30 kwietnia 2016

Ulubione kosmetyki miesiąca kwietnia


Ponieważ pojawiło się zapotrzebowanie, żebym przedstawiła Wam moich ulubieńców, szybciutko zorganizowałam post.
Tradycyjnie jak w przypadku zużyć, jeśli któryś z kosmetyków był już recenzowany na blogu, link pojawi się w nazwie produktu.
Zapraszam do czytania.

 Pielęgnacja


BotanicalChoice Wrinkle Reducer – żelowe płatki pielęgnujące skórę pod oczami. Szybkie w użyciu i świetne w działaniu.
DrIrena Eris Tokyo Lift – nadal twierdzę, że jest to bardzo dobry krem pod oczy i jest to jedno z największych moich pielęgnacyjnych odkryć ostatnich miesięcy.
SkinRescueserum z 24k złotem – świetnie nawilża cerę i sprawia, że jest ona promienista i wygląda młodziej.
PharmacerisW krem na dzień z filtrem SPF50 – ponieważ słoneczko już coraz mocniej daje się we znaki, ja staram się jak najlepiej zabezpieczyć moją cerę.
Eisenberg Correcteur Lumiere – aktywator rozświetlenia – kosmetyk na zasadzie serum/kremu, ma działać przeciwstarzeniowo i pomagać wyrównać koloryt cery i walczyć z przebarwieniami. Recenzja w toku, także za jakiś czas powinna się ukazać.

Makijaż


Dior Golden Shock 756 – paleta, do której powróciłam z ogromną przyjemnością. Doskonała kolorystyka na delikatny i wiosenny makijaż.
VitaLiberata – puder brązujący. Nadal podtrzymuje moją opinię, że jest to najbardziej naturalny brązer jakiego miałam przyjemność do tej pory używać.
DermoFuture Hialuronowy Wypełniacz do ust – trochę pielęgnacja trochę baza pod makijaż ust. Jeszcze niewiele mogę Wam powiedzieć na jego temat. Testy w toku, ale na dzień dzisiejszy jestem na TAK.
Lancome 386 – mój ulubiony zielony błyszczyk, który dopadłam ostatnio na all..., ponieważ pochodzi on z edycji limitowanej no i z serii, która już została wycofana ze sprzedaży. Ogromna szkoda, bo produkt jest świetny. Dajcie znać czy chcecie wiedzieć więcej o zaletach zielonych :-) błyszczyków do ust.
Shiseido Synchro Skin – podkład rewelacja, im dłużej siedzi na twarzy tym ładniej wygląda. Jestem w trakcie przygotowywania recenzji.

Akcesoria 


Moje ulubione pędzle do makijażu:
  • Inglot 6SS – przeprosiłam się z nim i już nie wyobrażam sobie innego pędzla ro rozcierania załamani powieki,
  • Zoeva 102 – najlepszy do podkładu,
  • Zoeva 142 – generalnie jest on przeznaczony do korektora, ale ja uwielbiam nakładać nim kremowe cienie do powiek, bo robi to bajkowo! I lubię jeszcze doczyszczać nim różne delikatne błędy w rozcieraniu cieni czy też kropeczki np. tuszu do rzęs ze skóry,
  • Zoeva 234 – ładnie aplikuje kolor, można nim spokojnie intensyfikować odcień lub narysować rozmytą kreskę wzdłuż rzęs. Nie jestem fanką ostrych kresek.
I tak właśnie prezentują się moi ulubieńcy.
Jeśli macie takie życzenie, żebym ich częściej prezentowała to również proszę dajcie mi znać w komentarzach.


29 kwietnia 2016

10 trików urodowych, które powinna znać każda dziewczyna – cz. II


Jakiś już czas temu pojawił się post o 10 trikach urodowych (część I – link).
Ponieważ okazało się, że triki były całkiem przydatne dla Was, postanowiłam znowu poszukać nowych perełek, które możliwe, że komuś znowu pomogą i ułatwią odrobinę życie bądź zabiegi pielęgnacyjne.
Zapraszam do czytania.

Jeśli zabraknie nam pianki do golenia nóg możemy wykorzystać do tego celu balsam do ciała lub odżywkę do włosów. Oba produkty nadadzą skórze dobry poślizg.
  •  
Dziewczyny z długimi włosami wiedzą jak łatwo wsuwki uciekają z włosów. Wystarczy spryskać je lakierem do włosów, a następnie wsunąć we włosy układając fryzurę. Mamy gwarancję, że wsuwki pozostaną tam gdzie powinny być.

  •  
Jeśli nasze brwi wyrwały się spod kontroli, a nie jesteśmy w domu, bądź nie mamy jak poprawić makijażu wystarczy potraktować je zwykłą pomadką pielęgnacyjną do ust, która ładnie włoski wygładzi i zdyscyplinuje.
  •  
Jeśli mamy problem z szorstkimi piętami wystarczy posmarować je na noc wazeliną, nałożyć skarpetki, rankiem pięty będą wyglądały idealnie.

  •  
Żeby nie niszczyć umytych włosów wycieraniem w ręcznik, można do tego użyć spokojnie starego, bawełnianego podkoszulka. Podkoszulek wyciągnie więcej wody z włosów niż użyty ręcznik.
  •  
Jeśli nie mamy eyelinera możemy w tym celu użyć swojego tuszu do rzęs. Przykładając szczoteczkę od wewnętrznej strony i dociskając od nasady rzęs ruchem zyg-zakowym.



Aby szminka wytrzymała na ustach wiele godzin, należy je umalować po czym przykładamy cienką chusteczkę higieniczną, delikatnie dociskamy aby usunąć jej nadmiar, a obszar chusteczki delikatnie pudrujemy transparentnym pudrem, który utrwali pomadkę.
  •  
Aby perfumy dłużej trzymały się na ciele należy je aplikować w miejscach gdzie przepływa krew i są naturalnie cieplejsze : za uszami, po wewnętrznej stronie nadgarstków i łokci, u podstawy szyi, pod kolanami.

  •  
Czasami zdarza się, że nadmiar pomadki lubi się przenosić na przednie zęby. Jest na to prosty sposób. Po umalowaniu ust wkładamy do buzi palec wskazujący, zamykamy usta i pomału wysuwamy go na zewnątrz. Ten trik sprawi, że nadmiar pomadki zostanie na palcu.
  •  
Szczoteczka do zębów jest narzędziem wielofunkcyjnym. Można nią tapirować włosy, spryskać lakierem do włosów i wygładzić wszystkie niesforne, odrastające włoski czy też wykonać delikatny peeling ust.


Mam nadzieję, że triki się Wam podobały?
Ciekawa jestem, który najbardziej?



27 kwietnia 2016

Ziaja masło arganowe do ciała do skóry bardzo suchej i podrażnionej


Jak już kiedyś mówiłam ...warto zaglądać do sklepu Ziai, bo można znaleźć świetne kosmetyki.
Ostatnio w moje ręce wpadło masło do ciała z olejem arganowym, jako bazowym składnikiem aktywnym. Masło przeznaczone jest dla skóry bardzo suchej oraz skłonnej do podrażnień. Dodatkowo na wstępie zaznaczę, że jest to produkt przebadany dermatologicznie i alergologicznie.


Ten kosmetyk ma nam pomóc w :
  • zapewnieniu prawidłowej lipo-regeneracji,
  • utrzymać nawilżenie na poziomie skóry normalnej,
  • poprawić elastyczność i miękkość naskórka,
  • przynieść ulgę w nadmiernym i powtarzającym się wysuszaniu skóry.
Masło do ciała z olejkiem arganowym Ziaja, pozostawia subtelny, delikatny zapach utrzymujący się na skórze przez długi czas. Mnie on przypomina odrobinę zapach popularnego kremu z niebieską nakrętką – ale na sterydach ;-) ale w pozytywnym znaczeniu tego wyrażenia.
Olej arganowy jest bogaty w polifenole, kwasy omega 6 i 9, witaminę E. Stanowi nieocenione źródło substancji odżywczych zarówno dla skóry jak i ciała.
SKŁAD: 

Ma on szerokie spektrum zastosowania do pielęgnacji skóry twarzy, ciała, do masażu oraz olejowania włosów i zabezpieczania ich końcówek. Świetnie sprawdzi się do wcierania w paznokcie i skórki, do mieszanki OCM, jako dodatek do maseczek, sypkich glinek, kremów i balsamów, może być również stosowany do pielęgnacji delikatnej skóry dzieci.



OPAKOWANIE I KONSYSTENCJA
Masło ma miękką, kremową konsystencję. Pozostawione, po kilku minutach idealnie wchłania się w skórę i nie pozostawia na wierzchu żadnej tłustej warstwy.


Opakowanie o pojemności 200 ml kosztuje około 13 zł w zależności od sklepu i trwającej promocji. Plastikowy słoik jest zabezpieczony sreberkiem (nie wiem jak to się fachowo nazywa - plomba? poprawcie mnie, proszę), także mamy gwarancję, że jesteśmy pierwszymi użytkownikami produktu.


Masło jest fantastyczne. Świetnie nawilża i odżywia skórę. Obawiałam się tłustości ze względu na zawartość oleju arganowego, ale jego konsystencja sprawia, że idealnie wchłania się w skórę, pozostawiając niesamowicie delikatny film. Praktycznie kilka minut po aplikacji można się już ubrać. Rewelacyjnie odżywia skórę rąk, z którą zawsze mam problemy. Niestety nie umiem zmywać w rękawiczkach.
Masło arganowe jest moim kolejnym wielkim odkryciem marki Ziaja i na pewno na dłużej zagości w mojej łazience.


Znacie? Używacie?
A może macie swoich ulubieńców marki Ziaja?



24 kwietnia 2016

Paul Mitchell Ultimate Color Repair™ - odżywcza seria pielęgnująca włosy i zapobiegająca blaknięciu koloru


Każdy z nas, kto farbuje włosy wie, że równie ważna jest ich ochrona potrzebna aby kolor utrzymywał się dłużej i nie wyblakł podczas codziennej pielęgnacji. 
Częste mycie włosów – stylizacja przy użyciu ciepła – działanie promieni UV - niestety, ale nie działają na korzyść naszym farbowanym włosom.
Włosy koloryzowane mogą pod upływem czasu stawać się matowe, wyblakłe i zniszczone. Aby zachować wyrazisty kolor, marka Paul Mitchell stworzyła system chroniący włosy przed tymi wyżej wymienionymi kluczowymi aspektami powodującymi blaknięcie ich koloru. 


System Ultimate Color Repair™ zawiera wyjątkowy wyciągu z quinoa (komosy ryżowej), która wzmacnia trwałość koloru, przywraca włosom blask oraz odbudowuje oznaki uszkodzeń.

Odkryta tysiące lat temu przez plemienia inków, quinoa jest starożytną odmianą zboża bogata w aminokwasy, które wnikają we włosy i tworzą ochronną tarczę. Dzięki wysokiej zawartości aminokwasów i protein wyciąg z quinoa wnika do wnętrza włosa i odbudowuje jego uszkodzone struktury. Jednoczenie tworzy tarczę ochronną, minimalizującą uszkodzenia oksydacyjne a tym samym zapobiegając blaknięciu koloru włosów farbowanych.

Ultimate Color Repair™ Shampoo - Odżywczy szampon przeciw blaknięciu koloru
Jest to delikatnie oczyszczający szampon do włosów farbowanych, wzmacniający trwałość ich koloru. Dzięki kompleksowi Quinoa Color Repair zawiera wysokie stężenie białek, które wzmacniają trwałość koloru włosów farbowanych i odbudowują uszkodzenia. Wyciągi z cukru trzcinowego oraz skórki cytrynowej sprawiają, że włosy stają się delikatne, pełne blasku i podatne na stylizację. Antyoksydanty zapobiegają dalszym uszkodzeniom.
Dostępne pojemności: 75ml, 250ml, 1000ml Cena za 250 ml to 95 zł.
Skład: Aqua (Water, Eau), Sodium Cocoyl Isethionate, Cocamidopropyl Betaine, Disodium Laureth Sulfosuccinate, Sodium Lauroyl Sarcosinate, Sodium Lauryl Sulfoacetate, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Polyquaternium-7, Hydrolyzed Quinoa, Trimethylsiloxyamodimethicone, C11-15 Pareth-7, C12-16 Pareth-9, Glycerin, Trideceth-12, Hydrolyzed Wheat Protein PG-Propyl Silanetriol, Butylene Glycol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Extract, Cinnamidopropyltrimonium Chloride, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Citrus Limon (Lemon) Peel Extract, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCI, Maltodextrin, Silica, Sodium Starch Octenylsuccinate, Panthenol, Aminopropyl Phenyl Trimethicone, Glycol Distearate, PEG-150 Pentaerythrityl Tetrastearate, PEG-6 Caprylic/Capric Glycerides, Polyquaternium-10, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Cassia Hydroxypropyltrimonium Chloride, Phenoxyethanol, Phenethyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Propanediol, Tris (Tetramethylhydroxypiperidinol) Citrate, Ethanol, Citric Acid, Lactic Acid, Malic Acid, CI 19140 (Yellow 5), CI 16035 (Red 40), Parfum (Fragrance), Benzyl Salicyla, Hexyl Cinnamal, Limonene.

Ultimate Color Repair™ Conditioner - Odżywka przeciw blaknięciu koloru
Odżywka, która intensywnie nawilża i nie pozwala włosom farbowanym na splątanie się włosy. Kompleks Quinoa Color Repair zawiera wysokie stężenie białek, które wzmacniają trwałość koloru włosów farbowanych i odbudowują uszkodzenia. Masło Shea, olejki jojoba oraz z ziaren soi pozostawiają włosy delikatne, błyszczące oraz zdrowo wyglądające. Składniki witaminowe natomiast zapewniają włosom odpowiednie odżywienie i nawilżenie. Bogactwo antyoksydantów zapewnia zwiększoną ochronę przed promieniowaniem UV, a tym samym zapobiega blaknięciu koloru włosów oraz zabezpiecza je przed uszkodzeniami.
Dostępne pojemności: 75ml, 200ml, 1000ml Cena za 200 ml to 100 zł.
Skład: Aqua (Water, Eau), Behentrimonium Methosulfate, Cetearyl Alcohol, Divinyldimethicone/Dimethicone Copolymer, C12-13 Pareth-23, C12-13 Pareth-3, Cetyl Esters, Isopropryl Myristate, Trimethylsiloxyamodimethicone, C11-15 Pareth-7, C12-16 Pareth-9, Glycerin, Trideceth-12, Aminopropyl Phenyl Trimethicone, Polyquaternium-37, Propylene Glycol Dicaprylate/ Dicaprate, PPG-1 Trideceth 6, Olealkonium Chloride, Hydrolyzed Quinoa, Hydrolyzed Wheat Protein PG-Propyl Silanetriol, Panthenol, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Glycine Soja (Soybean) Oil, Simmondisa Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Helianthis Annus (Sunflower) Seed Oil, Cinnamidopropyltrimonium Chloride, Butylene Glycol, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Extract, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCI, Maltodextrin, Silica, Sodium Starch Octenylsuccinate, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Citrus Limon (Lemon) Peel Extract, Phenoxyethanol, Phenethyl Alcohol, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Propanediol, Phytantriol, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Disodium EDTA, Lactic Acid, Citric Acid, Malic Acid, CI 15985 (Yellow 6), Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal.  


Ultimate Color Repair™ Triple Rescue™ - Ochrona termiczna - Odżywienie – Blask
Dwufazowy spray odżywczy, chroniący włosy przed ciepłem suszarek, prostownic, lokówek, które mogą uszkadzać powierzchnię włosa, a tym samym sprawić, że ich kolor stanie się matowy i wyblakły. Faza górna chroni włosy przed działaniem wysokich temperatur, które mogą uszkodzić włosy farbowane a tym samym sprawić, że ich kolor stanie się matowy i wyblakły. Dolna faza dzięki zawartości Quinoa Color Repair Complex, sprawia, że włosy stają się odżywione i pełne blasku.  
PRZED UŻYCIEM MOCNO WSTRZĄSNĄĆ!
Pozostawia włosy delikatne, miękkie oraz podatne na stylizację.
Dostępne pojemności: 25ml, 150ml Cena za 150 ml to 100 zł.
Skład: Aqua (Water, Eau), Isododecane, Phenyl Trimethicone, Cyclopentasiloxane, Dimethiconol, Hydrolyzed Quinoa, Saccharum Officinarum (Sugar Cane) Extract, Citrus Limon (Lemon) Peel Extract, Niacinamide, Calcium Pantothenate, Sodium Ascorbyl Phosphate, Tocopheryl Acetate, Pyridoxine HCI, Maltodextrin, Silica, Sodium Starch Octenylsuccinate, Gluconolactone, Sodium Benzoate, Lactic Acid, Citric Acid, Malic Acid, CI 15985 (Yellow 6), CI 16035 (Red 40), Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Limonene. 
 

Jak pachnie kompleks Quinoa?
Przyznaję szczerze, że to intrygowało mnie najbardziej z całej serii. Zapach kosmetyków przypomina lekko brzoskwiniowo-kaszowe coś. Wiem, że nie jest to definicja stricte naukowa, ale takie są moje subiektywne odczucia. Przyznaję, że jest on bardzo przyjemny dla zmysłów.


Jeśli chodzi o konsystencję to szamponu to jest on niezwykle gęsty i skoncentrowany. 
Już niewielka ilość daje nam obfitą i mięsistą pianę, która delikatnie domywa zarówno skórę jak i włosy z pozostałości sebum oraz produktów do stylizacji. Odżywka nałożona na wilgotne włosy bardzo ładnie się ich trzyma i nie ścieka. Zmiękcza włosy i nadaje im dodatkowego, subtelnego blasku.
Moim największym ulubieńcem tej serii jest dwufazowy spray. Znakomicie sprawdza się w swojej termoochronnej funkcji. Mam nawet wrażenie, że nieznacznie przyspiesza nawet proces suszenia włosów. I co jest najważniejsze, absolutnie ich nie obciąża!


W dni kiedy stosuję duet: szampon + spray włosy nawet na drugi dzień po myciu wyglądają świeżo i nie mam potrzeby używania suchego szamponu.
Moje włosy bardzo polubiły tą serię, a że kosmetyki marki Paul Mitchell znam już od dosyć dawna byłam pewna sukcesu pielęgnacyjnego.


Bardzo Wam je polecam, bo to jest inwestycja, która się odpłaci w formie pielęgnacyjnej. 
A niedługo opiszę Wam mojego absolutnego ulubieńca, od którego zaczęła się mija miłość do kosmetyków Paul Mitchell.




23 kwietnia 2016

Dior J'adore Eau Lumiere EDT

Oryginalny J'adore wydany w 1999 roku był zapachem, który był czystą kwintesencją elegancji charakteryzującą nowoczesną i tajemniczą kobietę. Od tamtego czasu zapach doczekał się wielu wersji i nowych odsłon. Najnowsza z nich to J'adore Lumiere woda toaletowa, która będzie rozpalać nasze zmysły wraz z nastaniem tegorocznej wiosny.
Twórcą tej niesamowicie kwiatowej kompozycji jest związany już od wielu lat z marką Dior kreator zapachów Francois Demachy. Uznał on za swoja misje, aby podkreślić jeszcze bardziej świetlistość tego aromatu w porównaniu do wody toaletowej wydanej w 2011 roku.


Nutami głowy są czerwona pomarańcza i cytryna;
nutami serca są magnolia, róża damasceńska i neroli;
nutami bazy są wanilia i drzewo sandałowe.

 
  
Zapach rozpoczyna się radośnie eksplozją esencji z czerwonej pomarańczy.
Kwiaty neroli pochodzące z Vallauris, delikatne białe kwiaty, jedne z najpiękniejszych jakie kiedykolwiek rosły na terytoriach Grasse zostały użyte w nowym J'adore Eau de Toilette.


Ich płatki, ciepłe niczym śródziemnomorskie słońce, promieniują swoją kwiatową pikantnością i  intensywnością, przez cały czas trwania J'adore na skórze. Ten rodzaj kwiatów z Vallauris został specjalnie dobrany, aby promować owe rejony słynące ze swoich wyjątkowych roślin.
Słodki charakter wanilii doskonale łączy się z kwiatem magnolii i świeżą cytryną zaprzyjaźniając się w międzyczasie z różą Damasceńską.
Zmysłowości J'adore Lumiere nadaje drzewo sandałowe, który nawet w pewnym sensie sprawia, że aromat nabiera większej głębi i przejrzystości.
Ja niestety ale tej wanilii ani róży nie czuję za bardzo. Ale pomarańczowo-magnoliowe nuty osadzone na drzewnej bazie stanowią miłą i ciekawą kompozycję. 


Współczesna kobieta J'adore kroczy przez świat z dumnie uniesioną głową. Jest optymistką i pewną siebie heroiną. Jej przyszłość jest w jej rękach tak samo jak i osiągnięcia, których może dokonać.
Twarzą zapachu po raz kolejny została słynąca ze swojej niesamowicie eterycznej urody Charlize Theron. Odziana w złotą suknię, która bardziej przypomina dzieło sztuki stworzone z szyfonu, tiulu i organzy wygląda jak ręcznie wykonana kreacja na pokaz haute couture – odzwierciedla jej podróż do nowego świata.
Eau de Toilette jest lekka, radosna i głodna życia.....
Kobieta J'adore po prostu błyszczy...... Nie można przejść obok niej obojętnie.

Nowa wersja wody toaletowej jest dostępna w pojemnościach 50 i 100 ml. Trwałości nie oceniam. Polecam za to testy w perfumerii.

Wykorzystane źródła: mimifroufrou.com fragrantica.pl dior.com

22 kwietnia 2016

Kosmetyki, które ostatnio zużyłam - marzec i kwiecień


Witajcie, ponieważ nazbierało się trochę zużytych kosmetyków postanowiłam szybko wrzucić post na bloga, żebym mogła wyrzucić opakowania i zabrać się z wielka radością za nowe zabawki.
Tradycyjnie – jeśli recenzja danego produktu już wcześniej ukazała się na blogu podlinkuję ją w nazwie produktu.
Zapraszam!


Moje ukochane mydło w płynie marki Isana. Mój żal polega jedynie na tym, że była to edycja zimowa limitowana. Wielki smuteczek.
Pasta do zębów MintPerfect Szałwia marki Ziaja – nie jest zła, ale znam lepsze produkty.
Pasta do zębów MintPerfect Sensitiv marki Ziaja – pasta bez fluoru za to z zawartością ksylitolu, który działa przeciwpróchniczo. Mój wielki ulubieniec i odkrycie ostatnich miesięcy.
Żel pod prysznic The Body, który znalazłam w miniaturkach produktów w szafie. Fajny, ale już wycofany ze sprzedaży.


DermoFuture Intensywny wypełniacz zmarszczek – produkt, który nie wzbudził mojego entuzjazmu. Nie był zły, ale szukam dalej.


L'OrealRevitalift Filler [HA] serum wypełniające – sympatyczny kosmetyk, który daje fajny efekt zarówno nawilżenia jak i delikatne wypełnienie załamań w skórze.
L'OrealRevitalift Filler [HA] krem anti-age – ładnie nawilża i doskonale pielęgnuje cerę, ale należy uważać z aplikowaną ilością.
Lancome Renergie Multi-Lift - mój ostatni zachwyt, ale ze względu na bogatą konsystencję odpuszczam używanie w sezonie wiosenno-letnim.
Lancome serum Genifique – świetny nawilżacz do twarzy. Mam go w planach zakupowych.
La Roche Posay Anthelios XL – filtr jak filtr. Tą przygodę uważam za zakończoną i szukam nowego kosmetyku.


PharmacerisT – krem z 10% kwasem migdałowym – zawsze kiedy moja cera ma gorszy okres, ten kosmetyk pomaga ją szybko wyleczyć. Zagości jeszcze wśród mojej pielęgnacji.
Soap&Glory – balsam do ciała. Ładnie pachnie, nawilża, ale szału zbytniego nie ma.
Dr.GSuper Aquasis Sleeping Pack – jedna z bardziej udanych przygód z kosmetykami azjatyckimi. Świetna maska nawilżająca, do tego nieziemsko wydajna.
Avon pomadka kolagenowa do ust – świetny kosmetyk przygotowujący usta do makijażu, nie wiedzieć czemu pojawia się w katalogach marki Avon tylko raz na jakiś czas.


Tradycyjnie „garść” zużytych próbek. Tym razem nic mnie nie zachwyciło i nie jest godne wspomnienia.

I tak się prezentują moje zużycia. A co słychać u Was?
Zrobiliście już wiosenne porządki w kosmetykach?


21 kwietnia 2016

DermoFututre – Pulsacyjny masażer do twarzy z głowicą wzbogaconą 24-karatowym złotem


Nowoczesne technologie i coraz lepiej dostępne przyrządy do masażu z zaciszu domowym dają nam możliwość jeszcze lepszego zadbania o swoją skórę lub nawet pomagają podtrzymać efekty zabiegów w gabinetach kosmetycznych.
Od dawna byłam zaciekawiona masażerem pulsacyjnym marki DermoFuture, ponieważ w chwili obecnej jestem bardzo nastawiona na pielęgnację mojej twarzy.


Czym jest masażer pulsacyjny?
Pulsacyjny masażer do twarzy z głowicą w 99,9% wzbogaconą 24-karatowym złotem, w kształcie litery T, ma szerokie zastosowanie odmładzające; głównie przeciwdziała starzeniu się skóry. Służy do stymulacji i masażu mięśni twarzy, wspomaga podtrzymanie owalu twarzy. Eliminuje zmarszczki wokół oczu, ust, podbródka, jak i szyi, poprawia kontur twarzy!
Naturalna struktura komórek ciała może być naruszona poprzez złe ciśnienie krwi, jak również starzenie się skóry, co jest głównym powodem jej opadania i zwiotczenia. 

 

Głowica pokryta 24-karatowym złotem uwalnia w czasie masażu czyste jony złota, które stymulują produkcję kolagenu w skórze, wygładzającego głębokie zmarszczki, oraz pobudzają mięśnie, ujędrniają i naprężają skórę. Podobnie jak fale jonów złota naturalnie występujące w organizmie, tak samo złote jony w urządzeniu działają na regulację i równowagę bioelektryczną, wspomagają metabolizm i regenerację komórek. 
 

Stosowanie:
Regularny, codzienny 2-3-minutowy masaż zmniejsza zmarszczki wokół oczu, ust, czoła i brody, błyskawicznie zmienia kształt konturu twarzy!
Najbardziej zintensyfikowane działanie masażer wykazuje podczas używania rano i wieczorem.
6,5 tys. wibracji na minutę poprawia ukrwienie skóry.

Stosowany z serum wprowadza substancje aktywne w głąb skóry.

Regularne użytkowanie sprawia, że:
  • skóra jest zwarta i elastyczna,
  • zmarszczki wygładzone,
  • podnosi się owal twarzy,
  • przyspiesza krążenie krwi,
  • dotlenia skórę,
  • zwiększa elastyczność skóry.

Masażer przychodzi do nas w kartonowym opakowaniu, wyłożonym gąbką, żeby nie uległ on uszkodzeniu. W komplecie nie znajdziemy baterii tylko instrukcję obsługi urządzenia.
Minusem (dla mnie) jest to, że po włożeniu baterii, zdarza się, że aparat nie załącza się od razu tylko trzeba nim wstrząsnąć, a przekręcając pokrętło, żeby go włączyć, wykręcamy końcówkę zabezpieczającą baterię. Mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi. Trochę to skomplikowane, ale dla mnie jest to pewien dyskomfort.
Bardzo brakuje mi bardzo informacji na temat w jaki sposób masować zmarszczki, żeby jeszcze lepieje wykorzystać potencjał masażera. Wzdłuż, wszerz..... cokolwiek. Nie jestem kosmetyką z wykształcenia, więc mam prawo tego nie wiedzieć.
Teraz przyjemniejsza część – zalety i efekty, po prawie 4 tygodniach użytkowania:
  • znaczne wygładzenie lwiej zmarszczki między brwiami,
  • złagodzenie rysów twarzy
  • delikatne wygładzenie skóry pod oczami,
  • dzięki masowaniu mięśni i wypełniaczowi, który obecnie testuję poprawia się stopniowo kontur ust,
  • i co uważam za największy plus - wygładzenie zmarszczek na policzkach, tych które tworzą się przy uśmiechu. Dawniej zawsze gromadził mi się w nich fluid, a teraz nawet po kilku godzinach noszenia makijażu nic się nie zbiera.
u góry przed kuracją, na dole po niecałych 4 tygodniach

Podsumowując cieszę się, że miałam możliwość przetestowania takiego urządzenia. Będę go w dalszym ciągu używać licząc po cichu na jeszcze lepsze efekty. Markę DermoFuture obdarzam dużym zaufaniem ponieważ mam już kilka ulubionych kosmetyków, które bardzo mojej cerze pomogły. Cieszę się, że dzięki masażerowi mogą być jeszcze bardziej efektywne i w jeszcze większym stopniu pielęgnują moją twarz.
Masażer możecie kupić w sklepie tenex24.pl  (TUTAJ)


19 kwietnia 2016

Salvatore Ferragamo Signorina Misteriosa EDP


Nowa Signiorina, orientalno-owocowa, odsłania przed nami swoje czarne, upojne oblicze.
Zapach elegancki i wyrazisty. Szykowny i odkrywający sekretne, niegrzeczne oblicze. Nawet najbardziej szykowna i elegancka dziewczyna skrywa swoją sekretną stronę, swoje tajemnicze oblicze.
Signorina Misteriosa to zapachem nieprzewidywalnej strony młodej i odważnej kobiety, która kieruje się w życiu własnymi zasadami i kodeksem postępowania.


Nuta głowy: jeżyna, neroli
Nuta serca: kwiat pomarańczy, tuberoza
Nuta bazy: mus z czarnej wanilii, paczula i bita śmietana


Ta owocowo – waniliowa kompozycja otwiera się świeżymi i odrobinę gorzkimi nutami jeżyny i neroli, delikatnie przeobrażając się w zmysłowy aromat tuberozy i kwiatu pomarańczy. Te dwa ostatnie składniki nadają orientalno – owocowy charakter. Pachnące akordy czarnej wanilii i paczuli stanowią idealne zakończenie tej kompozycji, dokładnie tak samo jak kropka nad „i”.
Ponieważ ta orientalna słodycz jest bardzo kobieca i dosyć słodka zapach wydaje mi się odpowiedni na randkę, kolację przy świecach czy po prostu na wieczorne wyjście.
Jak przystało na włoską markę Salvatore Ferragamo, flakon Signiorina Misteriosa jest małym dziełem sztuki, który łączy w sobie elegancję i prostotę czarnego flakonu wraz z romantyczną kokardą wieńczącą jego wygląd.


W podobnym stylu jest również cała kampania reklamowa, której kolorem przewodnim jest właśnie czerń, a modelka Grace Hartzel jest uosobieniem generacji młodej i nowoczesnej kobiety wyrażającej styl Salvatore Ferragamo.
Signorina Misteriosa pachnie intensywnie około 4 godzin, a na skórze delikatnie uwodzi jeszcze po 8-miu. Przynajmniej u mnie. Jest dostępna w sieci perfumerii Sephora. 



Wykorzystane źródło: parfums.ferragamo.com

17 kwietnia 2016

O urodzie i makijażu z przymrużeniem oka …....


Makijaż można traktować bardzo poważnie lub też nie. Wszystko zależy od tego ile mamy dystansu do samych siebie.
A żeby nie było zbyt pięknie i monotonnie postanowiłam pokazać Wam coś z czego śmieję się już od kilku dni.
A mianowicie są to memy urodowe, które ponoć tylko kobiety są w stanie zrozumieć. Pojedyncze zdjęcia znacie na pewno z portali urodowych lub Facebook-a. Ja pozwoliłam sobie pożyczyć z portalu zeberka.pl najzabawniejsze moim zdaniem fotki i skondensować je w jednym miejscu.










 I doświadczenie bardziej bolesne niż depilacja brwi.....


Co sądzicie na temat tych zdjęć? 
Wzięte z życia czy nie? Jakie macie doświadczenia?


P.S. Ja chcę taki rozświetlacz :-)




16 kwietnia 2016

Mac Prep + Prime Lip – baza wygładzająca pod pomadkę


Linia Prep+Prime składa się z różnego rodzaju produktów/ baz pod makijaż, które mają za zadanie pomóc nam cieszyć się dłużej nienagannym wyglądem.


W jej skład wchodzi między innymi bezbarwna baza pod pomadkę. Poprawia ona wygląd zastosowanych produktów do ust oraz pomaga przedłużyć ich żywotność.
Baza nawilża, wygładza powierzchnię i pielęgnuje usta. Zachodzi podobny efekt jak przy bardziej nawilżających pomadkach. Drobne linie na brzegach warg zostają wypełnione przez co uzyskujemy efekt pełniejszych ust. 


Jest to produkt bezbarwny posiadający właściwości poprawiające kondycję skóry oraz wykończenie nałożonych pomadek.

Produkt ma za zadanie:
  • zredukować blednięcie koloru nałożonej pomadki,
  • zapewnić długotrwałe nawilżenie,
  • nie posiada zapachu, więc nie ma ryzyka podrażnienia,
  • został przebadany dermatologicznie.

SKŁAD: 


KONSYSTENCJA i OPAKOWANIE:
Jest to woskopodobny sztyft o dosyć grubej średnicy w porównaniu do standardowej konturówki. Wykręcany mechanizm działa bez zarzutu i pozwala na dozowania takiej ilości produktu jaka jest potrzebna.
Ma on pojemność 1,7 g. i kosztuje 74 zł


SPOSÓB UŻYCIA:
Produkt należy nakładać na całą powierzchnię delikatnie wychodząc poza ich kontur. - zapobiega to "wylewaniu" się nałożonej pomadki poza kontur ust i przedłuża okres utrzymywania się pomadek na ustach.
Po nałożeniu pomadki możemy jeszcze raz dodatkowo podkreślić kontur ust.


Prep+Prime Lip jest jednym z moich ulubionych produktów marki MAC. Dzięki nawilżeniu i wygładzeniu ust, pomadki dosłownie suną po skórze bezproblemowo aplikując kolor. Usta są tak jakby wypełnione, co daje świetny efekt ponieważ drobne linie i zmarszczki wokół ulegają znacznemu wygładzeniu.
Nawet moje ulubione szminki, które mają bardziej błyszczące wykończenia trzymają się na ustach trochę dłużej niż standardowo. Balsam działa praktycznie tak jak klej scalając produkt ze skórą.
Usta są wypielęgnowane, a  widoczność suchych skórek zniwelowana.
Prep+Prime nie grudkuje i nie zbryla się na ustach. Dzięki temu, że jest bezbarwny praktycznie nie wpływa na przekłamanie koloru zastosowanych pomadek.
Przyznaję od razu, że na matowych pomadkach go nie testowałam. Bo po pierwsze nie lubię takiego wykończenia, a po drugie nie posiadam takich produktów w mojej kolekcji.
Jedyna rzecz, do której mogę się odrobinę przyczepić to grubość sztyftu, przez co jest on (w niektórych miejscach wymagających precyzji) dosyć trudny do zastosowania. 
Prep+Prime Lip jest niesamowicie wydajny. 
Może nie jest to produkt typu „musisz go mieć”, ale jest wart przetestowania.
Bardzo lubię produkty z linii Prep+Prime, bo jeszcze nigdy mnie nie zawiodły jeśli chodzi o zastosowanie, a za każdym razem na nowo mnie zadziwiają.

Znacie to cudo?  Używacie takich produktów? 

 

13 kwietnia 2016

Giorgio Armani Sun di Gioia EDP - zapach wakacji i gorącego piasku


Marka Armani zaprezentowała światu Acqua di Gioia w 2010 roku. Zapach należał do kategorii aromatów wodno-kwiatowych.
Sun di Gioia symbolizuje wakacyjne słońce. Ciepły i kobiecy zapach doskonale podkreśla atmosferę lata, to uczucie szczęścia i relaksu na wakacyjnej plaży.


Sun di Gioia ma bardzo prosty skład:
nuta głowy: bergamotka, frezja, akord morski,
nuta serca: jaśmin sambac, ylang ylang, plumeria (frangipani),
nuta bazy: mleczko kokosowe, bursztyn, irys. 



Pierwsze wrażenie to rozgrzana skóra. Tak się pachnie po leżeniu na plaży na cieplutkim piasku, kiedy to promienie słońca delikatnie pieszczą naszą skórę. Tak rozgrzewający jest ambroksan (bursztyn). Kolejną zauważalną nutą jest pudrowość irysa, które w ładny sposób tłumi trochę ten żar. Podobno jest tam również odrobina wanilii, ale ja jej niestety nie czuję. Na skórze jest ona tylko ciepłym akcentem, gdzieś na końcu kompozycji. Natomiast przy próbach na blotterze jest wyczuwalna.
Białe kwiaty dodają lekkości i zwiewności, a mleczko kokosowe stawia przysłowiową kropkę na „i” doprawiając mleczną barwą i zamykając ten piękny koktajl.


Sun di Gioia należy do kategorii orientalno-kwiatowej. Jest to zapach stworzony na lato i podejrzewam, że znajdzie wiele zadowolonych użytkowniczek.
Jego trwałość jest również przyzwoita więc nie mam żadnych zastrzeżeń. Przez 4 godziny pachnie dosyć przyzwoicie, przez 2-3 następne jest takim akcentem.... jest na skórze, ale nie jest nachalna.
Zapach niebanalny, seksowny i na drugie imię ma wakacje.

Znacie ten zapach?
Co z nowości w perfumeriach ostatnio się Wam spodobało? 

Skład i zdjęcia pochodzą z materiałów prasowych marki Armani.