21 sierpnia 2015

Urban Decay Eyeshadow Primer Potion Anti-aging


Oryginalna baza pod cienie marki Urban Decay jest moją wielką przyjaciółką od chyba 5-ciu lat. Nigdy się na niej nie zawiodłam. W międzyczasie próbowałam kilku innych, ale zawsze potulnie wracałam do Primer Potion.
Wraz z upływem czasu zauważyłam, że skóra na powiekach wymaga odrobinę lepszej pielęgnacji i odrobinę delikatniejszych środków. Mój wybór padł na wersję Anti-aging, która jest w ofercie marki Urban Decay.


Baza Primer Potion Anti-ageing ma nam zapewnić 24-godzinną wytrzymałość cieni na powiekach bez wchodzenia w załamanie powieki. Dodatkowo wspomaga przeciwstarzeniową pielęgnacje skóry powiek. Ponadto baza ma zapewnić intensywność koloru użytych cieni i ich gładką aplikację. Innowacyjne składniki mają za zadanie poprawić teksturę i pomóc minimalizować zmarszczki na skórze.
Dermaxyl® pomaga ją wygładzić, a Kalpariana® wspomaga wypełnienie, ujędrnianie, elastyczność i nawilżenie. Dzięki zastosowaniu specjalnych pigmentów optyczny efekt „rozmycia” stwarza wrażenie wypoczętych, rozświetlonych oczu.

Przeprowadzone badania kliniczne wykazały, iż w przeciągu 8 tygodni:
  • 100% uczestników zauważyło znaczną poprawę, w wyglądzie skóry i wygładzeniu się drobnych zmarszczek,
  • 100% uczestników zauważyło rozświetlenie skóry,
  • 97% uczestników zauważyło poprawę wyglądu skóry i zniwelowanie drobnych niedoskonałości jak na przykład zaczerwienienie czy suchość.
KONSYSTENCJA:
Baza ma bardzo podobny kolor do wersji Original. Określany mianem „NUDE” jest on cielisty, ale nie jest kryjący i po wyschnięciu staje się przezroczysty, z praktycznie niewidoczną odrobiną jasnego pigmentu który wyrównuje i koryguje koloryt skóry. Konsystencja musu pozwala bardzo delikatnie rozprowadzić produkt na powiekach. Formuła nie zawiera parabenów, a dzięki zastosowaniu nowoczesnych technologii polimery w niej zawarte wypełniają drobne niedoskonałości na powierzchni skóry, przygotowując powieki na całodzienny makijaż. 




OPAKOWANIE:
Moja baza ma pojemność 6 ml. Jest to wersja podróżna, która i tak starczy mi na bardzo długo.
Podoba mi się również nowe, praktyczne opakowanie w formie tubki. Może niektóre z Was pamiętają poprzednie fantazyjne opakowanie, które nie pozwalało zużyć produktu do końca. Aby wydobyć około połowę bazy trzeba było rozcinać buteleczkę i przekładać produkt do słoiczka.

 
Tubka zakończona wąskim „dziubkiem” pozwala nam precyzyjnie dozować ilość bazy. Jeśli obawiacie się, że nadmiar powietrza może Wam przyspieszyć gęstnienie produktu, znajdującego się w środku, po naciśnięciu tubki i pobraniu odpowiedniej ilości produktu od razu zakręćcie nakrętkę. Nadmiar powietrza nie dostaje się do środka i baza dzięki temu będzie miała dłuższą żywotność.
Opakowanie zewnętrzne to karton i plastikowe pudełko. 



Na kartonie są wszystkie informacje odnośnie produktu : krótki opis, skład, pojemność, dane producenta i co najważniejsze kod producenta (4043A). Dzięki temu wiemy, że jesteśmy w posiadaniu oryginalnego produktu.

SKŁAD: Isododecane, Talc, Cyclopentasiloxane, Trimethylsiloxysilicate, Triethylhexanoin, Oryza Sativa (Rice/Riz) Bran Oil, Trihydroxystearin, Disteardimonium Hectorite, Polyethylene, Sorbitan Sesquioleate, VP/Hexadecene Copolymer, C12-15 Alkyl Benzoate, Dimethicone, Alumina, Caprylic/Capric Triglyceride, Phenoxyethanol, PEG-40 Stearate, Synthetic Beeswax, Propylene Carbonate, Hexyl Laurate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Tribehenin, PEG-10 Dimethicone, Stearic Acid, Ethylhexylglycerin, Ceramide 2, PEG-10 Rapeseed Sterol, Alaria Esculenta Extract, Palmitoyl Oligopeptide, Aqua (Water/Eau)
Może również zawierać:
Mica, CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77491/77492/77499 (Iron Oxides), CI 77163 (Bismuth Oxychloride)

SPOSÓB UŻYCIA:
Wyciśnij i rozprowadź niewielką ilość bazy na powiekach. Odrobinę kleista konsystencja sprawi, że Twoje powieki będą niczym magnes dla cieni.

Baza Anti-aging Urban Decay jest zdecydowanie produktem, który przedłuża żywotność makijażu oczu.
Jeśli chodzi o właściwości pielęgnacyjne, są one tak delikatne, że prawie niezauważalne, aczkolwiek muszę stwierdzić, że skóra wygląda odrobinę lepiej.
Ogromnym plusem jest fakt, że nie przesusza ona powieki tak bardzo jak wersja Oryginal. Również efekt pigmentów korygujących tonację skóry jest bardzo delikatny i widoczny tylko w ostrym, słonecznym świetle.
Cienie rozprowadzają się gładziutko i ładnie ze sobą łączą. Podbicie kolorów, nie jest tak spektakularne jak w przypadku wersji Oryginal.
Jest jeszcze jedna rzecz, do której muszę się przyczepić. Odnoszę wrażenie, że ta wersja bazy jest jednak słabsza. Podczas upałów zdarzało się, że cienie w magiczny sposób znikały w załamaniu powieki. Nie wiem od czego to zależy, ale kilka razy taka sytuacja miała miejsce. Teraz jak jest już trochę chłodniej wszystko wróciło do normy i makijaż utrzymuje się przez wiele godzin.
W ramach podsumowania - przygodę uważam za udaną, aczkolwiek z chęcią powrócę do mojej ukochanej wersji Original.
Wszystkie produkty marki Urban Decay możemy zakupić w Sephorze.


Znacie bazy pod cienie Urban Decay? 
Może używacie jakiejś wartej uwagi?


Aktualizacja 30.07.16 - Baza nie wytrzymuje upałów. Wyciera się w załamaniu powieki.