15 września 2016

MAC In Extreme Dimension 3D Black Lash


Nigdy nie ukrywałam, że uwielbiam tusze do rzęs marki MAC. Niektóre z nich mnie zachwyciły inne lekko rozczarowały. Tym razem mam dylemat, bo zupełnie nie wiem jak mam kolejny tusz opisać.



In Extreme Dimension 3D Black Lash to maskara w intensywnym, czarniejszym niż czerń kolorze.
Ma podkreślać i wzmacniać rzęsy na całej ich długość. Innowacyjne nasycenie pigmentu sprawia , że kolejny stopień czerni przeradza się w kolor smoły. Maskara zwiększa objętość, wydłuża, a przy tym pozostawia rzęsy miękkie i elastyczne. Trwała, nie krusząca się i nie rozmazująca się. Mega szczoteczka przeniesie więcej tuszu, jednocześnie rozdzielając, unosząc i definiując rzęsy. Testowana okulistycznie (tak twierdzi producent).


SZCZOTECZKA
Podobnie jak w przypadku pierwowzoru In Extreme Dimension , szczoteczka jest plastikowa
i posiada bardzo drobne włókienka (dosłowni jak igiełki) na całej długości wraz z półokrągłą końcówką, która ułatwia modelowanie rzęs zwłaszcza w kącikach zewnętrznych oczu. Niestety In Extreme Dimension, miało dłuższe te „igiełki” i znacznie lepiej rozczesywało rzęsy. Zwłaszcza przy nakładaniu kolejnej warstwy tuszu. Klasyczna IED podobała mi się bardziej i lepiej mi się z nią pracowało, pomimo, iż zdarzyło mi się kilka razy ukłuć się w oko.


KONSYSTENCJA
Konsystencja jest lekkiego musu. Dosyć mokrego. Pomimo otwarcia jej ponad miesiąc temu, nie uległa zmianie czy wysuszeniu. Osobiście uważam, że jest za rzadka, bo szczoteczka nabiera jej bardzo dużo co utrudnia malowanie. Każda kolejna, aplikowana warstwa coraz bardziej skleja rzęsy.

WYMIAR CZERNI
Odcień czerni (jak w Matrixie) jest imponujący. I wcale nikt nie żartował opisując ją jako smołę. Już przy pierwszej aplikacji rzęsy są niesamowicie podkreślone. Nasycenie pigmentu sprawia, że trzeba się dłużej pobawić przy makijażu, ale uważam, że warto.

Po prawej stronie nałożyłam jedną warstwę tuszu

DZIAŁANIE
Jeśli chodzi o nadanie objętości to spodziewałam się więcej. Długość jest w miarę przyzwoita. Natomiast zachwyca podkręcenie rzęs (na zdjęciu bez użycia zalotki), które utrzymuje się przez długie godziny.
Pomimo nałożenia dwóch warstw, rzęsy są zawsze mięciutkie i elastyczne.

Dwie warstwy tuszu

Tusz jest bardzo trwały nie kruszy się, nie osypuje i nie robi efektu pandy nawet podczas największych upałów. Osobiście dla mnie ma tyle samo plusów co i minusów. Nie jestem w stanie określić strony barykady bo ani mnie nie zachwycił, ani nie zniechęcił.
Jednakże o dłuższym zastanowieniu, jeśli będę miała dokonać ponownego zakupu to wybiorę pierwszą i klasyczną wersję In Extreme Dimension z białymi literkami.
Dodatkowo powiem Wam, że tusz został przebadany oftalmologicznie, nadaje się dla osób noszących szkła kontaktowe.
Tusz ma pojemność 12g i kosztuje 100 zł. Przy tej pojemności szacuję jego użytkowanie na ponad pół roku. A jak się skończy wrócę z aktualizacją.