17 czerwca 2016

Kultowy kosmetyk -- Pigment MAC w kolorze VANILLA



Uwielbiam kosmetyki wielofunkcyjne, takie za pomocą, których możemy wyczarować wiele rzeczy. Przykładem takiego właśnie kosmetyku są pigmenty marki MAC.
Są to skoncentrowane pigmenty w sypkiej, pudrowej formie.
Zawierają składniki, które powodują, że produkt przylega do skóry. Za ich pomocą możemy stworzyć delikatny makijaż muśnięty kolorem lub mocny i intensywny efekt. Pigment łatwo się rozciera i długo pozostaje na skórze. 


Standardowy słoiczek pigmentu ma 4,5 g pojemności.
Pigmenty są sprzedawane na wagę, a nie objętość, co może spowodować, że pojemniczek nie będzie wypełniony, aż po same brzegi.
Jego koszt to 96 zł. Z jednej strony sporo, a z drugiej kupujemy ten kosmetyk na kilka ładnych lat, ponieważ zwykły śmiertelnik nie jest w stanie szybko zużyć nawet takiej pojemności.
Pigmenty mają wykończenia: Frost, Matte, Metal, Pearl.
Kolor, który Wam dzisiaj przedstawiam to Vanilla – klasyczny, kultowy kosmetyk, znany wszystkim MAComaniakom.


Kolor w opakowaniu odrobinę rozczarowuje, przypomina brudną biel wpadającą w złote tony. Natomiast na skórze zyskuje całkiem nowe oblicze. Roztarty przeobraża się w złotawą poświatę/taflę wręcz, która ma w sobie bardzo delikatne złotawo – różowawo/brzoskwiniowe iskierki. To jest odcień tak zwany duochrome, który z zależności od kąta padania światła odrobinę zmienia swoją pierwotną barwę. Jego wykończenie jest perłowo błyszczące. Ale ten błysk jest sympatyczny, subtelny i bardzo ładny.

Możliwości zastosowania sypkich pigmentów jako:
  • cień do oczu, w formie sypkiej lub dla zintensyfikowania koloru wymieszany z odrobiną Fix+, bądź też odpowiedniego kosmetyku do łączenia pigmentów,
  • upiększacz do ciała, zmieszany z balsamem pięknie rozświetli naszą skórę np. latem,
  • rozświetlacz na kościach policzkowych, idealnie wtapia się w skórę i jeszcze ładniej odbija światło,
  • odrobina wymieszana z podkładem a rewelacyjny efekt „glow” na twarzy,
  • można go wklepać w pomadkę, aby nadać ustom efekt 3D, lub rozświetlić łuk nad ustami,
  • można go połączyć z dowolnym błyszczykiem lub balsamem do ust,
  • można go dodać do bezbarwnego lakieru do paznokci i uzyskać w ten sposób unikatowy kolor,
  • nadaje się praktycznie dla każdego odcienia skóry,
  • rozświetlać wszystkie standardowe dla makijażu miejsca jak wewnętrzne kąciki oczu, obszary pod łukiem brwiowym, łuk kupidyna,
  • nałożyć na dowolny róż na policzkach w celu zwiększenia efektu rozświetlenia,
  • mieszając dowolny pigment z płynnym produktem zawsze stworzymy sobie unikatowy kolor eyelinera,
  • jeśli boimy się produktu sypkiego można go łatwo sprasować i używać w bezpieczniejszej formie.

Także jak sami widzicie, w jego używaniu ogranicza nas jedynie nasza wyobraźnia. Nie znam drugiego takiego kosmetyku.
Dodam również, że ostatnimi czasy pojawiły się w Macu opakowania "travel size" o zmniejszonej pojemności i cenie oczywiście. Dlatego polecam na początek, rozejrzenie się za takim właśnie produktem, ponieważ standardowe opakowanie starczy chyba na wieki. 


Odrobina produktu daje zadowalający efekt i rozciera na sporej powierzchni skóry, przez co jest niesamowicie wydajna. Vanilla nie sprawia problemów w rozcieraniu czy łączeniu z innymi kosmetykami. Gładko układa się na skórze i pozostaje w niezmienionym stanie przez wiele godzin. W przypadku użycia pigmentu w formie cienia na powieki proponowałabym jednak użycie bazy, ponieważ zwiększy ona przyczepność produktu i zmniejszy ryzyko osypywania się na twarz.
Jedną, jedyną rzeczą, do której chciałabym się przyczepić to opakowanie w formie słoiczka. Pod nakrętką znajduje się nakładeczka/stopper, która zapobiega wysypaniu się produktu. Mimo to sam słoiczek jest nieporęczny do trzymania w ręce i nabierania produktu. Smukły i wąski ma znacznie mniejszą stabilność niż opakowania starego typu w formie grubego, beczułkowatego słoiczka. Nowe opakowania znacznie łatwiej wywrócić i rozsypać zawartość.
Wąska szyjka opakowania nie daje nam również kontroli nad ilością wydobywanego produktu. To są moje jedyne gorzkie żale odnośnie tego kosmetyku.
Uwielbiam Vanillę, stosuję z olbrzymią chęcią i ciekawa jestem ile lat jeszcze mi zajmie aby dobić denka :-)












 


 A tak Vanilla prezentuje się w makijażu na mojej pięknej Marcelinie, której dziękuję serdecznie za pozwolenie opublikowania tych zdjęć :-)