31 maja 2016

ProVoke EXTREME VOLUME MASCARA - Maskara pogrubiająca rzęsy

 
Lubię dobre tusze do rzęs. Czasami tylko dobrze wytuszowane rzęsy są w stanie rewelacyjnie podkreślić oczy i stanowią same w sobie idealny makijaż. 
 
Marka ProVoke coraz fajniej radzi sobie na rynku wprowadzając coraz więcej ciekawych produktów, które nie tylko kuszą oko, ale są równie dobre w użyciu. Obecnie testuję kilka kosmetyków tej marki. Tusz jest pierwszym bohaterem, który najbardziej mnie ciekawił, tak więc zaczynam moją opowieść właśnie od niego.

Extreme Volume Mascara to tusz do rzęs, który ma za zadanie pielęgnować, odżywić i pogrubić nasze rzęsy. Efekt mocno pogrubionych rzęs z ekstremalnie czarnym wykończeniem. Trwała formuła, odporna na rozmazywanie. Aktywne składniki zawarte w Protect Lash Complex odżywiają rzęsy od nasady dzięki czemu stają się pełniejsze i dłuższe. (informacje producenta)
Maskara została przetestowana dermatologicznie. 
Tusz ma pojemność 10 ml i kosztuje 65.00 zł 

Szczoteczka spiralna, jak widzicie na zdjęciu, ma za zadanie równomiernie aplikować tusz i rozczesywać rzęsy. Ja jednak jestem tradycjonalistką i wolę klasyczne szczoteczki, ponieważ według mnie lepiej spisują się przy aplikacji kolejnych warstw kosmetyku. Szczoteczka tuszu Extreme Volume idealnie sprawuje się przy pierwszej warstwie nakładanego tuszu. Oko jest ładnie podkreślone, a rzęsy rozczesane. Przy drugiej warstwie rzęsy zaczynają się sklejać i trzeba sobie pomagać suchą szczoteczką, żeby je ładnie rozczesać. Z bliska wygląda to nieciekawie, ale z daleka - efekt sztucznych rzęs gwarantowany!


Na zdjęciach kolejno: jedno oko umalowane dla porównania efektu, następnie makijaż z jedną warstwą tuszu i dwiema.
Konsystencja – z początku mokra, po około 2 tygodniach nabiera swoich właściwości i już idealnie rozkłada się na rzęsach. Czarny pigment sprawia, że praktycznie można pominąć użycie eyelinera, bo makijaż wygląda tak wyraziście. Mnie osobiście ten odcień czerni niesamowicie zachwycił.
Jako ogromny plus, o którym muszę koniecznie Wam powiedzieć jest demakijaż. Pierwszy raz, od sama nie wiem ilu lat, spotykam się z taką niespodzianką. Wacik nasączony płynem micelarnym i przyłożony na kilkanaście sekund do oka, „zdejmuje” cały tusz z rzęs. Nic się nie rozmazuje i nie drażni oczu. Praktycznie wystarczy tylko 1 wacik / płatek kosmetyczny na jedno oko... oczywiście. Tym aspektem jestem zachwycona i zaskoczona, ponieważ zdarzały mi się sytuacje gdzie potrzebne były aż 3-4 płatki żeby zmyć całkowicie tusz do rzęs.
 Osobiście jestem zadowolona z testów. Szybko i efektownie podkreślony makijaż zachwyci każdą kobietę. A i cena w stosunku do ilości produktu wydaje się być całkiem rozsądna.
Znacie tusze ProVoke?


Aktualizacja 30.07 - tusz zaczął się kruszyć i grudkować. Pomimo, iż jest go jeszcze sporo w opakowaniu musiałam go wyrzucić.

29 maja 2016

Terry de Gunzburg Parti Pris EDP 100ml

Terry de Gunzburg była niegdyś dyrektorem kreatywnym marki Yves Sain Laurent. Jej właśnie zawdzięczamy kultowy kosmetyk – korektor rozświetlający Le Touche Eclat. Dzięki jej pasji w 1998 roku na rynku kosmetycznym pojawiła się nowa marka kosmetyków do makijażu By Terry.


Ponieważ jej wizja obejmowała znacznie większa perspektywę kolejnymi produktami, które ujrzały światło dzienne była linia pięciu ekskluzywnych zapachów: Rêve Opulent, Parti Pris, Lumière d'Epices, Ombre Mercure i Flagrant Délice. 
Parti Pris jako woda perfumowana marki Terry de Gunzburg pojawił się na rynku w 2012 roku.


Piramida zapachowa:
-nuty głowy: kwiat pomarańczy, mandarynka
-nuty serca: róża turecka, ylang-ylang, tuberoza
-nuty podstawy: labdanum, drzewo sandałowe, balsam tolu, wanilia, kadzidło, tytoń, wetyweria

Parti Pris marki Terry de Gunzburg to zapach dla kobiet z kategorii orientalno - kwiatowej.
Zapach elegancki i błyskotliwy. Po nieco słodkawych nutach cytrusowych mandarynki przeplatanej wonią kwiatu pomarańczy, przechodzi w fazę kwiatową z wyraźnie odczuwalną słodko - kremową tuberozą. Kaskada jedwabistych białych płatków (ylang-ylang, róża) dodaje wytrawności pozostałym składnikom takim jak choćby wetywer, kropla wanilii, czy akordy balsamiczne.


Nuty bazy zaskakują unikalną kompozycją dymu wetywerii, drzewa sandałowego, wanilii oraz balsamu tolutańskiego. Absolut tureckiego tytoniu w połączeniu z czystkiem i laudanum nadają kompozycji orientalny szlif starożytnych kompozycji zapachowych.


Zapach nie ma w sobie nic z ciężkich, babcinych perfum. Jest czysty, bujny i niesamowicie kobiecy. Klasycznie i elegancko jedwabisty. Tworzy wokół siebie elegancką aurę. Jego słodycz nie jest ani dominująca ani męcząca. Drewniane i balsamiczne akordy sprawiają, że miałoby się ochotę zanurzyć w nim w poszukiwaniu ukojenia niczym w długiej i aromatycznej kąpieli.

Wykorzystane źródła: www.moncredo.pl i www.byterry.com

27 maja 2016

Shiseido Synchro Skin Lasting Liquid Foundation SPF 20 - inteligentny i długotrwały podkład do makijażu


Marzeniem prawie każdej kobiety jest piękna i nieskazitelna cera, dlatego też cały czas szukamy podkładu idealnego i testujemy wiele nowych możliwości.
A gdyby tak okazało się, że istnieje inteligentny, beztłuszczowy podkład, który idealnie dopasowuje się do skóry i zapewnia nam perfekcyjny wygląd przez cały dzień.....


Shiseido Synchro Skin dzięki zastosowaniu technologii sensorycznej (Responsive Sensory Technology) dostosowuje się do wszelkich zmian zachodzących w naszej skórze, w taki sposób, aby zagwarantować nam perfekcyjny wygląd przez cały dzień. Podkład idealnie dopasowuje się do skóry i podkreśla jej naturalną tonację (Color Texture Synchronization Technology) poprzez wygładzenie, zmniejszenie widoczności porów oraz cienkich linii na skórze.
Wyjątkowa konsystencja gwarantuje komfort i świeżość makijażu. Zawarte w formule fluidu składniki pielęgnacyjne oraz filtr SPF 20 zapewniają dodatkową ochronę przed zagrożeniami ze strony środowiska.


Zastosowanie szerokiej gamy składników pielęgnacyjnych pomaga:
  • Ekstrakt z dziurawca – normalizować cykl komórkowy i wygładza.
  • Ekstrakt z dzikiego tymianku – chronić skórę i działa antyoksydacyjnie.
  • Hydro Sensing Polymer + Gliceryna – nawilża skórę oraz pomagają jej w zatrzymaniu tego nawilżenia.
  • Octinoxate w stężeniu 2.9% i Titanium Dioxide w stężeniu 2.4% - zapewniają naszej cerze ochronę przed szkodliwym działaniem promieni UV.


Shiseido Synchro Skin daje nam również dodatkowe korzyści jak chociażby:
  1. naturalnie wyglądająca cera
  2. dopasowanie się do naturalnej tonacji i podkreślenie blasku skóry
  3. zminimalizowanie efektu nadmiernego błyszczenia się cery
  4. zminimaliwoanie widoczności porów i drobnych linii
  5. niesamowita trwałość, która zapewnia świeży wygląd przez cały niemal dzień

Zastosowanie:
Producent poleca dwie metody aplikacji. Rozprowadzenie dłonią lub pędzlem do makijażu. U mnie bardzo dobrze sprawdza się metoda wklepywania w skórę, tak jak przy nakładaniu azjatyckich kremów bb.
Podkład nakładamy na cerę przygotowaną wcześniej odpowiednio dobraną pielęgnacją lub bazą. Należy go również wstrząsnąć przed aplikacją. Lejąca konsystencja umożliwi ponowne wymieszanie wszystkich składników aktywnych. 


Bardzo podoba mi się również nowa klasyfikacja odcieni podkładu. Ponieważ teraz do każdej tonacji skóry możemy swobodnie dopasować, któryś z nowych kolorów. Podział gamy kolorystycznej jest następujący:
ROSY
przeznaczone są dla skóry o odcieniu różanym bądź lekko różowym
NATURALprzeznaczona są dla skóry, w barwie której nie dominują ani żółtawe ani różowe pigmenty
GOLDEN – przeznaczona są dla skóra w tonacji żółtawo-oliwkowej.

Moja cera należy do tych kapryśniejszych. Jest dojrzała, mieszana w kierunku przetłuszczającej się. Największym problemem dla mnie jest to, żeby podkład wyglądał świeżo przez wiele godzin.
Inteligentny podkład Shiseido Synchro Skin zaskoczył mnie niesamowicie, działaniem i kolorystyką. Wybrany odcień N3 zaraz po aplikacji jest odrobinę szarawy i zbyt ciemny na mojej cerze, ale w miarę wykańczania makijażu, po około 10 minutach, idealnie dopasowuje się do tonacji skóry i praktycznie jest niewidoczny i nie odcina się nawet przy linii żuchwy.
Kolejnym zaskoczeniem dla mnie był fakt, że w miarę noszenia mam wrażenie, że wydzielane przez skórę sebum tylko pomaga fluidowi wyglądać lepiej i jeszcze lepiej. Skóra jest wygładzona, bije z niej taki blask zdrowej cery. Po około 6-ciu godzinach muszę odrobinę odcisnąć nadmiar sebum, ale w najmniejszym stopniu nie wpływa to na wygląd makijażu.


Co do krycia – powiedziałabym, że jest to solidny średni stopień krycia, aczkolwiek na problematyczne rejony zawsze możemy dołożyć punktowo dodatkową warstwę fluidu. Ja tak robię z moimi przebarwieniami i ten sposób idealnie się u mnie sprawdza.
Podkład testowałam na bazie z kremów lżejszych i bogatszych, na tłustawym filtrze i zwykłej bazie pod makijaż – na każdej z nich zachowywał się tak samo. Nie ważył się w ciągu dnia, nie oksydował i nie ciemniał.
Podkład jest nowością marki Shiseido i dopiero wszedł do sprzedaży. Pojemność 30 ml kosztuje 196 zł.
Uważam, że jest to dobra cena za naturalny i piękny wygląd. Ja przetestowałam od początku tego roku wiele produktów z lepszym lub gorszym rezultatem. Ale to marka Shiseido i podkład Synchro Skin sprawiły mi do tej pory największą niespodziankę.
Jeśli macie ochotę bliżej się z nim zaprzyjaźnić, obejrzyjcie ten produkt przy najbliższej wizycie w Perfumerii Sephora czy Douglas.
Synchro Skin został przebadany dermatologicznie. Jest niekomodogenny i nie zawiera parabenów.
Cery normalne, mieszane i przetłuszczające się na pewno się z nim polubią.



26 maja 2016

BURT'S BEES® - zestaw pielęgnacyjny do zadań specjalnych


Kolebką marki Burt's Bees jest Maine. Na początku swojej działalności około roku 1984 lokalny pszczelarz Burt Shavitz utrzymywał się ze sprzedaży słoi miodu, a jego wspólniczka Roxanne Quimby wyrabiała świece z wosku pszczelego.
W dzisiejszych czasach firma produkuje całą linię przyjaznych, ekologicznych kosmetyków. Nie zaniechali również produkcji świec.


Podstawowym składnikiem ich kosmetyków jest wosk pszczeli, który słynie ze swoich naturalnych właściwości nawilżających i odżywczych. Produktem flagowym Burt's Bees, dzięki któremu firma zyskała swa popularność jest balsam do ust o wyjątkowych właściwościach odżywczych, stworzony właśnie na bazie wosku pszczelego z dodatkiem lanoliny oraz olejku migdałowego. Jest to produkt idealny na suche, zniszczone i popękane wargi. Dostępny jest w staroświeckim, metalowym pudełeczku lub w postaci współczesnego sztyftu.



Burt's Bees® Hand Salve rozwiązał problem przesuszonej skóry dłoni. Wypełniony olejkami roślinnymi- eterycznymi, ziołami i woskiem pszczelim skutecznie nawilża szorstką skórę rąk. Ziołowy, odświeżający zapach odpowiada zarówno kobietom jak i mężczyznom. Małe opakowanie, przyjazne w podróży zawiera 8,5 g naturalnej maści.
Dla optymalnych efektów należy wmasować maść delikatnymi ruchami w skórę. Codziennie przed wykonywaniem wszelkich prac w domu czy w ogrodzie.


Burt's Bees® Beeswax Lip Balm jest w 100% naturalny. Odżywczy balsam do ust wygładza i zmiękcza ich popękaną skórę. Bogaty w składniki nawilżające - jak lanolina, olej kokosowy, olej słonecznikowy czy wreszcie wosk pszczeli - balsam uzupełnia niedobór wilgoci, głęboko odżywia skórę warg i wspaniale ją odbudowuje. Jego tajemnicą jest zawartość tylko i wyłącznie naturalnych składników. Dzięki antyoksydantom i witaminie E usta stają się gładsze i jędrniejsze.


Aplikuj na usta tak często jak jest to konieczne, zwłaszcza w trudnych warunkach klimatycznych jak upał, chłód czy przeszywający wiatr. Balsam jest transparentny i nie posiada żadnego koloru. Ma miętowy zapach dzięki zawartości olejku z mięty pieprzowej w składzie.Wykręcana pomadka w sztyfcie zawiera 4,25 grama produktu, natomiast opakowanie po zużyciu nadaje się do recyklingu.


Burt's Bees® Lemon Butter Cuticle Cream
Naturalne masełko do suchych skórek i paznokci Lemon Butter Cuticle Cream Burt'sBees to w 100% naturalny produkt kondycjonujący przesuszone i pękające skórki, oraz pomagający paznokciom zdrowo rosnąć. Bogata mieszanka olejków: kokosowego, migdałowego oraz słonecznikowego z dodatkiem witamiy E i masła shea, a także - jak na markę Burt's Bees przystało - wosku pszczelego sprawia, że skórki są wyraźnie bardziej nawilżone i miękkie - po prostu piękniejsze!
Należy je aplikować raz dziennie po umyciu rąk (najlepiej na noc) lub tak często jak tylko jest to konieczne.
Metalowa puszka zawiera 8,5 g kosmetyku. Produkt ma lekko żółtawy odcień i limonkowy zapach, dzięki olejkowi ze skórek cytryny.
Produkty BURT'S BEES®, ani żadne składniki wchodzące w skład kosmetyków nie są testowane na zwierzętach.  
Kosmetyki są w 100% naturalnymi produktami. 
SKŁAD:

Bardzo polecam Wam zakup gotowych zestawów. Jeśli ktoś z Was ma ochotę wypróbować kosmetyki stanowi to świetną alternatywę, aby na początek zakupić kilka produktów o mniejszej pojemności. Będziemy wtedy mieć jasny obraz, który z produktów nas zachwycił i jest wart zakupu pełnowymiarowego opakowania.

Znacie kosmetyki Burt's Bees?

 


24 maja 2016

Tom Ford Velvet Orchid EDP – współczesna kwintesencja elegancji


Tom Ford to człowiek, któremu nie da się odmówić ogromnego talentu. 
Jego magnetyczny urok osobisty i zaangażowanie w przemyśle modowym dają mu jedną z pierwszych pozycji w amerykańskim świecie projektantów mody. 
Na początku swojej kariery przeżył niezwykle udaną przygodę z domem mody Gucci, ale od początku 2005 roku pracuje już na własne imię i markę.
Tom Ford oferuje swoim klientkom wysmakowaną modę i akcesoria jak na przykład okulary przeciwsłoneczne. Dzięki współpracy z koncernem Estee Lauder powstała sygnowana jego nazwiskiem linia kosmetyków oraz perfumy. Pierwszy z nich Black Orchid (z 2006 roku) był olbrzymim sukcesem.


Dzisiejsza bohaterka - Velvet Orchid pojawiła się na rynku w 2014 roku. Zapach należy do kategorii orientalno – kwiatowej.
Nutami głowy są bergamotka, mandarynka, rum i miód;
nutami serca są jaśmin, olej różany, czarna orchidea, orchidea, kwiat pomarańczy, magnolia, hiacynt, narcyz i heliotrop;
nutami bazy są balsam peruwiański, labdanum, drzewo sandałowe, mirra, zamsz i wanilia. 


Kompozycję otwiera begamotka, mandarynka i ekstrakt rumowy zmieszany z miodem. Charakterystyczne akordy czarnej orchidei, od której zresztą pochodzi nazwa perfum, zostały połączone z olejkiem z róży Tureckiej i jaśminem, który nieco wycisza to zestawienie i dodaje całości orientalnego smaczku. Ocieplona balsamem peruwiańskim, mirrą, labdanum i drzewem sandałowym baza idealnie zgrywa się z zamszową wanilią.
Zapach jest bardzo elegancki i tajemniczy. Nieoczywisty. Koneserzy docenią ten bukiet, bo nie jest on ani łatwy ani delikatny. Black Orchid jest dla mnie zbyt ciężka i kadzidlana. Natomiast Velvet Orchid ma w sobie tę subtelną aurę kobiecości i sprzeczności. Kwiatowa, a jednak balsamiczna. Miodowa, ale nie za słodka. 
Pudrowa, ale wyrazista.
Piękny aromat, który zwraca uwagę otoczenia.



Muszę jeszcze wspomnieć o eleganckiej butli z grubego, fioletowego szkła, która swoją prostotą i elegancją zachwyci niejedno oko. Jak dla mnie, ta elegancja zamknięta jest w pięknym flakonie, a na jego szyjce na złotym sznureczku znajduje się plomba z inicjałami projektanta.
A teraz powiem Wam jeszcze, że z wielką radością i niecierpliwością czekam na kolejną odsłonę tego zapachu - Orchid Soleil, która będzie miała swoją premierę w lipcu bieżącego roku. 

Znacie zapachy Toma Forda?
Czy któryś z nich podbił Wasze serce?

Zdjęcia pochodzą ze stron: tomford.com i fragrantica.com

22 maja 2016

TAG: Sleeping Beauty - Moja wieczorna pielęgnacja cery


Bardzo lubię Tag-i ponieważ zawsze zawierają fajne pytania więc przyjemnie spędza się czas zarówno czytając ja jak i pisząc dla Was.
Dzisiejszy TAG wypatrzyłam u Klaudii She Wolf i postanowiłam zrobić taki sam u siebie. Zapraszam do lektury.


1. Jaki jest twój ulubiony sposób zmywania makijażu wieczorem? Chusteczki do demakijażu czy mycie twarzy?
Ponieważ używam podkładów o większej sile krycia, mój makijaż jest zawsze trochę mocniejszy. Aby nie spędzać długich godzin z płatkami do demakijażu używam w pierwszej kolejności chusteczek do demakijażu lub chusteczek z działu dla dzieciaczków. Jak największa warstwa makijażu jest już usunięta, myję twarz wodą i żelem. Następnie płynem micelarnym zmywam resztki makijażu oczu. Kolejnym krokiem jest przetarcie twarzy płatkiem nasączonym płynem złuszczającym marki Clinique, który zawsze jeszcze usunie pozostałości z twarzy. Po tych wszystkich zabiegach mam pewność, że moja cera jest czysta i przygotowana na dalszą pielęgnację.

2. Jaki jest twój ulubiony płyn do demakijażu i/lub chusteczki?
Ulubiony płyn do demakijażu, który całkowicie zawładnął moim sercem to płyn micelarny marki Garnier. Najlepszy kosmetyk w tej kategorii, jaki do tej pory używałam. Chusteczki, które najczęściej kupuję to Babydream Extra Sensitive.


3. Twój ulubiony sposób na zmywanie makijażu wodoodpornego?
Nie używam makijażu wodoodpornego. Podejrzewam, że gdybym używała to włączyłabym do mojej wieczornej pielęgnacji jakiś dobry olej, który pozwoliłby pozbyć się takiego typu kosmetyków.

4. Robisz peeling wieczorem? Jeśli tak, to czego używasz - np. szmatki, szczoteczki typu Clarisonic?
Peeling używam zawsze wieczorem. Nakładam i wmasowuję kosmetyk palcami.
Nie używam żadnych magicznych urządzeń ponieważ ich po prostu nie posiadam.


5. W pielęgnacji wieczorowej wolisz kremy czy olejki?
To zależy od kondycji mojej skóry. Preferuję kremu i serum, ale jeśli mam problemy z przesuszeniem skóry zawsze staram się odżywić ją olejkami. Mój ukochany olej z opuncji figowej już Wam opisywałam.

6. Ulubiony krem pod oczy?
Jestem teraz na etapie testowania i poszukiwania nowego kremu pod oczy. Ale zawsze, odkąd tylko pamiętam najlepiej sprawdzały się u mnie kremy marki Lancome i Shiseido. Nie mam do nich absolutnie żadnych zastrzeżeń.

 
7. Zdarza ci się nie zmyć makijażu przed snem?
Nie ma takiej opcji w słowniku moich pojęć. Po pierwsze nie dokonam na swojej cerze takiej zbrodni, a po drugie przy przetłuszczającej się skórze nawet nie chcę prowokować mojej wyobraźni do widoku tego, co mogłabym zastać na następny dzień.

8. Zasypiasz - czy:
a) kładziesz głowę na poduszkę i już śpisz
b) nie możesz zasnąć
c) zajmuje ci to kilka minut
Tylko podczas pełni mam problemy z zasypianiem. Ostatnio przykładam głowę do poduszki i już.

 
9. Mówi się że powinniśmy sypiać 8 godzin. Jak to przeciętnie wygląda u Ciebie?
Jako ciepłolubny misiek zawsze miałam problem z odpowiednią ilością przespanych godzin. Żebym funkcjonowała i dobrze się czuła musiało to być bite 8 godzin. Ostatnio jest to 6-7 godzin. Budzę się sama więc chyba taka ilość w pełni wystarcza mojemu organizmowi.

10. Twój sekret na dobrze przespaną noc?
Nie oglądać telewizji, zwłaszcza brutalnych filmów czy wiadomości. Wyciszyć się, zaplanować kolejny dzień i pomedytować. Wtedy nic nas nie męczy podczas snu.

Podzielcie się swoimi idealnymi sposobami na piękny wieczór i udaną noc



20 maja 2016

Powody, dla których warto ruszyć tyłek i iść na spacer


Założę się, że wiele z Was odczuwa tak zwanego lenia jeśli chodzi o aktywność fizyczną. Sama wiele lat pracowałam w biurach, gdzie ta aktywność była zazwyczaj ograniczona do niezbędnego minimum. Zazwyczaj po pracy człowiek już nie dysponuje dostatecznymi pokładami energii, aby jeszcze wybierać się na jakiś zorganizowany fitness.


Chciałam Was dzisiaj zainteresować formą spacerów, którą ja praktykuje od dawna. Niestety, dla mnie jest to jedyna dopuszczalna forma ruchu ze względów zdrowotnych.
Co nam da spacerowanie? Jakie korzyści z niego uzyskamy? Dowiecie się czytając dalszy tekst.
Wszystkim nam się spieszy do tego stopnia, że praktycznie nawet na małe odległości poruszamy się samochodem zapominając jak ważny, dla naszego zdrowia jest ruch. Osobiście staram się unikać komunikacji jeśli tylko mogę, a obecnie w pracy unikam windy i zaprzyjaźniłam się ze schodami. Pracuję na 4 piętrze i kilkakrotnie w ciągu dnia podróżuję na trasie góra-dół.


W czym pomogły mi spacery? – wymierne korzyści, które zaobserwowałam u siebie:
  • jak już kiedyś pisałam Wam, ubytek wagi (w chwili obecnej -13 kg) nie wziął się z niczego, regularne spacery przyspieszyły metabolizm i pomogły zrzucać dodatkowe kilogramy... walka nadal trwa :-)
  • zauważyłam znaczne wyszczuplenie nóg i okolic bioder, z ogromną radością muszę przyznać, że portki spadają mi z tyłka,
  • poprawiła się również ruchomość stawów i polepszył się komfort poruszania, co jest dla mnie najważniejsze w obecnej sytuacji,
  • spacery na długie dystanse skłaniają do refleksji, można wiele spraw przemyśleć i przeanalizować,
  • konstruktywne zmęczenie lepiej wpływa na poprawę nastroju i zasypianie,
  • dotlenienie mózgu i komórek sprawia, że z całkiem inną energią przystępujemy do rozwiązywania niektórych spraw, które nie dawały nam spokoju,
  • jeśli na spacer zaprosimy znajomą osobę możemy również nasz trening spędzić w miłym towarzystwie.

Spacery z medycznego punktu widzenia pomagają również:
  • w profilaktyce przeciw chorobom sercowo – naczyniowym – spacery w znacznym stopniu wzmacniają serce, przywracają kondycję tętnicom, co powoduje lepszy przepływ krwi, poprawę ciśnienia i lepszą pracę serca,
  • w profilaktyce osteoporozy – mają zbawienny wpływ na przywrócenie gęstości kości,
  • w poprawie odporności – przebywając na zewnątrz, na świeżym powietrzu organizm dotlenia się, przyswaja właściwą dawkę witaminy D,
  • w zapobieganiu kontuzjom,
  • wspomagają zapobieganie popularnym dolegliwościom jak bezsenność, bóle głowy, niestrawność czy stresujące życiowe sytuacje.
W jak sposób właściwie spacerować?
Przede wszystkim musimy popracować nad właściwą postawą ciała. Unikamy pochylania się w przód i patrzymy prosto przed siebie.
Należy zwrócić baczną uwagę na krok i tempo w jakim poruszamy się. Zbyt duże kroki spowodują zbyt szybkie zmęczenie. Należy poruszać się w tempie umożliwiającym na przykład swobodne prowadzenie konwersacji.
Pamiętajmy również o poruszaniu ramionami w rytm naszych kroków do przodu i do tyłu. Łokcie staramy się utrzymywać blisko ciała.

"Chodzenie jest dla człowieka najlepszym lekarstwem"
Hipokrates
Ruch, jakikolwiek, wpływa na poprawę naszego zdrowia. Nie zawsze musi to być modny fitness club. Wystarczy zacząć od podstaw, od tych najprostszych rzeczy. Ważne jest żeby zacząć w ogóle coś robić dla siebie i swojego zdrowia.
Zatem w podsumowaniu zapraszam Was na spacer.

Jaką formę wypoczynku / ruchu preferujecie?



17 maja 2016

Dlaczego nie należy się bać zielonego błyszczyka?


Jakiś czas temu jak pokazywałam Wam ulubieńców miesiąca kwietnia, kilka osób zainteresowało się zielonym błyszczykiem, dlatego też spieszę z wyjaśnieniami o co chodzi.
Dawno temu miałam okazję uczestniczyć w warsztatach marki Lancome mających na celu zapoznanie klientek z najnowszą kolekcją kosmetyków, która wchodziła wtedy do sprzedaży.
Moją uwagę przyciągnął zielony błyszczyk, który w pierwszej chwili spowodował konsternację i lekkie przerażenie.


No bo niby jak to, zielony i jeszcze malować nim usta???
Makijażysta marki Lancome Jacek Włodarski wyjaśnił mi wtedy na czym polega magia tego koloru.


Delikatne drobinki zanurzone w mleczno-zielonkawej bazie sprawiają, że nałożone na usta potęgują efekt optycznego rozjaśnienia / wybielenia zębów. Ta sama zasada dotyczy również niebieski drobinek i niebieskawej bazy.
Jak widzicie na zdjęciu błyszczyk wygląda na skórze jak transparentny. 


Nałożony solo pozwala dostrzec drobinki, ale nie wpływa w żadnym stopniu na przekłamanie koloru naszych ust. Nałożony na pomadkę bądź konturówkę jest również niezauważalny. Drobinki dostrzeżemy tylko dlatego, że mamy świadomość, że tam są.


BłyszczykColor  Forever Gloss jest moim wielkim ulubieńcem. Jest mi również niezmiernie przykro, że pochodził z edycji limitowanej, a ta seria została również wycofana ze sprzedaży. Dlatego też nie będę się skupiać na jego właściwościach pielęgnacyjnych. Mój ostatni egzemplarz udało mi się upolować na allegro.
Ale żeby nie było wielkiego dramatu, wpadł mi w oko nowy produkt marki Lancome Juicy Shaker, właśnie w kolorze niebieskim, który ma za zadanie sprawić, żeby nasz uśmiech lśnił i zachwycał diamentowym blaskiem. 


Lancome zna się na rzeczy i wie co jest dla nas korzystne. Niestety ten kolor nie jest dostępny dla polskich klientek, ale dziewczyny mieszkające zagranicą (UK, USA) mogą z powodzeniem go poszukać na stoiskach marki Lancome.
Zachęcam Was bardzo do próbowania błyszczyków o takiej formule. W ramach ostrzeżenia powiem tylko, że nie należy zbytnio oczekiwać perłowej bieli naszych zębów (od tego mamy dentystę), ale uśmiech prezentuje się zdecydowanie lepiej, więc tańszym kosztem możemy odrobinę oszukać otoczenie. Kosmetyk jest fajny, ciekawy i moim skromnym zdanie wart przetestowania.

Kto wie? Może polubicie błyszczyki w trochę innej kolorystyce niż zazwyczaj.





15 maja 2016

Yonelle Biofusion serum z witaminą C 5%


Marka Yonelle jest moim wielkim odkryciem, jeśli chodzi o dogłębną pielęgnację cery dojrzałej.
Seria Biofusion, którą obecnie stosuję zawiera kosmetyki biologicznie regenerujące cerę suchą, dojrzałą, wrażliwą, podatną na alergie czy też podrażnienia. 


Kosmetyki tworzą drugą skórę, a dzięki technologii BIOFUZJI wtapiają się w nią i z punktu biologicznego naprawiają i uszczelniają naskórek. Dzięki nowatorskiej technologii Nanodysków, krążków wypełnionych substancjami aktywnymi, transportują je aż 14 warstw w głąb komórek naskórka.
3C – potrójna witamina C – łączy trzy stabilne formy witaminy C, co pozwala w najwyższym stopniu wykorzystać potencjał tej witaminy. Regeneruje, stymuluje i opóźnia procesy starzenia się skóry.


Serum druga skóra jest kosmetykiem wielofunkcyjnym:
-ma działanie anti aging – odmładzające,
-regeneruje skórę na poziomie biologicznym,
-działa na objawy starzenia się skóry,
-widocznie rozjaśnia przebarwienia,
-nawilża i liftinguje skórę,
-redukuje zmarszczki,
-lekko rozświetla.

Główne składniki aktywne to: NANODYSKI™, 5% witaminy C, ceramid 2, ceramid 3, lamelle cholinowe, fosfadylocholina, aktywne peptydy .
Pełny skład inci:

NANODYSKI™ wypełnione biopeptydami i ceramidami sprawiają, że struktura skóry stopniowo wzmacnia się. Cera odzyskuje swój blask i elastyczność. Jest zdecydowanie bardziej gładsza, doskonale nawilżona i po prostu wygląda młodziej co widać doskonale gołym okiem. Przy dłuższym (systematycznym) użytkowaniu widać również stopniowe rozjaśnienie przebarwień (to jest zasługa potrójnej witaminy C) i redukcję linii oraz załamań na skórze.


Serum należy stosować jako pierwszy produkt na oczyszczoną skórę twarzy. Zawartość pipetki (u mnie są to 3-4 krople) najpierw trzeba rozprowadzić na skórze, a następnie wykonać automasaż. 


Po całkowitym wchłonięciu się preparatu przystępujemy do kolejnego kroku w naszej pielęgnacji czyli nakładamy krem. Serum ma postać mleczka, więc szybko wchłania się w skórę, a lekko cytrusowy aromat umila proces aplikacji. Szklana butelka zaopatrzona jest w precyzyjnie dozującą pipetę więc nic się nie zmarnuje.


Moja miłość do marki zaczęła się od fantastycznego kremu Regenerating 3C z linii Biofusion. Stosując serum (ponad 6 tygodni) jestem coraz bardziej zadowolona z efektów jakie uzyskuję. Z tygodnia na tydzień moja cera robi się bardziej jędrna i elastyczna. Przebarwienia może nie znikają, ale ulegają takiemu efektowi rozmycia, że po nałożeniu makijażu ich granice nie odznaczają się tak bardzo jak dawniej. Ja jestem zachwycona i żałuję, że odkryłam tę markę tak późno.
Mam również nadzieję, że ta linia zostanie rozbudowana na przykład o tonik pielęgnacyjny i może jakiś krem z wyższym filtrem UV, bo bardzo by się przydały. 
Yonelle dziękuję ♡ po raz kolejny, za fantastyczne doznania. Z tego wszystkiego zapomniałabym również pochwalić dbałości o detale.


Serum otrzymujemy zapakowane w kartonowe pudełko, a po wyjęciu okazuje się, że jest ono dodatkowo opakowane w śliczny woreczek z błyszczącego materiały, który widzicie na zdjęciach wyżej. Osobiście jestem zachwycona takim podejściem do klienta.
Serum ma pojemność 30 ml i kosztuje 239 zł.
Kosmetyki marki Yonelle można zakupić w sklepie internetowym marki bądź w Perfumeriach Douglas.

Znacie kosmetyki Yonelle? 
Macie jakiegoś ulubieńca tej marki?



13 maja 2016

Lancôme Trésor Midnight Rose EDP


Trésor Midnight Rose jest zapachem dla współczesnej kusicielki, niczym historia miłosna przepełniony jest urzekającą magią i delikatna zmysłowością.


Miłosna gra zainspirowana tętniącym życiem Paryżem łączy w sobie intensywnie słodką różę w otoczeniu czarnej porzeczki pląsającej wesoło pomiędzy akordami jaśminu, piwonii i różowego pieprzu.
Zapach idealny na chłodniejsze dni, ponieważ wtedy lepiej rozwija się na skórze i zalotnie przypomina o sobie przez wiele godzin.


Nuty głowy: malina, absolut czarnej porzeczki, czerwone owoce,
Nuty serca : absolut różany, jaśmin Sambac, piwonia, różowy pieprz,
Nuty bazy: olejek z cedru wirginijskiego, wanilia, piżmo 
 

Słodka róża sprawia, że Tresor Midnight Rose jest aromatem porywającym i radosnym.
Orzeźwiający zapach czarnej porzeczki, jaśminu, piwonii i intensywność czerwonych jagód nadają mu nowy wymiar świeżości. Nuty serca zrodziły się zaś z miłości od pierwszego wejrzenia pomiędzy intensywnym i głębokim olejkiem różanym a odważną, tryskającą życiem maliną.
Finalny akcent uwodzicielskiej gry, złożony z olejku cedrowego, wanilii i piżma otula nuty kwiatowe, tworząc uzależniającą i nowoczesną kompozycję. 


 
Tresor Midnight Rose wyraża figlarną kobiecość. Jest jedynym dodatkiem dla kobiety, która pragnie znajdować się w centrum uwagi.

Romantyczny flakon inspirowany Paryskim niebem, które po zmierzchu pokrywa się ciemnofioletowym woalem. Skrojony niczym drogocenny klejnot i ozdobiony satynową fioletową różą imitującą wspomniane wyżej paryskie niebo.
Tresor Midnight Rose - nowa doza paryskiego romansu...
Zapach należy do kategorii kwiatowo-drzewno-piżmowej. Pojawił się na rynku w 2011 roku. Jest tak uroczy, że aż szkoda go nie powąchać.





Wykorzystane źródło: www.lancome.pl www.lancome-usa.com







10 maja 2016

Mieć usta jak Angelina - DermoFuture Hialuronowy wypełniacz ust


O pełnych ustach marzy wiele dziewczyn. Nawet nie musi to być rozmiar warg Angeliny Jolie, ale takie pełniejsze, na których ładniej wyglądają pomadki przydałyby się każdej z nas. Nie mówcie, że nigdy o tym nie pomyślałyście?
Wypełnianie ust kwasem hialuronowym jest już dosyć powszechnym zabiegiem i co najważniejsze bezpiecznym. Ale jeśli ktoś ma awersje do igieł będzie mu bardzo trudno przemóc się.


HYALURONIC LIP INJECTION jest to klinicznie potwierdzony wypełniacz ust!
Kwas hialuronowy jest substancją, która naturalnie występuje w organizmie człowieka. Dzięki niemu tkanki są odpowiednio nawilżone, a skóra utrzymywana jest w odpowiedniej sprężystości. Ta substancja jest kompatybilna z nasza skórą więc umożliwia swobodny przepływ tlenu czy substancji odżywczych.
Kwas hialuronowy nie zakłóca naturalnych funkcji skóry ani nie wywołuje reakcji alergicznej, czyli nie jest odrzucany przez układ immunologiczny.
Kwas stosowany przy powiększeniu ust uzyskuje się metodami laboratoryjnymi i nie różni się prawie niczym od występującego w ludzkim organizmie. Dzięki niemu poprawimy kształt i kontur warg, skorygujemy ich asymetrię czy powiększymy je, gdy są zbyt wąskie. Usta będą jędrne, nawilżone, a drobne zmarszczki wokół nich zostaną zniwelowane. 
 

HIALURONOWY WYPEŁNIACZ UST marki DermoFuture, jest alternatywą dla zabiegów inwazyjnych. Można go spokojnie stosować w zaciszu domowym. Dzięki swej zmikronizowanej strukturze i zawartości kwasu hialuronowego działa mechanicznie jak poduszka, podpora dla zapadniętej skóry. Powiększa usta i wypełnia wargi. Skóra dzięki zwiększonemu nawodnieniu staje się bardziej elastyczna i odporna na zaginanie.
SKŁAD:

Składniki aktywne hialuronowego wypełniacza ust to przede wszystkim:
  • Kwas hialuronowy – zwiększa nawodnienie w okolicy zmarszczki, dzięki czemu skóra staje się bardziej elastyczna i odporna na zaginanie
  • Kolagen - odpowiedzialny za elastyczność skóry, usta ujędrniają się i wypełniają, a także regenerują komórki.
  • Super Size Complex - usta nabierają koloru, ujędrniają się, pobudzone zostaje krążenie oraz wzmacnia działanie kolagenu i kwasu hialuronowego
SPOSÓB UŻYCIA:
Kilkukrotnie w ciągu dnia nakładaj preparat na skórę ust, po wchłonięciu możesz użyć ulubionej pomadki lub błyszczyka. Dla pogłębienia efektu używać wieczorem, przed snem. Po kilku minutach od pierwszego użycia usta są wypełnione i ujędrnione, nabierają kolorytu, a zmarszczki wokół nich zmniejszają się. Po 28 dniach stosowania usta stają się powiększone i wypełnione, a zmarszczki wokół nich znikają.


OPAKOWANIE I KONSYSTENCJA:
Hialuronowy wypełniacz znajduje się w miękkiej tubce o pojemności 12 ml. Ścięta końcówka w łatwy sposób dozuje odpowiednią ilość produktu.
Sam wypełniacz ma konsystencję lotionu i nałożony na usta wchłania się w przeciągu kilku minut.
Jego cena to około 20 złotych.

Badania kliniczne HIALURONOWEGO WYPEŁNIACZA UST potwierdzają wyraźnie większe usta i mniejsze zmarszczki, pierwszy efekt już po 5 minutach od zastosowania. Zaraz po aplikacji będziemy przez kilka minut odczuwać mrowienie skóry, ale nie powodujące dyskomfortu.
Po 28 dniach stosowania usta stają się wypełnione i powiększone, a zmarszczki znikają. 
 
Pełne usta są sexi i odmładzają twarz. Ten zmysłowy efekt można osiągnąć w sposób bezinwazyjny, czyli bez użycie igieł. W zaciszu domowym aplikując hialuronowy wypełniacz osiągniemy efekt gładkich i pełniejszych ust. Zdjęcie na opakowaniu jest według mnie odrobinę nieadekwatne, ale efekt końcowy jest w pełni zadowalający. Wypełnienie i zniwelowanie zmarszczek mimicznych jest widoczne. Celowo czekałam 28 dni aby zobaczyć czy produkt rzeczywiście działa. Efekty myślę, że są widoczne.


 Dzień 1            Dzień 28
Zastosowana technologia pozwala nam uzyskać naturalny, a jednocześnie pełniejszy obraz naszych ust. Nie występują przy tym żadne podrażnienia. Wraz z wiekiem usta tracą swoją pierwotna objętość. Hialuronowy wypełniacz ust jest zdecydowanie produktem, który każdej z nas pomoże odrobinę odzyskać piękny wygląd. A nakładany jako baza pod pomadkę dodatkowo pogłębia efekt wypełnienia. Produkt jest przebadany dermatologicznie i posiada PH przyjazne dla skóry.
Ja jestem bardzo zadowolona z tych testów i bardzo Wam polecam ten produkt, który możecie nabyć w sklepie internetowym tenex24.pl lub w drogeriach Rossmann.
I tak między nami znalazłam nową miłość i alternatywę dla pomadki kolagenowej, którą do tej pory używałam jako bazę pod makijaż ust.