7 stycznia 2016

Yankee Candle Pain au raisin


O sławnej bułce z rodzynkami naczytałam się już dawno temu. Sam opis: nasączone koniakiem rodzynki zatopione w maślano - waniliowym cieście doprawionym szczyptą cynamonu – powoduje ślinotok. Niestety w moim mieście był on długo niedostępny i kiedy nadarzyła się okazja wyjazdu do Warszawy (relacja z wyjazdu znajduje się TUTAJ) postanowiłam poszukać tych świec, które bardzo chciałam wypróbować. 
 

Sam zapach jest z kategorii przyprawowo - potrawowej. Już w zeszłym roku opisywałam Wam niesamowity Christmas Memories, który nadawał mieszkaniu zapach świeżo upieczonego ciasta korzennego.


Pierwsze zapalenie świecy trochę mnie rozczarowało, nie ma drożdżówki z rodzynkami. Ale im dłużej się pali tym bardziej napełnia pomieszczenie delikatnym aromatem ciepła domowego zaraz po wyjęciu maślanego ciasta z piekarnika. Nie czuje zbytnio tych rodzynek moczonych w koniaku, wanilii też jest jak na lekarstwo, ale ten aromat ma coś w sobie. Nawet osoba, którą malowałam na Sylwestra stwierdziła, że u mnie w domu jest tak ciepło i bardzo przytulnie. 

 
A to Pain au raisin palona w tle nadawała ten niesamowity klimat.
Jestem zadowolona z tego zakupu, aczkolwiek chyba nie kupiłabym tej świecy w pełnowymiarowym, dużym słoju.
Ale jak to mówią nigdy nie mów nigdy.