1 sierpnia 2016

Ulubione kosmetyki miesiąca lipca


Miesiąc lipiec był fajny. Dlaczego? O tym w innym poście. W każdym razie wiele dobrego się wydarzyło. Moja cera nie szaleje, tak więc pielęgnacja chyba idzie w dobrym kierunku.
Chciałam Wam dzisiaj pokazać kilka kosmetyków, które w ogromną przyjemnością używałam w lipcu.
Wszystkie recenzje zostały podlinkowane w nazwie produktów.

Pielęgnacja


Lierac Sunific – filtr SPF50+ - wiecie, że jestem przewrażliwiona jeśli chodzi o ochronę słoneczną. Ten filtr rewelacyjnie wpasowuje się w potrzeby mojej cery. Pobawię się nim jeszcze i przygotuję Wam pełną recenzję, bo kosmetyk jest bardzo dobry.
Rexona Clean Shower – antyperspirant, który pojawił się już kolejny raz w mojej łazience. Zawsze mogę polegać na jego działaniu, nie brudzi ubrań i pięknie pachnie.
Yonelle Bodyfusion serum antycellilitowe - smarujemy, masujemy, a ciałko się odwdzięcza jędrną skórą.
Shiseido Super Corrective Eye Cream kocham, uwielbiam, czczę. Marka Shiseido to jedne z najlepszych kremów pod oczy jakie miałam okazję używać.
Maska dotleniająca z koenzymem Q10 – świetna maska, doskonale nadaje się jako krem na noc. Mam tylko do producenta prośbę, niech wyczaruje, żeby ten kosmetyk można było kupić osobno, a nie w zestawie.

Makijaż twarzy


Viper puder funkcyjny rozświetlająco-modelujący – uuuuuu jest moc. Bawimy się i poznajemy, ale już się bardzo lubimy.
Bell prasowany róż do policzków – miałam okazję używać różnych marek jeśli chodzi o róże, a tu mały niepozorny Bell posiada naturalne kolorki dodające uroku, świetnie trzyma się na twarzy cały dzień i kosztuje grosze.
Shiseido Synchro Skin – moc całkowita! Podkład świetnie wygląda na skórze nawet podczas upałów. Nie wyciera się, a nadprodukcja sebum powoduje, że makijaż wygląda jeszcze lepiej. Ja jestem zachwycona i moja cera też.

Makijaż oczu i ust


Mac Naked Lunch i Shale – moje dwa podstawowe kolory, którymi wyczarowuje się makijaż zarówno dzienny jak i wieczorowy. Absolutne must have każdej kosmetyczki.
Lancome zielony błyszczyk – podkreśla usta i lekko chłodzi – rewelacyjny na upały.
Bobbi Brown Lip Gloss – w tubie wygląda nijako, na ustach bajka.
Dior Lipliner – nałożony na usta i przykryty błyszczykiem wytrzymuje wiele godzin. Ostatnio jest to moje ulubione połączenie.
Urban Decay Primer Potion – jedyna baza pod cienie, która nigdy mnie nie zawiodła. Używam od ponad 6-ciu lat i jestem cały czas tak samo zachwycona.


Jak Wam się podobają moi ulubieńcy?
Coś szczególnie zwróciło Waszą uwagę?