21 lipca 2017

Dinoplatz Lip Balm – łam wszelkie reguły z kolorową galaretką do ust koreańskiej marki Too Cool for School

Kosmetyki azjatyckie kuszą. A producenci (z tamtejszego rynku) prześcigają się w pomysłach jak w ciekawy i intrygujący sposób zachęcić wybredne klientki do zakupu ich kosmetyków.

 źródło: Pinterest
 
Jedną z takich ciekawych niespodzianek okazała się dla mnie.......galaretka/balsam/błyszczyk do ust Dinoplatz koreańskiej marki Too Cool for School, która łamie wszelkie reguły.

źródło: Pinterest

Dinoplatz Lip Balm – co to jest?
Nawilżający balsam do ust o delikatnej, kremowej, żelowej teksturze, nawilża skórę ust
i niweluje zmarszczki. Kosmetyk koi i napina suchą skórę ust za sprawą unikalnej formuły, zapewniając ekskluzywny, trwały efekt.
Nie jest to co prawda memory gel – często spotykany wśród azjatyckich kremów czy masek, ale stała galaretka, która też świetnie wygląda w opakowaniu.

 Spilled Wine & Cherry Cherry

Przykładowy skład INCI: Diisostearyl Malate, Mineral Oil, Trimethylolpropane Triisostearate, Polybutene, Hydrogenated Polyisobutene, Silica, Hydroxystearic Acid, Butylene/Ethylene/Styrene Copolymer, Ethylene/Propylene/Styrene Copolymer, Fragrance, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Glyceryl Caprylate, Tocopheryl Acetate, Argania Spinosa Kernel Oil, Oenothera Biennis (Evening Primrose) Oil, Rosa Canina Seed Extract, Dimethicone, Red 6, Red 27, Red 7, Red 28.

Cherry Cherry & Spilled Wine

Unikalna formuła Dinoplatz Lip Balm penetruje w głąb skóry, błyskawicznie nawilżając usta
i tworząc barierę ochronną, która przeciwdziała ich wysychaniu. Wygładza je i niweluje widoczność drobnych linii wokół ust. Daje efekt „plump” czyli lekko powiększonych
i wypełnionych warg.
Zapewnia efekt długotrwałego nawilżenia, nawet po kilku godzinach od aplikacji.
Formuła kosmetyku, zawierająca czynniki zmiękczające skórę oraz olejki takie, jak: olej arganowy i olejek z wiesiołka, skutecznie zatrzymuje wilgoć w skórze. Delikatnie podkreśla naturalną barwę ust i rewelacyjnie pachnie owocami, ja obstawiam winogrona, bo są one najbardziej wyczuwalne. 
 

Ponieważ opakowanie to typowy odkręcany, plastikowy słoik najlepszą metodą aplikacji będą albo nasze własne paluszki, a kto nie lubi się brudzić może się posiłkować pędzelkiem, który równie idealnie sprawdzi się przy nakładaniu tej całuśnej galaretki.
Ja testowałam dwa odcienie: #1 Spilled Wine i #8 Cherry Cherry.
Z góry uprzedzam, że można się ich trochę wystraszyć patrząc na opakowania, ale na skórze, a tym bardziej na ustach wyglądają bosko.
#1 Spilled Wine – ma odcień bardzo ciemnego, bordowego wina, natomiast na moich ustach robi się idealny ocień mauve lub różany jak kto woli.
#8 Cherry Cherry – w opakowaniu wygląda na czerwień, która na ustach różowieje i ma dosyć mocny neonowy odblask. Idealny kolor na wakacje.

Spilled Wine & Cherry Cherry

Ponieważ bawimy się w malowanki już jakiś czas mogę śmiało stwierdzić, że Spilled Wine na 100% pojawi się w mojej jesiennej kosmetyczce. Uwielbiam, kocham i podziwiam nie tylko za kolor, ale również za działanie pielęgnacyjne i nawilżające.

Dostępny w szerokiej gamie sześciu odcieni, pasujących do każdej karnacji, jest perfekcyjnym akcentem końcowym każdego makijażu, na pomadkę lub aplikowany solo.
Dinoplatz ma pojemność 13g i kosztuje 59 zł w perfumeriach Sephora.

Produkt nie był testowany na zwierzętach, ani nie zawiera w swoim składzie składników takich jak: ammonia, urea, benzyl alcohol, benzophenone-3, imidazolidinyl urea, triethanolamine, triclosan, bha, czy bht. 


A Ty jak łamiesz zasady?
Czy jesteś too cool for school?


P.S. Aparat niestety zeżarł kolory więc wydają się być bardzo podobne. Polecam zatem testy "na żywo" w Sephorze :-)