzecz jak mnie zaskoczyła to fakt, że olejek nie jest tłusty i nie pozostawia po sobie żadnej warstwy na skórze. Można go bardzo łatwo spłukać. Każda wieczorna kąpiel jest tylko miłym doznaniem, ponieważ SENSINOL jest wspaniałym kosmetykiem. Skóra jest ukojona, wszelkie podrażnienia złagodzone.


Przyznam się również bez bicia, że kilka razy zdarzyło mi się zmywać nim makijaż. Tak po prostu, z wieczornego lenistwa :-P I wszystko było w jak najlepszym porządku. Makijaż rozpuszczony, skóra doczyszczona. Jedynie z tuszem do rzęs sobie nie radził, ale przecież nie to należy do jego głównych zadań. Kosmetyk został przebadany dermatologicznie.
Jestem na tak i ciesze się, że mam okazję używać tak fajny kosmetyk.
Olejek SENSINOL otrzymałam do testów od marki Ducray.



25 września 2016

Ciemna strona testowania produktów, czyli jak L'Oréal Paris Revitalift Laser X3 podrażnił mi skórę



Otrzymując produkty do testów nigdy nie wiadomo jaki będzie rezultat końcowy. Czy produkt nam się spodoba? Czy spełni nasze oczekiwania? Ale podrażnienia skóry w życiu bym się nie spodziewała.


Zaczynając od samego początku, chciałam Wam przedstawić krem  Revitalift Laser x3 – kosmetyk stworzony specjalnie z myślą o kobietach, które posiadają skórę dojrzałą ze zmarszczkami. Jego głównym zadaniem jest ujędrnienie i lifting oraz walka z oznakami starzenia się skóry. Revitalift Laser x3 to krem, którego skuteczność porównuje się do działania lasera frykcyjnego.
SKŁAD INCI:

Widoczne rezultaty, które obiecuje producent to:
·         natychmiast: skóra wygładzona*
·         bardziej napięta +23%**;
·         po 4 tygodniach: widoczna redukcja ,,lwich bruzd” 9-24%), ,,kurzych łapek” (-27%), i zmarszczek na czole (-20%). Redukcję zmarszczek stwierdzono u 95% kobiet*.
·         po 4 tygodniach: poprawa gęstości i jędrności skóry- twarz wygląda na wymodelowaną.
Testowany pod kontrolą dermatologiczną. Do wszystkich rodzajów skóry, również wrażliwej. *Badania kliniczne w grupie 51,58,56 kobiet. ** Test instrumentalny, 40 kobiet.


Formuła kremu pomaga wypełnić i zagęścić skórę, redukować zmarszczki oraz modelować kontur twarzy.
Wśród składników aktywnych wymieniane są: Pro-Xylan ™ 3%, fragmentaryzowany kwas HA, LHA – kwas lipohydroksylowy.
Krem ma przyjemną, szybko wchłaniającą się konsystencję i bardzo miły zapach. Dobrze się wchłania i stanowi przyjemną bazę pod makijaż.
Słoiczek ma pojemność  50 ml i kosztuje 47 zł.


Jednym z zadań kampanii było zrobienie zdjęcia skóry w okolicach oczu, żeby zobaczyć zachodzące tam zmiany podczas stosowania kosmetyku. Ja niestety, tych zmian nie miałam okazji zauważyć, bo po pierwsze dostałam krem na dzień, a nie przeznaczony typowo do delikatnej skóry znajdującej się wokół oczu. Stosując  tam Revitalift Laser X3 nastąpiło pierwsze podrażnienie skóry. Paliło żywym ogniem i musiałam szybko zmywać kosmetyk z twarzy.
Kolejnym niepokojącym objawem było zaczerwienienie skóry twarzy zwłaszcza w okolicach czoła i policzków przez kilkanaście minut po aplikacji kremu.
Te sytuacje są dla mnie nowością, bo nie posiadam ani wrażliwej cery ani alergicznej skóry. Praktycznie na palcach u jednej ręki jestem w stanie wymienić kosmetyki które mnie w jakikolwiek sposób podrażniły.
Wszystkie moje obawy oraz to, że nie jestem w stanie wywiązywać się z poszczególnych etapów kampanii zostały zgłoszone koordynatorom kampanii (12.09.2016) i tu zaczyna się dalsza część tej niesamowitej przygody. Po moim mailu nastąpiło odbijanie piłeczki  i podawanie innych adresów mailowych, pod które powinnam zgłaszać takie sytuacje. 
14.09 otrzymałam maila z prośbą o podanie numeru telefonu, ponieważ ktoś chciał zadzwonić  i  wyjaśnić  te okoliczności. To był niestety ostatni kontakt od marki L’Oreal.
Do dnia dzisiejszego nie otrzymałam ani żadnego maila ani telefonu.
Wiecie co…. tego się nie spodziewałam po tak dużej marce i popularnej marce…...  #jestemtegowarta - nie tego akurat nie jestem warta!!!



23 września 2016

Kolejne szaleństwo w Drogeriach Rossmann zbliża się wielkimi krokami - wrzesień/październik 2016


Szaleństwo wyprzedażowe zaczyna się pomału rozkręcać.
Drogerie Rossmann po raz kolejny przygotowały dla swoich klientek prawdziwą ucztę.
Podzieloną oczywiście na kilka części tak żeby spokojnie ogarnąć i nasze listy zakupowe i myśli :-)

źródło: Internet

Szablon wyprzedaży:
30.09.2016 - 05.10.2016 - Produkty do ust i paznokci - a więc wszystkie pomadki, błyszczyki, konturówki do ust, lakiery i produkty do paznokci.
06.10.2016 - 11.10.2016 - Produkty do oczu - czyli tusze do rzęs, cienie, kredki do brwi, konturówki do oczu i eyelinery.
12.10.2016 - 17.10.2016 - Produkty do twarzy - podkłady, pudry, róże, produkty do konturowania, rozświetlacze, bronzery i korektory.

źródło: Internet

Osobiście postaram się zakupić produkty do pielęgnacji paznokci Sally Hansen i może coś z asortymentu marki Max Factor.

A Wy co macie w planach zakupowych?




22 września 2016

Jakie korzyści przynosi używanie pasty do zębów bez zawartości fluoru?



Kilka razy  pisałam Wam o tym, że używam pasty do zębów bez fluoru.  Próbuję, testuję i opisuję Wam produkty, które wzbudzają mój, no może nie zachwyt ale pełne zadowolenie w tym temacie.
Past bez zawartości fluoru używam dokładnie ponad rok czasu. Na tę zmianę zdecydowałam się w sierpniu zeszłego roku.


Dlaczego zrezygnowałam z fluoru?
Bo jest szkodliwy dla naszego organizmu i to bardzo. Nie będę Was na siłę przekonywać
i szerzyć niepokoju , ale polecam zainteresować się bardziej tym  tematem i poszukać informacji w sieci. Zdrowie mamy jedno i warto je pielęgnować w każdy możliwy sposób. 

Co mi dało używanie pasty bez fluoru?
Na pewno nie powypadały mi zęby :-) Ani nie spróchniały.
Bardzo pozytywną korzyścią jest fakt, że skończyła się uciążliwa nadwrażliwość. Jeśli nie stosuję produktów z sodą, nie mam najmniejszych problemów z ciepłymi czy zimnymi napojami/potrawami. Nawet  odsłonięte szyjki przyzębowe przestały dokuczać.
Plotka głosi, że pasty bez fluoru pomagają rozjaśnić szkliwo. Nie wiem ile jest w tym prawdy, ale ja zauważyłam korzystny wpływ na wygląd zębów. Pomimo picia kawy szkliwo nie jest aż tak zażółcone i odzyskało ładny, jaśniejszy odcień. Nie jest to biel rodem z Hollywood, ale ujdzie w tłoku i nie razi niczyich doznań wzrokowo-estetycznych.
Także namawiam Was gorąco do wypróbowania tego typu produktów, a dzisiaj chciałam Wam przedstawić dwie kolejne pasty, które mnie ostatnio zachwyciły swoim działaniem.
O poprzednich pastach, które opisywałam można poczytać tutaj: HerbaCura i  Ziaja.

Po lewej Neobio, po prawej Dabur

Dabur pasta do zębów z aloesem bez fluoru
To moje najlepsze odkrycie od czasów HerbaCura. Pasta ta zawiera wyciąg z aloesu, który zapewnia kompleksową pielęgnację jamy ustnej. Aloes znany jest jako środek łagodzący i wspomagający gojenie się stanów zapalnych. Ponad to pasta zawiera w składzie wyciąg z gałązek drzewa arakowego (miswak – którym po dziś dzień można również czyścić zęby), który zapobiega powstawaniu próchnicy i pozwala delikatnie wybielić zęby.
Tuba ma pojemność 100 ml i kosztuje około 15 zł.

Neobio Pasta Do Zębów Bez Fluoru Z Ksylitolem
Pasta zawiera w składzie ksylitol, który jest znanym środkiem antybakteryjnym i przeciwpróchniczym.
Ekstrakty roślinne bio-oczar wirgilijski i bio-rozmaryn myją, doczyszczają i utrzymują zdrowe zęby i dziąsła.  Pasta zapobiega powstawaniu kamienia nazębnego. A olejek miętowy gwarantuje odświeżenie oddechu.
Tuba 75 ml kosztuje około 6 zł.

Skład INCI - u góry Neobio, na dole Dabur

Która z past jest lepsza?
To zależy kto i czego oczekuje. Neobio jest delikatna do codziennego stosowania, natomiast Dabur fantastycznie sprawdza się przy bardzo dokładnym doczyszczeniu zębów. Efekt powiedziałabym, że jest nawet lepszy niż daje Elmex Intensywne Oczyszczanie.
Obie pasty są produktami naturalnymi nie zawierają fluoru, parabenów, syntetycznych środków barwiących czy zapachowych. Nie były testowane na zwierzętach. Nadają się również dla wegan.

Polecam Wam taki eksperyment, bo można się bardzo zdziwić jak fajne potrafią być produkty bardziej naturalne, które możemy znaleźć w sklepach ze zdrową żywnością.

 



20 września 2016

Burberry My Burberry Black EDP



Kiedy tylko zobaczyłam zapowiedzi nowego zapachu marki Burberry wiedziałam, że muszę się z nim bliżej zapoznać. W przeszłości używałam zapachów tej marki i była to bardzo dobra znajomość.
Zapach jest tym bardziej intrygujący, ponieważ ma bardzo krótki i intrygujący skład. Sklasyfikowany jako orientalno- kwiatowe. Dodatkowego smaczku, temu zapachowi dodaje fakt, że został stworzony przez prawdziwą legendę i mistrza perfumiarstwa, jakim niewątpliwie jest Francis Kurkdjian.


Nuty głowy: jaśmin, 
Nuty serca: brzoskwinia, kandyzowana róża,
Nuty bazy: ambra, paczula.


Moje pierwsze wrażenia były zaskakujące. Miałam wrażenie, że wącham karton wypełniony soczystymi brzoskwiniami, ale w miarę upływu czasu było tylko lepiej i lepiej.
Świetna fuzja rozgrzanych w słońcu kwiatów jaśminu z nektarem brzoskwiniowym przyprawionym odrobiną róży stanowi w pierwszej chwili wspomnienie wakacji.
Jest kobieco i interesująco. Kiedy do głosu zaczyna dochodzić bogata ambra i paczuli robi się jeszcze bardziej ciepło i elegancko.
Piękny klasyczny flakon w kolorze ciemnego bursztynu ma ręcznie zawiązaną gabardynową wstążkę, a sam korek w kolorze ciemnego brązu  został zainspirowany guzikami jakie znajdują się w  klasycznym trenchu  Burberry.


My Burberry Black jest zapachem urzekającym i bardzo eleganckim. Połączenie nektaru owocowo-kwiatowego nie dominuje tylko bardzo ładnie łączy się z ciepłą ambrą. To właśnie lubię w zapachach Burberry z poprzednich moich przygód z tą marką. Jedyne czego mi tam brakuje to szczypta słodyczy z tej kandyzowanej róży, która na mojej skórze nie ukazuje się nawet w najmniejszym stopniu.
Kobiecy, ciepły i elegancki. Najlepiej oddaje swoje oblicze po około godzinie pobytu na skórze. Pierwsze próby mogą odrobinę rozczarować, ale wystarczy podarować mu trochę czasu, aby móc się rozkoszować tą kompozycją.
My Burberry Black przyciąga uwagę, ale nie jest zapachem ani męczącym ani dominującym.
Ma w sobie tą odrobinę orientalnej magii.
Pomimo, iż jest to kolejny flanker jest to chyba najlepsza wariacja zapachu My Burberry.
Świetna trwałość jest dodatkowym atutem tego zapachu. Po wieczornych próbach pachnie na skórze jeszcze rankiem następnego dnia.  Podoba mi się, ale nie zachwyca, aż tak jak bym tego sobie życzyła.



Wykorzystano zdjęcia i materiały prasowe marki Burberry