18 sierpnia 2017

Dr Irena Eris EYES ZONE - Precise Face Sculptor & Wrinkle Filler

Jak ważna jest pielęgnacja skóry pod oczami nie muszę chyba nikogo przekonywać.
Każda kobieta i nie tylko, każda osoba dbająca o swój wygląd stara się walczyć z upływającym czasem.
W dzisiejszych czasach mamy świetne kosmetyki, które pomagają nam w zachowaniu młodego wyglądu, odżywiają skórę i regularnie stosowane znacznie opóźniają upływający czas.


Jakiś czas temu miałam okazje używać kosmetyku Dr Irena Eris EYES ZONE czyli precyzyjny modelator i wypełniacz zmarszczek, który zapewnia efekt nawodnienia warstwowego skóry i jej natychmiastowe wygładzenie. 

 
Składniki aktywne:
  • lecytyna (Lecithin) (fostatydylocholina) - redukuje zaskórniki i krostki trądzikowe,
  • Palmitoyl Tripeptyde- 5 Innowacyjny, głęboko penetrujący mały peptyd z unikalną sekwencją aminokwasów, w skórze stymuluje syntezę kolagenu w fibroblastach - aktywnie zmniejsza objętość zmarszczek (DO 32%) , ujędrnia, napina (do 75%) i nawilża,
  • rozmaryn (Rosmarinus Officinalis Leaf Extract) - osłania materiał genetyczny komórek skóry przed uszkodzeniami wywołanymi przez wolne rodniki; pomaga chronić skórę przed szkodliwym wpływem zanieczyszczeń, promieniowania ultrafioletowego i stresu,
  • kwas hialuronowy - kwas hialuronowy w tkankach działa jako smar w stawach, galaretowata substancja spajająca oraz środek do zatrzymywania wody w przestrzeni śródmiąższowej, znacznie ogranicza proces utraty wody oraz powoduje natychmiastowe nawodnienie powierzchniowych warstw skóry,
  • słonecznik (Helianthus Annuus) - jest rośliną, która wykształciła skuteczne mechanizmy obronne przed słońcem i suchym klimatem. Wyciąg z nasion silnie dezaktywuje wolne rodniki zabezpieczając przed ich atakami młode komórki. Broni skórę przed destrukcyjnym działaniem promieni UVA i UVB na komórki.
Skład INCI:

Spektakularny FACE SCULPTING przeprowadzisz stosując rewolucyjny magnetyczny masażer i w zależności od potrzeb można stosować na różne sposoby:
1. Delikatny masaż uciskowy przy użyciu kulki, uwolni przepływ limfy i pobudzi mikrocyrkulację.
2. Masaż kulką wybranych obszarów oparty na ruchach kolistych połączony z lekkim uciskaniem pozwoli na zrelaksowanie skóry i wygładzenie zmarszczek.
3. Masaż kulką w pozycji 90° z delikatnym uciskaniem masowanych obszarów, skutecznie wygładzi zmarszczki i przywróci jędrność skórze.
4. Delikatne rozciąganie z uciskaniem kulką w pozycji 90° przywróci jędrność i wygładzi zmarszczki.


Tyle od producenta, teraz moje podsumowanie....
Kosmetyk jest w formie żelu. Bezzapachowego oczywiście. Ma fajną konsystencję przypominającą zgęstniały olej kokosowy. Pozwala to na wykonanie kilkuminutowego masażu, co jest niesamowitą zaletą takiej konsystencji. Sam masaż (opisany wyżej) jest jeszcze w formie obrazkowej przedstawiony na opakowaniu. 


Masażer, który jest w zestawie to tak naprawdę rączka z magnetyczną kulką na końcu. W dodatku kulka jest zawsze chłodna więc opuchnięcia nie mają żadnych szans po takim masażu. Aby zwiększyć jej siłę rażenia można ją jeszcze bardziej schłodzić w lodówce. Niestety, ale kulka masująca jest największym atutem tego kosmetyku.


Żel precyzyjny modelator i wypełniacz zmarszczek, pomimo iż zapewnia skórze całkiem niezły poziom nawilżenia, bardzo szybko również wchłania się w skórę do całkowitego matu, pozostawiając na niej niezwykle delikatny film. Niestety w moim przypadku, jak i kobiet z cerą dojrzałą starszych ode mnie, taka konsystencja nie jest zadowalająca. 


W opisie produktu jest podany przedział wiekowy 25 – 70+. Nie do końca się z tym zgodzę. Dziewczyny w wieku 30, 35+ i może 40+ skorzystają z tego kosmetyku, ale tylko pod warunkiem, że nie posiadają przesuszonej skóry. Skóra pod oczami jest nawilżona i bardzo delikatnie wygładzona, ale nie wyobrażam sobie nakładać na nią makijaż, który musi wytrzymać cały dzień.
Osobiście posiłkowałam się dodatkową warstwą swojego kremu pod oczy. A taka pielęgnacja całkowicie mija się z celem.
Krem ma pojemność 15 ml wraz z masażerem kosztuje 225 zł (obecnie w promocji 180 zł). W przypadku cer wymagających większego odżywienia polecam serdecznie krem , którym byłam zachwycona z serii Tokyo Lift. Do pozostałych kremów pod oczy Dr Eris nie mam żadnych zastrzeżeń. Zarówno ja, jak i moja mama używamy ich już od wielu lat więc, śmiało możemy je rekomendować.


15 sierpnia 2017

BARWA SIARKOWA – Peelingujący żel 3w1 – wybawca dla cery problematycznej

Moja cera, jak to latem bywa, zaczęła się buntować.
Upał, nadprodukcja sebum i jeszcze kilka innych czynników sprawiły, że daleko było jej do ideału. Żel 3w1 Barwy Siarkowej kupiłam z ciekawości, ponieważ spodobały mi się zdjęcia na Facebooku. Spodobał mi się tak bardzo, że używam go od ponad 2 miesięcy, a ostatnio kupiłam kolejne kosmetyki do kompletu. 

 
Dlaczego 3w1?  Ponieważ ta tubka, skrywa w sobie kosmetyk wielofunkcyjny:
- żel dogłębnie oczyszcza, odświeża i tonizuje skórę,
- peeling złuszcza martwy naskórek i odblokowuje pory,
- maseczka reguluje nadmierne wydzielanie sebum i utrzymuje stabilny poziom nawilżenia skóry,
- regularnie stosowany pomaga w walce z trądzikiem.

SKŁADNIKI AKTYWNE:
- biosiarka – pomaga w redukowaniu nadmiaru sebum, łagodzi zaczerwienienia, pomaga w oczyszczaniu porów i zapobiega rozprzestrzenianiu się wyprysków oraz zaskórników,
- ekstrakt z cedru o właściwościach ściągających,
- ekstrakt z rumianku- pobudza procesy odnowy naskórka oraz przyspiesza gojenie się skóry,
- alantonina i D-Pantenol – utrzymują odpowiedni poziom nawilżenia skóry i działają kojąco,
- drobinki peelingujące -złuszczają martwy naskórek, oczyszczają i wygładzają powierzchnię skóry.


SPOSÓB UŻYCIA:
- jako żel: rozprowadź na wilgotną skórę twarzy kolistymi ruchami, omijając okolice oczu a następnie spłucz wodą,
- jako peeling: 2 razy w tygodniu rozprowadź na wilgotną skórę twarzy i masuj kolistymi ruchami około minuty, a następnie obficie spłucz wodą,
- jako maseczka: 1-2 razy w tygodniu, nałóż na skórę twarzy, omijając okolice oczu i pozostaw około 5 minut, następnie obficie spłucz wodą.
 
Skład INCI: Aqua, Polyethylene, Sodium Laureth Sulfate, Propylene Glycol, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Glycerin, Lauramidopropyl Betaine, Cedrus Atlantica Bark Extract, Chamomilla Recutita Extract, Mentha Piperita Leaf Extract, Salvia Officinalis Extract, Allantoin, Panthenol, Sulfur, PEG-30 Castor Oil, Synthetic Wax, Acid Red 18 Al Lake, Caprylic/Capric Triglyceride, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, PEG-150 Pentaerythrityl Tetrastearate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Xanthan Gum, Parfum, Triethanolamine, Phenoxyethanol, Benzoic Acid, Limonene, CI 15985.

Miękka tuba o pojemności 120 ml bez problemu dozuje odpowiednią ilość kosmetyku. Jej koszt to 16,99 zł, ale często bywa w sprzedaży w promocyjnych cenach.
Regularne używanie żelu zapewnia mi efekt kompleksowego doczyszczenia i odświeżenia cery. Stosuję jako żel, maskę, ale najbardziej ulubiona forma to peeling, ponieważ moja cera lubi zdzieraki. Znalazłam również dodatkowe zastosowanie jako żel punktowy na niedoskonałości. I to również działa, ponieważ kosmetyk ma stałą, galaretkową konsystencję, z zatopionymi dosyć ostrymi drobinkami, która nie spływa ze skóry.

Zapach, przez producenta określany jako męski i odświeżający, dla mnie jest to tylko chemiczny cytrus, który pachnie całkiem sympatycznie.
Jako posiadaczka cery przetłuszczającej się, skłonnej do zapychania i okresowych niedoskonałości jestem bardzo zadowolona z tego kosmetyku. Dawniej kupowałam w aptece inny odpowiednik, ale niestety został on wycofany ze sprzedaży. A skoro znalazłam świetny
i w dodatku o wiele tańszy zamiennik nie widzę potrzeby, żeby przepłacać.

Barwa Siarkowa działa. I to tak dobrze, że w mojej łazience zagościły jeszcze dwa kolejne kosmetyki z tej serii, ale je opiszę za kilka tygodni po dokładniejszym przetestowaniu.
Kosmetyki Barwa Siarkowa zostały przebadany dermatologicznie. Są dostępne bez problemów w drogeriach.


13 sierpnia 2017

Lirene Fix Up! Make up - mgiełka, która utrwala makijaż +10h

Pewnie nie jedna z nas tak ma. Lato, upał i twój biedny makijaż, który spływa z twarzy z prędkością światła. I co tu robić?
Jak temu zaradzić?


W moich ulubieńcach lipca pokazywałam Wam mgiełkę Fix Up! Make Up marki Lirene.
Jest to produkt do wykończenia makijażu, który ma za zadanie utrwalić go na wiele godzin
i odświeżyć cerę.


Ultralekka mgiełka - tak pisze o niej producent -  pozostawia na twarzy delikatny, transparentny film, który chroni makijaż twarzy, oczu i ust przed czynnikami zewnętrznymi, takimi jak upał, deszcz czy zanieczyszczenia.
W ten sposób przedłuża trwałość makijażu nawet o 10 h, a kolory pozostają żywe i nie blakną w ciągu dnia.
Formuła mgiełki wzbogacona została o składniki aktywne, które nawilżają skórę i sprawiają, że jest odprężona. Mgiełka doskonale sprawdza się również jako produkt odświeżający skórę w ciągu dnia lub jako baza nawilżająca pod makijaż. Nie zawiera alkoholu. 

Jako posiadaczka cery przetłuszczającej się zawsze szukam nowych rozwiązań i produktów, które mogą mi pomóc w przedłużeniu trwałości mojego makijażu.
Mgiełka Fix Up! Make Up działa. Może nie tak jak zapewnia producent +10 godzin. Ale do 7-8 godzin (podczas upałów) nasz makijaż dzielnie trzyma się twarzy i nie ulega dużemu uszkodzeniu, nawet po odciśnięciu nadmiaru sebum w chusteczkę higieniczną.
SKŁAD INCI

Ma fajny apteczny zapach i zostawia na skórze „film” zabezpieczający. Znakomicie zdejmuje pudrowość z makijażu twarzy i pozostawia elegancki satynowy, lekko błyszczący efekt.
Jako baza pod makijaż u mnie się nie sprawdza. Podejrzewam, że dlatego iż nie lubi się on
z filtrami SPF50, które stosuję latem.
A tak wygląda rozpylony z bliska na skórze:


SPOSÓB UŻYCIA: Trzeba uważać tylko, żeby rozpylać go z odpowiedniej odległości 15-20 cm na twarz. Oczywiście z zamkniętymi oczami. Preparat wysycha praktycznie natychmiast.
A zaaplikowany z mniejszej odległości pozostawia na skórze krople, które mogą być widoczne później na twarzy. Ale tak robi praktycznie każdy kosmetyk tego typu.

Pojemność mgiełki to 70 ml i kosztuje 24,90 zł. Dostępny jest praktycznie w każdej drogerii.
Uważam, że w tej cenie jest to całkiem sympatyczny kosmetyk.
 

11 sierpnia 2017

Moja nowa zabawka pędzel do pudru GlamBRUSH T100

Od dawna poszukuję fajnego pędzla do nakładania pudru. Przerobiłam już kilka marek i tak naprawdę, zawsze to nie jest TO czego oczekuję.

 
Oglądając Youtubowe produkcje Hani postanowiłam skusić się na pędzle z nowej kolekcji.
Trafiły do mnie T100 i T111 – ale jemu poświęcę osobny wpis, ponieważ zrobiłam małe porównanie, nie będę jednak zdradzać wszystkich szczegółów. 


Pędzel GlamBRUSH T100 pochodzący z nowej linii – to syntetyczny, duży, bardzo miękki pędzel do pudru. Całkowita długość pędzla ok. 20,5 cm
Długość włosia ok. 5 cm
Jego koszt to 55 zł.



Pędzel jest bardzo solidnie wykonany. Biała, lakierowana rączka jest wygodna i świetnie się ją „trzyma”. Generalnie pędzel jest cięższy i wydaje mi się, że lepiej wyważony w porównaniu ze starą kolekcją.
Zarówno numer pędzla jak i logo jest wygrawerowane i pokryte lakierem w kolorze skuwki, przytrzymującej włosie – czyli złotym, bardzo eleganckim odcieniem.


Włosie syntetyczne w kolorze jasnym, jest dosyć sprężyste i świetnie się ugina.
Z założenia nadaje się on do pudru sypkiego bądź prasowanego. Ale mnie osobiście w tej roli pędzel nie odpowiada ponieważ długie i mało zbite włosie zbiera i zostawia na twarzy delikatny woal kosmetyku. Przy cerze tłustej muszę mieć pędzel bardziej zbity, który lepiej wtłoczy pudry w skórę.
Wiem, że można do tego stosować „puszki”, ale ja ich szczerze nie znoszę.


A więc do czego używam mój nowy pędzel?
Pędzel GlamBRUSH T100 jest po prostu boski do nakładania produktów brązujących skórę.
Efekt można swobodnie stopniować od woalu po większą opaleniznę. Jednakże jego rozmiar sprawia, że osoby z tak zwaną większą twarzą, bądź większą powierzchnią do artystycznego wyżywania będą bardzo zadowolone.
GlamBRUSH T100 jest wręcz doskonały jeśli chcemy szybko „opalić” szyję, czy dekolt. W tym momencie jego rozmiar i długość włosia są zdecydowanym atutem.

Włosie jest mięciutkie i rewelacyjnie się domywa z każdego kolorowego kosmetyku. Wysycha praktycznie w przeciągu kilku godzin.
Można się nim miziać cały dzień i nie ma się dosyć.

Nowy design, nowa jakość jest super, tylko ceny już są mniej korzystne, ale widzę, że ostatnio często na stornie Glam-shop.pl pojawiają się promocje.
Jestem zadowolona na tyle, że moja kolekcja w przyszłości pewnie jeszcze poszerzy się jeszcze o kilka modeli pędzli, które bardzo mnie zaciekawiły.


10 sierpnia 2017

COACH NEW YORK Eau De Toilette zapach w sam raz na upalne, miejskie lato

COACH ikoniczna, amerykańska marka, znana ze swoich wyrobów skórzanych, wypuściła na rynek zapach inspirowany spontaniczną energią i stylem niezwykłego miasta, które nigdy nie śpi - Nowego Jorku.
Energetyczny i zmysłowy symbolizuje symbolizuje, niezależność wolnego ducha i piękno każdej Coach Girl. Kobiety klasycznej i nowoczesnej.


Zapach skategoryzowany jako kwiatowo – zielony, jest pełen niesamowitych kontrastów.
Na początku wita nas koktajlem orzeźwiającej gruszki, olejku z mandarynki i różowego grejpfruta, który powoli ustępuje miejsca ponadczasowej i eleganckiej róży Alba, olejkowi
z róży bułgarskiej i jaśminowi, aby zachwycić na samym końcu zmysłowym akordem drzewnym.

Nuta głowy: Gruszka, olejek z mandarynki, różowy grejpfrut, liczi,
Nuta serca: Biała róża Alba, olejek z bułgarskiej róży, ekstrakt z mahonii, ekstrakt jaśminu Sambac,
Nuta bazy: Białe drzewo cedrowe, piżmo, drzewo sandałowe, mech dębowy. 

 
Flakon wody toaletowej zachowany jest delikatnej różowej kolorystyce ze srebrnymi akcentami. Klasyczne COACHowe dodatki w postaci skórzanych etykiet pięknie łączą się z wygrawerowanym emblematem zawierającym nazwę marki.

Pojemności i ceny: 30 ml/149 zł 50 ml/279 zł.
Zapach dostępny jest zarówno w perfumeriach Douglas jak i Sephora.

Jak na wodę toaletowa przystało znika delikatnie ze skóry po około 2 godzinach. Szkoda, bo jest to niesamowicie uroczy i kobiecy zapach. Kwintesencja róży w róży, skąpanej w owocowym musie. Znośna nawet podczas najgorszych letnich upałów.

Zdjęcia pochodzą ze strony: world.coach.com

8 sierpnia 2017

NIVEA Silk Mousse - jedwabisty mus do mycia ciała o zapachu rabarbaru i maliny

Jestem niesamowicie wrażliwa na zapachy. Należę do tego gatunku klientów, którzy wszystko wąchają :-)
Kiedy pojawiła się propozycja testowania nowych musów do mycia ciała marki Nivea bez wahania wybrałam malinę i rabarbar, ponieważ to te dwa owoce najbardziej kojarzą mi się z latem i wakacyjną rozpustą.


Mus do mycia ciała NIVEA Care Shower Silk Mousse o zapachu Rabarbaru i Maliny pielęgnuje skórę dzięki ekstraktom z naturalnego jedwabiu, pozostawiając ją miękką i gładką.
Formułą lekkiego piankowego musu pozwala na przyjemną pielęgnację i wystarcza na 2 razy dłużej niż tradycyjne produkty. Jedwabisty mus zmieniając się w gęstą pianę wypełnia całe pomieszczenie zapachem tak rewelacyjnym, że aż trudno powstrzymać ślinianki. Jest to powiedziałabym malinowo-rabarbarowy lekko posłodzony kompot. REWELACJA! Przy czym zapach ten jeszcze przez kilka minut utrzymuje się na skórze.


Zalety produktu:
  • nowa innowacyjna aplikacja
  • dwa razy większa wydajność
  • uczucie jedwabiście miękkiej skóry
  • niepowtarzalny zapach
  • tolerancja dla skóry potwierdzona dermatologicznie

SKŁAD INCI: Aqua, Isobutane, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Sodium Laureth Sulfate, Glycerin, Propane, Hydrolyzed Silk, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Citric Acid, Butane, Xanthan Gum, PEG-14 M, Sodium Benzoate, Linalool, Benzyl Alcohol, Alpha-Isomethyl Ionone, Citronellol, Geraniol, Parfum.


Pojemność 200 ml /13,99 zł. Dostępny w każdej drogerii.
Piana rzeczywiście jest imponująca. Nieźle dba o ciało podczas oczyszczania. Praktycznie pierwszy raz spotykam się z taką formułą produktu do mycia, ale muszę stwierdzić, że bardzo mi się podoba.
Jedyny minus tego produktu...... jest to edycja limitowana, niestety oznacza to, że zniknie on za jakiś czas z półek sklepowych.


6 sierpnia 2017

Sublime Tan olejek do twarzy i ciała SPF6 od EISENBERG Paris, czyli jak latem pielęgnować opalone ciało

Piękna złota opalenizna.
Skóra muśnięta słońcem potrzebuje kosmetyków pielęgnacyjnych jeszcze bardziej. 


Olejek do twarzy i ciała Sublime Tan SPF6, którym mam przyjemność pielęgnować swoje ciało od kilku tygodni - to kosmetyk, który ma właściwości przeciwstarzeniowe, antyoksydacyjne, nawilżające i ochronne przed szkodliwym promieniowaniem UVA i UVB.
Pozostawia skórę aksamitnie gładką, bez uczucia lepkości, nadając jej przy okazji piękny blask. Jak każdy kosmetyk marki Eisenberg Paris, olejek ten to wysoko zaawansowana technologicznie pielęgnacja, która łączy w sobie naturalne składniki aktywne, Formułę Trio-Moléculaire® i spełnienie wyśrubowanych testów potwierdzających bezpieczeństwo skóry w trakcie ekspozycji na słońce.


Formuła TRIO-MOLÉCULAIRE®, regeneruje (enzymy) , stymuluje (cytokiny) i dotlenia skórę (biostymuliny). Polega ona na tym , że 3 współdziałające ze sobą molekuły zapewniają wysoką skuteczność w zapobieganiu i działaniu przeciwstarzeniowym. Formuła ta uzupełnia wyselekcjonowane składniki naturalne i pozwala im szybko osiągnąć spektakularny efekt. Skóra staje się gładka, jędrna, rozświetlona.

Skład INCI:
 
Jeśli chodzi o składniki aktywne kosmetyku możemy wymienić przede wszystkim:
Olej z Lnianki – stanowi jeden z najstarszych olejów roślinnych, „złoto przyjemności”
Kwasy Omega 3 - posiadają właściwości przeciwzapalne i zapobiegające podrażnieniom skóry
Kwasy Omega 6 - zapobiegają odwodnieniu zmniejszając utratę wody między skórą właściwą a naskórkiem, dzięki czemu skóra zachowuje swoją elastyczność
Połączenie kwasów omega-3 i omega-6 sprawia, że Olejek Sublime Tan do Twarzy i Ciała SPF6 doskonale odpowiada wymogom skóry suchej.
Witamina E - zapewnia działanie antyoksydacyjne i dodatkową ochronę przed słonecznymi promieniami ultrafioletowymi.


A jak on pachnie ?
kuszący i zmysłowy, przywodzący na myśl promienie słońca i szum morza.
Aromat Olejku Sublime Tan do Twarzy i Ciała SPF6 zwiększa zmysłowość każdej kobiety.
Nie jest drażniący i nie zwiększa fotowrażliwości. 

Bazuje na trzech uzupełniających się nutach:
  • nuta tonizująca olejków cytryny, goździków, galbanum i gałki muszkatołowej;
  • nuta relaksująca olejków kolendry i pomarańczy;
  • nuta pobudzająca olejków paczuli i elemi.
Dodatkowo wyczuwalna jest delikatna kwiatowa nuta jaśminu wyrażająca kobiecość
i zmysłowość. Pachnie po prostu bosko ?


Filtry UVB UVA nowej generacji:
  • chronią przed promieniami UV i zapobiegają pojawieniu się rumienia słonecznego: filtry UVB
  • chronią przed promieniowaniem słonecznym i opóźniają proces starzenia się skóry związany ze szkodliwym działaniem promieni słonecznych, wzmacniają SPF 6 i idealnie stabilizują ochronę przez synergię: filtry UVA
Ponad to kosmetyki marki Eisenberg Paris, nie zawierają parabenów i nie są testowane na zwierzętach.
Szklany flakon ma pojemność 100 ml i 239 zł. Kosmetyki Eisenberg dostępne są na wyłączność w perfumeriach Sephora.

Olejek aplikujemy jak inne kosmetyki do pielęgnacji. Nabieramy odrobinę i rozsmarowujemy na ciele. Dzięki olejowo-żelowej konsystencji, po kilku minutach kosmetyk wchłania się pozostawiając na skórze rozświetlającą warstwę, pięknie podkreślającą opalone ciało.
 

Olejek Sublime Tan mogą stosować kobiety, ale i panowie pokochają go za efekt pielęgnacyjny.
Wyjątkowy olejek o zmysłowym zapachu, który sprawia, że nasza skóra oprócz cudownej opalenizny jest gładka, aksamitna i doskonale nawilżona. Dla mnie jest on nowym ulubieńcem i jednym z dosłownie kilku kosmetyków, po które najchętniej i najczęściej sięgałam w lipcu.


4 sierpnia 2017

Kosmetyczne rozczarowania : pielęgnacja włosów Dove OXYGEN & Moisture

Niezmiernie rzadko trafiam na kosmetyki, które się u mnie nie sprawdzają.Ale jednak i mnie taka niespodzianka nie ominie od czasu do czasu.
 
Jakiś czas temu do moje łazienki trafił duet OXYGEN & Moisture marki DOVE. Wydawało mi się, że skoro moje cienkie włosy potrzebują odrobinę więcej wsparcia cóż będzie lepszego niż kosmetyki przeznaczone właśnie do ich pielęgnacji.


Advanced Hair Oxygen & Moisture -to szampon szampon do włosów cienkich i pozbawionych objętości pomaga nadać objętość bez obciążania włosów. Szampon natychmiast rozprasza się na włosach, delikatnie je myje, dodając im objętości. Zawiera składnik nawilżający i technologię Oxyfusion, czyli lekkie składniki pielęgnujące połączone atomami tlenu, dzięki którym nawilża i pielęgnuje włosy przy każdym myciu.
Cechy i zalety:
- Delikatnie oczyszcza i nawilża
- Nadaje włosom sprężystość i naturalną objętość.

Advanced Hair Series Oxygen & Moisture - odżywka do włosów cienkich i pozbawionych objętości. Dzięki tej odżywce, delikatnie nawilżysz swoje cienkie i pozbawione objętości włosy bez obciążania ich. Odżywka z technologią Oxyfusion, która uzupełnia działanie szamponu z tej samej linii. Dzięki lekkiej formule nawilża i delikatnie wygładza włosy, nie obciążając ich. Dodaje do 95% więcej objętości. 

 Składy INCI: po lewej szampon, po prawej odżywka

Nie wiem jaka była wizja stworzenia tego produktu, ale w moim przypadku nie było to ani zbytnie nawilżenie ani dodanie objętości. Moje włosy (wtedy dłuższe za ramiona) były tak niesamowicie obciążone tymi kosmetykami, że nadawały się jedynie do powtórnego mycia,
a nie wyjścia między ludzi. Zamiast objętości były ciężkie i przyklepane na czubku głowy. Rozczarowanie na całej linii.



Kosmetyki nie należą do najtańszych, bo każdy z nich kosztuje ponad 20 zł, więc chyba mam prawo oczekiwać lepszych efektów.
Szkoda. Nigdy więcej. Dove dostajecie ode mnie czerwoną kartkę.



3 sierpnia 2017

Moje lipcowe perełki

Lipiec w tym roku był dla mnie wyjątkowo korzystny. Zastanawiam się nawet czy nie zrobić wpisu z niesamowitymi kosmetykami, które dostałam w prezencie urodzinowym.

Jeśli chodzi o produkty, których najczęściej używałam w minionym miesiącu, tak prezentuje się moje zestawienie, a jednocześnie powiem Wam, że znalazłam kilka perełek, które zachwyciły moją skórę i zdobyły moje serce.


PIELĘGNACJA:
Klavuu – Revitalising Cleansing Foam – czyli pianka do oczyszczania twarzy. Nie będę wiele opowiadać o niej, bo niebawem pojawi się pełna recenzja. W każdym razie bardzo fajny kosmetyk.
Barwa Siarkowa – Peelingujący żel 3w1 – mój absolutny hit tych wakacji jeśli chodzi o pielęgnację cery tłustej, mieszanej lub trądzikowej.
Pantene PRO V – błyskawiczny tonik wzmacniający – jeszcze nie skończyłam opakowania ale już widzę, że pomaga moim wypadającym włosom, z którymi nie mogę sobie nijak poradzić.


PIELĘGNACJA SPECJALNA:
Eisenberg Sublime TAN – olejek pielęgnujący skórę i podkreślający opaleniznę. Hit, hicior i ukochany kosmetyk. Recenzja niebawem.
MURIER – HA3+ serum na noc – uwielbiam! Jestem w trakcie używania, ale już widzę pozytywne efekty, jeśli będzie tak dalej to się chyba zakocham :-)


MAKIJAŻ:
Dior Lip Maximizer – kolejne opakowanie. Kosmetyk, z którym nie mogę się rozstać. Recenzję znajdziecie TUTAJ.
MAC Naked Lunch i Mulch – dwa kolory tak zwane must have do mojego letniego makijażu. Kolorki możecie zobaczyć TUTAJ.
GlamCHEEK – róż do policzków w kolorze Panna Młoda – świetny kolor, nadaje rumieniec świeżości i ładnie podkreśla skórę.
Lirene Fix Up! Make up – fixer , który pomaga mojemu makijażowi nie spłynąć podczas upałów. Mój kolejny hit i odkrycie tego roku :-)
Marc Jacobs O Mega Bronze – gigant rocka i opalenizny. Jego ciepły odcień sprawia, że mogę go używać głównie w ciepłe miesiące, ale opalenizna jaką daje jest rewelacyjna! Recenzję można przeczytać TUTAJ.


P.S. Ten gigant na 25 g. W tym roku zobaczyłam dno to znak, że baaaardzo go lubię!


A co Was zachwyciło w lipcu?


1 sierpnia 2017

Hada Labo Tokyo czy Dax Cosmetics - Anti-Aging Facial Sheet Mask - maska przeciwzmarszczkowa i nawilżająca w płachcie

Japońska Hada Labo TokyoTM powstała w 2004 roku, aby w zgodzie z japońską filozofią piękna, dbać o pielęgnację w pełnej harmonii z potrzebami skóry.
Hada" to po japońsku skóra, a "Labo" laboratorium, zatem nazwa Hada Labo oznacza Laboratorium Skóry. Albo piękno, które powstaje w laboratorium – taka moja luźna dygresja.


Kosmetyki Hada Labo Tokyo są bogate w Super Hyaluronic AcidTM - ekskluzywne połączenie kilku rodzajów kwasu hialuronowego. Zapewniają głębokie, wielopoziomowe nawilżenie oraz LOCK-in-MOIST, czyli zamknięcie wilgoci wewnątrz skóry.Więcej informacji na temat kwasu hialuronowego nie znajdziemy.

ANTI-AGING FACIAL SHEET MASK
Przeciwzmarszczkowa maska nawilżająca na tkaninie
Maseczka w płachcie, nasączona serum z 3 rodzajami kwasu hialuronowego.
Według producenta to aż 20 ml produktu, moim zdaniem zupełnie niepotrzebnie.
Jak rozerwiemy opakowanie i wyciągniemy złożoną maskę jest ona tak nasączona, że serum dosłownie leje się po rękach, a w opakowaniu znajduje się jeszcze spora porcja, która po zdjęciu maski starcza na wklepanie jej w twarz, szyję i dekolt.
Osobiście wolałabym flaszkę serum, żeby sobie sukcesywnie wklepywać w skórę, a nie na jednorazową kurację.
Serum ma postać śliskiego, powiedziałabym wręcz, że żelo-podobnego płynu, który praktycznie nie wysycha.

Skład INCI:


Sposób użycia: Maskę rozłożyć i starannie nałożyć ją na twarz. Lekko docisnąć. Pozostawić na skórze przez 15 minut, następnie usunąć. Nie zmywać twarzy, a niewchłonięty preparat delikatnie wklepać w skórę. Stosować 1-3 razy w tygodniu.

Jak już wspomniałam wyżej serum nie pozwala skórze się wchłonąć. Moją maskę zdjęłam po 35 minutach i praktycznie mogłabym ją wyżąć, tyle produktu jeszcze w niej zostało. Serum bardzo dobrze nawilżyło moją skórę i stworzyło na powierzchni taki film, podobny do nałożonego filtru. Nawet nie wyobrażam sobie aplikacji kolejnych produktów pielęgnacyjnych na tak odżywioną cerę.


Dodam jeszcze, że maseczka z „czerwonej serii” wzbogacona jest dodatkowo o retinol
i kolagen, które mają właściwości odmładzające i ujędrniające.

Przyznam szczerze, że ….. no właśnie, nie jest źle, ale mogłoby być lepiej.
Maskę kupiłam na promocji za około 8 zł i jeśli się ona powtórzy, to chętnie kupię sobie jeszcze raz ten produkt. Może bliżej jesieni czy zimy, jak moja cera będzie potrzebowała więcej nawilżenia. Za oryginalną cenę 12,99 raczej nie pokusiłabym się o ponowny zakup.

pozostałość serum w opakowaniu

Jestem fanką azjatyckich masek w płachcie. Te, które używałam do tej pory marek Missha i Lioele wypadały znakomicie, jeśli chodzi o nawilżenie i odżywienie skóry.
Kiedy na polskim rynku pojawiła się marka Hada Labo Tokyo, ale nie ta oryginalna, tylko jakaś siostrzana hybryda japońskiego potentata, miałam małe obawy.
Chodzi głównie o to , że kosmetyki produkowane na rynek azjatycki zawsze są bardziej dopracowane. Te które były produkowane na rynek chociażby europejski zawsze miały jakieś małe braki spowodowane podobno „innymi” wymaganiami klientek z naszego kontynentu.
Odnoszę wrażenie, że i tak się zdarzyło i w tym przypadku.


31 lipca 2017

Marc Jacobs O! Mega Bronze – Perfect Tan Bronzer


Bigger. Bronzer. Better.
Większy. Bardziej brązowy. Lepszy.
Tym hasłem Marc Jacobs kusi nas, aby wypróbować brązer z linii kosmetyków Marc Jacobs Beauty.
Ten ogromny i niesamowicie uniwersalny produkt zapewni nam dotyk słońca już za pierwszym pociągnięciem pędzla.


Drobno zmielona formuła pudru pozostawia delikatną, jedwabista powłokę o naturalnym matowym, ale dającym zdrowy blask cery wykończeniu.

SKŁAD:

OPAKOWANIE:
Gigantyczny brązer (25 g.) jest opakowany w przepiękną kasetkę z czarnego , błyszczącego plastiku. Pomimo swojej niesamowitej gramatury, produkt jest duży, ale wąski w przekroju.



Kształtem przypomina opakowanie na płytę CD. W środku znajduje się ochronny stoper, który zapobiega przypadkowemu zniszczeniu się produktu oraz ogromne lusterko.
Jedyna rzecz, do której mogę się przyczepić to ten czarny, błyszczący plastik, na którym znać każdy pyłek kurzu i wszystkie odciski palców.

KONSYSTENCJA:
Jedwabista konsystencja na bazie mikro włókien doskonale stapia się ze skórą. Nadaje matowe, ale jednocześnie zdrowe, rozświetlone wykończenie makijażu.


Zaawansowana technologia drobno zmielonych pigmentów pozwala na dowolne budowanie koloru od delikatnego po mocną opaleniznę, a mikrowłókna sprawiają, że idealnie stapia się on ze skórą.
Nadaje się do twarzy i do ciała.


Występuje w jednym uniwersalnym kolorze 102 Tantric

Pierwszy raz trafił mi się produkt, o takiej konsystencji. W pierwszej chwili odnosimy wrażenie, że jest za bardzo zbita i trudno będzie z nią pracować. Ale pędzel zawsze nabiera idealną ilość pudru, ani za dużo (żeby zrobić sobie krzywdę) ani za mało (żeby efekt nie był widoczny). Uniwersalny, herbatnikowy kolor jest również dobrze przemyślany. Nie oksyduje w ciągu dnia i nie ma w sobie, żadnych ceglanych/czerwonawych tonów, a nadaje twarzy ciepłą opaleniznę. Dzięki zawartości drobno zmielonego pudru ryżowego i skrobi kukurydzianej pięknie trzyma się nawet mojej przetłuszczającej się cery. Nie blaknie i nie wyciera się w ciągu dnia zachowyjąc mat na policzkach. Nawilżające ekstrakty z granatu i jęczmienia dodatkowo odżywiają cerę i sprawiają, że brązer gładko sunie po skórze.


Z tyłu opakowania dowiadujemy się prawdy oczywistej, że rozmiar jednak ma znaczenie :-P

Cóż mogę powiedzieć w ramach podsumowania. Jestem absolutnie zakochana w tym produkcie. Moja cera jest mi wdzięczna. Uniwersalny kolor świetnie stapia się z moją cerą nadając jej ładny, zdrowy odcień. Wcześniej większość produktów utleniała się tak bardzo, że po godzinie od aplikacji byłam po prostu pomarańczowa.


Efekt zdrowej cery, która posiada swój naturalny blask również bardzo mi odpowiada, aczkolwiek brązer nie zawiera ani jednej, najmniejszej drobinki w swojej konsystencji.
Moja miłość jest tak wielka, że zdetronizowała dotychczasowego ulubieńca marki Lancome.
Zgadzam się, że cena jest wysoka 195 zł to sporo, ale jeśli weźmiemy pod uwagę stopień napigmentowania i rozmiar 25 g. to już nie wygląda tak źle. Prędzej produkt nam się znudzi niż zużyjemy go do końca. Wart każdej wydanej złotówki.
Produkty Marc Jacobs Beauty możemy kupić w Sephorze. 

Czy ja już Wam wspominałam jak bardzo lubię tę markę? :-)