26 lipca 2017

Makijaż ProVoke Twin Eyeshadow No 204 i Choco Bronzer No 42

Korzystając z uroków lata chciałam przedstawić dwa kosmetyki ProVoke marki Dr Irena Eris, które od jakiegoś już czasu mieszkają w mojej kosmetyczce. Kosmetyki są ogólnie dostępne
w drogeriach, więc nie będzie problemu, żeby osoby zainteresowane mogły sobie
je przetestować.

 

Podwójne cienie TWIN EYESHADOW - No 204 Irresistable Nude

Zestaw dwóch wypiekanych cieni do powiek o niezwykle miękkiej i jedwabistej konsystencji. Zapewnia maksymalną wyrazistość koloru i trwałość wykonania makijażu. 


Bardzo łatwo się rozprowadzają, łączą oraz pozostawiając po sobie intensywną smugę kolorów. Dzięki delikatnie mieniącym się perłowym drobinkom zapewniają niepowtarzalny efekt świetlistości. Fanki satynowego wykończenia i połysku będą zachwycone.


Cienie można używać na dwa sposoby:
  • na sucho – dla subtelnego efektu
  • na mokro – dla intensywnego, pełnego lśnienia.
Formuła testowana dermatologicznie i oftalmologicznie.
Opakowanie ma pojemność 1,4 g i kosztuje 65 zł.
Duet #204 Irresistable Nude, który posiadam to świetne zestawienie kolorów, tak gdzie nie możemy pozwolić sobie na makijażowe szaleństwo. Piękna, subtelna i profesjonalnie wyglądająca kolorystyka.


CHOCO BRONZER Puder brązujący - No 42 Choco Dark

Prasowany puder brązujący do twarzy i ciała w postaci kompozycji trzech opalizujących odcieni, które doskonale harmonizują z tonacją cery, dając jej ciepły odcień i efekt promiennej, muśniętej słońcem skóry. Idealnie modeluje rysy twarzy nie pozostawiając smug. Formuła testowana dermatologicznie. 

 
Opakowanie ma pojemność 9 g i kosztuje 79 zł.
I tu muszę się trochę przyczepić do opisu na stronie producenta, a mianowicie „działanie: koloryzujące i modelujące owal/rysy twarzy”.
Odcień #42 Choco Dark nie dosyć, że zawiera delikatne drobinki ma tak ciepły odcień, że sama nie zdecydowałabym się do używania go do konturowania czy modelowania owalu twarzy. Poza tym jednym szczegółem nie mam raczej do czego się przyczepić w tym produkcie.
Nałożony dużym pędzlem pięknie ociepli skórę i nadaj jej odcień letniej opalenizny. Również szyja i dekolt wiele zyskają na wyglądzie jeśli zostaną delikatnie potraktowane tym kosmetykiem. Osobom z jasną karnacją polecam bardziej odcień #41 Choco Light, który będzie zdecydowanie lepszy do noszenia.
A tak prezentują się kosmetyki w makijażu. 


Jak się Wam podobają? 
 

24 lipca 2017

Mia Me Mine marki Halloween - woda perfumowana dla kobiet

Mia Me Mine marki Halloween (wcześniej Jesus Del Pozo) to orientalno – kwiatowa kompozycja dla kobiet.W oryginale nazwano ją nawet przewrotnie "fruity floriental".
Mia Me Mine został wydany w 2017 roku. 

 
Nuty głowy: liczi, yuzu, różowy pieprz,
nuty serca: róża, naparstnica purpurowa i szafran,
nuty bazy: paczula, dzięgiel (Davana LMR) i piżmo.

Mía Me Mine to owocowe, różowe i słodkie połączenie. Ten zapach przynosi egzotyczną świeżość i ciepło. To hipnotyczna przyjemność pochodzącą z nektaru Patchouli. Dzięgiel nadaje kompozycji narkotycznej wręcz słodkości. A kwiaty szepczą i uwodzą w każdy możliwy sposób.


Owalny, gładki, organiczny i subtelny - flakon Mia Me Mine od Halloween skrywa w sobie kobiecość. Kolor wewnątrz flakonu to fiołkoworóżowy.

Mia, Me, Mine to zapach zdecydowanie owocowy, z którego przebija słodycz oraz piękny bukiet róż, a całość elegancko zaprawiona jest paczulą.
Niech was nie zwiodą nuty, ponieważ nie są to najlżejsze perfumy, tym bardziej teraz na lato. Trwałość tego zapachu jest bardzo dobra. Przez kilka dobrych godzin jest wyczuwalny dla otoczenia, a bliskoskórnie nawet po cały dniu możemy sobie jeszcze tę przygodę przypomnieć.


Jedyna rzecz, która nie daje mi spokoju to fakt, że jest to kompozycja wtórna. Tak bardzo podobna do perfum, które obecnie królują w perfumeriach. Szkoda!
Mia, Me, Mine jest dostępny w pojemnościach 15, 40 i 100 ml. Przy czym 100 ml kosztuje 199 zł. W miarę możliwości uzupełnię pozostałe ceny.
Jeśli chodzi o dostępność znajdziecie ten zapach na półkach w Hebe.
 


21 lipca 2017

Dinoplatz Lip Balm – łam wszelkie reguły z kolorową galaretką do ust koreańskiej marki Too Cool for School

Kosmetyki azjatyckie kuszą. A producenci (z tamtejszego rynku) prześcigają się w pomysłach jak w ciekawy i intrygujący sposób zachęcić wybredne klientki do zakupu ich kosmetyków.

 źródło: Pinterest
 
Jedną z takich ciekawych niespodzianek okazała się dla mnie.......galaretka/balsam/błyszczyk do ust Dinoplatz koreańskiej marki Too Cool for School, która łamie wszelkie reguły.

źródło: Pinterest

Dinoplatz Lip Balm – co to jest?
Nawilżający balsam do ust o delikatnej, kremowej, żelowej teksturze, nawilża skórę ust
i niweluje zmarszczki. Kosmetyk koi i napina suchą skórę ust za sprawą unikalnej formuły, zapewniając ekskluzywny, trwały efekt.
Nie jest to co prawda memory gel – często spotykany wśród azjatyckich kremów czy masek, ale stała galaretka, która też świetnie wygląda w opakowaniu.

 Spilled Wine & Cherry Cherry

Przykładowy skład INCI: Diisostearyl Malate, Mineral Oil, Trimethylolpropane Triisostearate, Polybutene, Hydrogenated Polyisobutene, Silica, Hydroxystearic Acid, Butylene/Ethylene/Styrene Copolymer, Ethylene/Propylene/Styrene Copolymer, Fragrance, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Glyceryl Caprylate, Tocopheryl Acetate, Argania Spinosa Kernel Oil, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil, Rosa Canina Seed Extract, Dimethicone, Red 6, Red 27, Red 7, Red 28.

Cherry Cherry & Spilled Wine

Unikalna formuła Dinoplatz Lip Balm penetruje w głąb skóry, błyskawicznie nawilżając usta
i tworząc barierę ochronną, która przeciwdziała ich wysychaniu. Wygładza je i niweluje widoczność drobnych linii wokół ust. Daje efekt „plump” czyli lekko powiększonych
i wypełnionych warg.
Zapewnia efekt długotrwałego nawilżenia, nawet po kilku godzinach od aplikacji.
Formuła kosmetyku, zawierająca czynniki zmiękczające skórę oraz olejki takie, jak: olej arganowy i olejek z wiesiołka, skutecznie zatrzymuje wilgoć w skórze. Delikatnie podkreśla naturalną barwę ust i rewelacyjnie pachnie owocami, ja obstawiam winogrona, bo są one najbardziej wyczuwalne. 
 

Ponieważ opakowanie to typowy odkręcany, plastikowy słoik najlepszą metodą aplikacji będą albo nasze własne paluszki, a kto nie lubi się brudzić może się posiłkować pędzelkiem, który równie idealnie sprawdzi się przy nakładaniu tej całuśnej galaretki.
Ja testowałam dwa odcienie: #1 Spilled Wine i #8 Cherry Cherry.
Z góry uprzedzam, że można się ich trochę wystraszyć patrząc na opakowania, ale na skórze, a tym bardziej na ustach wyglądają bosko.
#1 Spilled Wine – ma odcień bardzo ciemnego, bordowego wina, natomiast na moich ustach robi się idealny ocień mauve lub różany jak kto woli.
#8 Cherry Cherry – w opakowaniu wygląda na czerwień, która na ustach różowieje i ma dosyć mocny neonowy odblask. Idealny kolor na wakacje.

Spilled Wine & Cherry Cherry

Ponieważ bawimy się w malowanki już jakiś czas mogę śmiało stwierdzić, że Spilled Wine na 100% pojawi się w mojej jesiennej kosmetyczce. Uwielbiam, kocham i podziwiam nie tylko za kolor, ale również za działanie pielęgnacyjne i nawilżające.

Dostępny w szerokiej gamie sześciu odcieni, pasujących do każdej karnacji, jest perfekcyjnym akcentem końcowym każdego makijażu, na pomadkę lub aplikowany solo.
Dinoplatz ma pojemność 13g i kosztuje 59 zł w perfumeriach Sephora.

Produkt nie był testowany na zwierzętach, ani nie zawiera w swoim składzie składników takich jak: ammonia, urea, benzyl alcohol, benzophenone-3, imidazolidinyl urea, triethanolamine, triclosan, bha, czy bht. 


A Ty jak łamiesz zasady?
Czy jesteś too cool for school?


P.S. Aparat niestety zeżarł kolory więc wydają się być bardzo podobne. Polecam zatem testy "na żywo" w Sephorze :-) 

19 lipca 2017

Naturalny krem na noc z owocem granatu Cosnature Nacht Creme Granat Apfel

Dzień i noc. Produkty, które otrzymałam do testowania tak różnią się od sibie, że aż jestem zdziwiona. Jak szampon nie przypadł ani mnie ani mojej skórze do gustu, tak krem na noc muszę stwierdzić, że marce się udał.
 

Cosnature Nacht Creme Granat Apfel to naturalny bogaty w składniki odżywcze krem do twarzy na noc.
Odżywia i regeneruje dzięki naturalnym organicznym olejom: z nasion granatu, babassu i masłu shea. Wygładza i zmniejsza drobne zmarszczki. Hypoalergiczny - odpowiedni do wszystkich typów cery, nawet szczególnie wymagającej. Produkt przebadany dermatologicznie wolny od syntetycznych substancji zapachowych, barwników i konserwantów.

 

Kluczowe składniki:
  • olej z nasion granatu – bogaty, wygładza i odżywia skórę, wspaniale regeneruje i napina skórę, wykazuje bardzo silne właściwości antyoksydacyjne, ma działanie odmładzające, przeciwzmarszczkowe i wygładzające dojrzałą skórę, regeneruje uszkodzony naskórek, pielęgnuje skórę suchą i skłonną do łuszczycy, działa wspomagająco w trądziku zwyczajnym i różowatym,
  • olej babassu działa na skórę nawilżająco, zmiękczająco, zabezpiecza ją tworząc odczuwalny i delikatny film - działanie przeciwzmarszczkowe zawdzięcza obecność fitosteroli, stymuluje skórę do regeneracji i produkcji komórek, natomiast witamina E poprawia ukrwienie skóry, będąc silnym antyoksydantem, zapobiega starzeniu się skóry, likwiduje też przebarwienia,
  • masło shea działa odżywczo, regeneruje i natłuszcza, zapobiega procesom starzenia, odmładza skórę dzięki dużej zawartości naturalnych witamin i kwasów tłuszczowych.
Skład INCI:


Kosmetyk jest zamknięty w miękkiej tubie, z której łatwo dozuje się krem. Jego konsystencja jest standardowa, ale pomimo całego bogactwa składników odżywczych świetnie wchłania się w skórę, praktycznie do matu.


Bardzo dobrze odżywia, wygładza i nawilża skórę. Na zmarszczki mimiczne nie wpłynął
w jakiś wyraźny sposób, ale skóra po nocy wygląda na zdrową i wypoczętą.
Nie odnotowała również zwiększonego przetłuszczania się czy też innych niespodzianek, które czasami pojawiają się pod wpływem stosowania nowego kosmetyku.


Krem jest przyjemną niespodzianką, ma pojemność 50 ml i kosztuje 26,99 zł.
Kosmetyki Cosnature dostępne są one w Hebe, Apteki DOZ, Apteki Cefarm + drogerie Eko.


18 lipca 2017

Lirene Olive In-Shower egzotyczny olejek pod prysznic Inca Inchi


Powiem tak ....... olejki zawsze wzbudzają we mnie odrobinę niepokoju i obawy. Nie lubię tłustej warstwy, która oblepia całe ciało. Jak zobaczyłam tylko nazwę „olejek pod prysznic” to troszeczkę się obawiałam. Ale ponieważ wcześniej miałam już do czynienia z podobną formułą kosmetyku odważnie zabrałam się do używania.


Olejek dokładnie oczyszcza oraz intensywnie odżywia i zmiękcza skórę. Dzięki zawartości oleju inca inchi, bogatego w kwasy Omega-3 i Omega-6, produkt wzmacnia barierę hydrolipidową naskórka, zapobiega utracie wody, dodatkowo poprawiając kondycję skóry. Olej jojoba i sojowy intensywnie odżywiają i zapobiegają przesuszeniu skóry. Ciało po kąpieli staje się miękkie, gładkie i doskonale nawilżone. 

 
Konsystencja jest raczej żelowa i zdecydowanie nie tłusta. Po myciu nie pozostawia żadnej niesympatycznej warstwy. Zaaplikowany na mokrą gąbkę wytwarza fajną, mięsistą pianę, która doskonale myje i pielęgnuje ciało. Po zastosowaniu odczuwamy nawilżenie
i wygładzenie skóry.
Zapach określiłabym jako lekko egzotyczny pomieszanie ciepłego drzewa z nutami męskiej wody kolońskiej. Bardzo ciekawy muszę przyznać.


Wygodna butla zamykana na klips/zatrzask łatwo dozuje potrzebną ilość olejku. A jej kształt ułatwia uchwyt, więc nie ma obawy, że wyleci czy raczej wyśliźnie się z dłoni. 
Skład INCI: 
 
Olejek pod prysznic Inca Inchi od Lirene jest dostępny praktycznie w każdej drogerii.
Opakowanie ma pojemność 200 ml i kosztuje 14,99 zł.


16 lipca 2017

NIVEA SUN Protect&Moisture SPF 30 - nawilżający balsam do opalania

Nawilżający balsam do opalania z serii Nivea Sun, jest kolejnym kosmetykiem, który w ramach akcji „Przyjaciółki Nivea” mam okazję używać od kilku tygodni.
NIVEA SUN Protect & Moisture to nawilżający balsam do ciała, który ma nam zapewnić natychmiastową i długotrwałą ochronę przed poparzeniem słonecznym oraz zapobiegać przedwczesnemu starzeniu się skóry. 


Jego formuła pielęgnacyjna skutecznie chroni skórę (np SPF 30 jak mój kosmetyk)
i jednocześnie głęboko i długotrwale ją nawilża. Skuteczny system filtrów UVA/UVB zapewnia natychmiastową ochronę oraz redukuje ryzyko uczuleń słonecznych. Kosmetyk jest również wodoodporny.
Dostępny jest w różnych wariantach ochrony przeciwsłonecznej: z faktorem 15, 20, 30 i 50+. Tolerancja dla skóry została przebadana dermatologicznie.


NIVEA SUN Protect & Moisture ma postać leciutkiego mleczka, które nie bieli, nawet całkiem znośnie wchłania się w skórę pozostawiając jedynie ochronny film na powierzchni.
Jest to sympatyczny kosmetyk, który na pewno pomoże ochraniać skórę przed szkodliwym działanie promieni UVA i UVB. Opakowanie ma 200 ml pojemności i kosztuje około 36 zł.


Na koniec, tak tylko w ramach przypomnienia mam dla Was kilka wskazówek, jak bezpiecznie korzystać z kąpieli słonecznych :
  • nakładaj filtr obficie (6 łyżeczek do herbaty na całe ciało) na ciało przed wyjściem na słońce
  • regularnie powtarzaj aplikację produktu szczególnie po pływaniu, spoceniu się lub wytarciu ciała ręcznikiem, aby utrzymać zakładany poziom ochrony
  • nałożenie mniejszej ilości produktu istotnie obniża poziom ochrony
  • unikaj zbyt długiego przebywania na słońcu, nawet po zastosowaniu ochrony przeciwsłonecznej
  • produkty ochrony przeciwsłonecznej nie zapewniają 100% ochrony
  • nadmierne przebywanie na słońcu stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia
  • chroń niemowlęta i małe dzieci przed bezpośrednim działaniem promieni słonecznych.
SKŁAD INCI:

Bezpiecznych wakacji kochani :-)


13 lipca 2017

Naturalny nawilżający szampon do włosów z dziką różą – Wild Rose Shampoo od Cosnature


Bardzo jestem ciekawa „naturalnych” kosmetyków. W przeszłości miałam kilka mało udanych przygód na tym polu. Ponieważ całkiem niedawno przyszło mi testować prawdziwego mercedesa z tej kategorii postanowiłam zaryzykować kolejny raz i przetestować inną markę.


Naturalny szampon Wild Rose marki Cosnature to nawilżający kosmetyk, który zawiera starannie wyselekcjonowane składniki zapewniające delikatne mycie suchych i zniszczonych włosów. Moje włosy są umęczone i przesuszone latami farbowania, ale skóra głowy przetłuszcza się. Pomyślałam zatem, że kosmetyk powinien pomóc i poprawić trochę kondycję skóry i włosów.
Wild Rose Shampoo zawiera efektywną formułę protein pszenicy i olejku z owoców dzikiej róży, dzięki której włosy są nawilżone i wzmocnione od nasady aż po końce. Szampon wzmacnia strukturę włosów dzięki czemu są bardziej elastyczne, nie łamią się. Ułatwia rozczesywanie włosów oraz nadaje im wyjątkowy połysk. Łagodnie oczyszcza, nie podrażniając skóry głowy.


Kluczowe składniki:
  • hydrolizowane proteiny pszenicy – uzyskiwane są z ziarna pszenicy zwyczajnej. Wnikają do korzenia włosa, gdzie zatrzymują wodę. Działają regenerująco, odbudowują zniszczone wewnętrzne struktury włosa. Zapobiegają elektryzowaniu się włosów
     
  • olej z owoców dzikiej róży - bogaty w niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe i witaminę E, nawilża i odżywia; wzmacnia strukturę włosów
  • sacharoza – bardzo skutecznie nawilża skórę, zapobiega rozdwajaniu się końcówek włosów. Jest doskonałym środkiem ściernym, dokładnie oczyszcza on skórę i usuwa martwe komórki nie wywołując przy tym podrażnień ani uczuleń.
Skład INCI:

Kosmetyk przebadany został dermatologicznie i jest wolny od:
- naturalny zapach, nie zawiera sztucznych substancji zapachowych,
- bez parabenów,
- bez glikolu,
- bez sztucznych barwników
- bez silikonu
- bez Phenoxyethanolu
- bez PEG i SLS
- bez składników GMO
- fizjologiczne pH
- hypoalergiczny



Konsystencja lejąca, powiedziałabym wręcz „śliskiej” wody sprawia, że trzeba bardzo uważać przy dozowaniu. Piękny zapach towarzyszy podczas procesu mycia. Nałożony na mokre włosy i delikatnie masowany doprowadza do powstania dosyć sporej piany.... jak na produkt naturalny. Niewielka ilość szampony wystarczy do mycia, więc podejrzewam, że będzie wydajny.


Ja niestety kończę już swoją z nim przygodę ponieważ zauważyłam znaczne przesuszenie i łuszczenie się skóry głowy. Jakoś tak dziwnie, jeśli chodzi o naturalny kosmetyk, który nie zawiera „złych” składników. Nie polubiliśmy się. Zdarza się. Poza tym szampon powoduje u mnie zwiększenie przetłuszczania się skóry głowy oraz nasady włosów i są dni kiedy musiałabym myć je po raz drugi wieczorem (pomijając poranną toaletę), bo już nie nadają się na wyjście, czy pokazanie ludziom. W takich chwilach dziękuję zawsze wynalazcom suchych szamponów :-)
I tak na koniec przyznam się, że jestem niesamowicie zawiedziona, bo spodziewałam się lepszych efektów.
Plastikowa butelka zamykana na zatrzask ma pojemność 200 ml, kosztuje 16,99 zł. Można kupić ten szampon w drogeriach Hebe, Aptekach DOZ, czy Aptekach Cefarm.

Kosmetyki posiadają certyfikaty:







11 lipca 2017

Lirene Ideale Age Cover Fluid - podkład przeciwzmarszczkowy czyli nowy bohater w mojej kosmetyczce

Moja cera idealna nie jest. Cały czas szukam podkładu, który sprawi, że będę rzeczywiście zadowolona z makijażu. Za mną wiele testów różnych marek. W międzyczasie jednak zdarzyła się mała niespodzianka, która całkowicie zmieniła mój stosunek do produktów drogeryjnych. 


Ideale Age Cover Fluid to kryjący fluid przeciwzmarszczkowy, o działaniu odmładzającym.
Producent zapewnia, że daje on spektakularne rezultaty czyli aksamitnie gładką cerę
o wyraźnie młodszym wyglądzie!

WYPEŁNIA ZMARSZCZKI - dając efekt optycznego wygładzenia, dzięki napinającym proteinom migdałowym.
ODMŁADZA - przywracając skórze jędrność i elastyczność, poprzez regenerujące działanie matrykiny i TGFβ Activate Technology™.
Przeznaczony jest do skóry dojrzałej każdego rodzaju, dla kobiet powyżej 30-go roku życia.

Składniki aktywne:
- Palmitoyl oligopeptide to peptyd uruchamiający syntezę kolagenu w komórkach skóry. Usprawnia komunikację między komórkami naskórka i procesy naprawiania uszkodzeń wywołanych starzeniem się skóry.
- Filtry UV chronią skórę przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. SPF15.
- Olej ze słodkich migdałów sprawia, że skóra jest odpowiednio natłuszczona, delikatna
i elastyczna.
- Ceramidy zmiękczają i kondycjonują skórę. Ceramide 2 reguluje proces złuszczania się naskórka. Ceramide 3 odpowiada za prawidłowe natłuszczenie i utrzymania właściwości barierowych i ochronnych skóry.
- Palmitoyl Tripeptyde- 5 dzięki sekwencji aminokwasów podobnej do naturalnego przekaźnika w skórze stymuluje syntezę kolagenu w fibroblastach. Aktywnie usuwa wszystkie typy zmarszczek, ujędrnia i nawilża. 


Przyznaję szczerze, że Lirene nie tylko pod względem pielęgnacji, ale również i produktów
do makijażu zaskakuje mnie pozytywnie coraz bardziej. W przygotowaniu mam jeszcze recenzje dwóch produktów, które swoim działaniem zasługują na największą pochwałę
i polecenie.

Każda z nas, a przynajmniej większość, która dba o to aby upływający czas nie był aż tak widoczny, poszukuje i inwestuje w kosmetyki, które nie tylko skórę upiększą ale również będą miały działanie pielęgnacyjne.
Poziom nawilżenie i optycznego wygładzenia skóry przy stosowaniu podkładu Age Cover niczym nie odbiega od znacznie droższych produktów. Dodatkowe działanie przeciwstarzeniowe jest ogromnym plusem stosowania kosmetyku. Bogaty w ceramidy
i kompleks peptydowy z matrykiną, która zwiększa produkcję kolagenu, hamuje procesy mikrozapalne, a także naprawia uszkodzenia w komórkach spowodowane starzeniem skóry. 


Podkład bardzo ładnie tuszuje wszelkie niedoskonałości. W moim przypadku są to przebarwienia, które jak widać na zdjęciach znacznie straciły na swojej intensywności i są ładnie rozmyte. Kryje niezwykle skutecznie, trzyma się na twarzy cały dzień. W jego składzie znalazły się również mikrogąbeczki matujące i pochłaniające nadmiar sebum. Co mnie również zaskoczyło to że Age Cover nie oksyduje. Wcześniej zdarzało mi się to w przypadku wszystkich innych podkładów Lirene, których miałam okazję używać. Kolejnym zaskoczeniem również był fakt, że podkład nie zbiera się nieestetycznie w zmarszczkach czy nierównościach skóry.

Age Cover jest widoczny na twarzy, ale ja zawsze i tak nakładam odrobinę więcej, żeby zakryć plamy. Z resztą nie taka jego rola, żeby dawała subtelny efekt.
Mój kolor 01 jasny (neutralny beż z odrobiną żółtego pigmentu), w chwili obecnej jest za jasny, pomimo że nie opalam twarzy, ale na jesień będzie idealny. Podkład daje efekt naturalnie matowej, satynowej cery.
Do wyboru mamy cztery odcienie:
  • 01 jasny,
  • 02 naturalny,
  • 03 beżowy,
  • 04 opalony.
Buteleczka z pompką dozuje idealną ilość podkładu. Opakowanie zawiera standardowe 30 ml i kosztuje w granicach 43 zł. Ogromnym plusem jest również mała plomba, która daje nam gwarancję, że nikt przed nami nie otwierał tego kosmetyku. 

 
Kosmetyk - ogromna niespodzianka. Nawet nie spodziewałam się, że podkład drogeryjny może mieć tak fajne działanie. Dziewczyny po 30-tce mogą śmiało ten kosmetyk testować, 
a 35+ docenią już jego właściwości pielęgnacyjne i wygładzające.
Wszystkie kosmetyki marki Lirene są testowane dermatologicznie.


SKŁAD: AQUA (WATER), CYCLOPENTASILOXANE, NYLON-12, C12, ALKYL BENZOATE ETHYLHEXY; METHOCINNAMATE, DICAPRYLYL CARBONATE, GLYCERIN, ISODODECANE, CAPRYLYL METHICONE, CETYL PEG-PPG-10/1 DIMETHICONE, MAGNESIUM SULFATE, PENTYENE GLYCOL, POLYGRYCERYL-4 ISOSTEARATE, HYDROGENATED CASTOR OIL, CERA ALBA, BEESWAX, BUTYL METHOXYDIBENZOYLMETHANE, DISTARDIMONIUM HECTORITE, TRIETHOXYCAPRYLYLSILIANE, ETHYLHEXYLGLYCERIN, TRIBEHENIN, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS (DWEET ALMOND) SEED EXTRACT, PEG-10 RAPESEED STEROL CERAMIDE2, PALMITOYL TRIPEPTIDE-5, PALMITOYL OLIGOPEPTYDE, PHENOXYETHANOL, PARFUM (FRAGRANCE), BUTYLPHENYL METHYLPROPIONAL, HYDROXYISOHEXYL 3-CYCLOHEXENE CARBOXALDEHYDE, LINALOOL, ALPHA-ISOMETHYL IONONE, LIMONENE, CITRONELLOL, CI77891 (TITANIUM DIOXIDE), CI77492 (IRON OXIDES), CI77491, CI77499 (IRON OXIDES).