29 lipca 2016

Eveline Big Volume Lash – nie jestem ani zachwycona ani rozczarowana


Lubię testować tusze do rzęs. Jest to jeden z tych kosmetyków, które praktycznie robią większą część makijażu. Dobry tusz to skarb :-)


Maskara Big Volume Lash ma nam zapewnić ponadczasową głębię i intensywność spojrzenia wraz z każdym pociągnięciem szczoteczki BIGBRASH.


Szczoteczka została tak zaprojektowana, aby wraz z każdym pociągnięciem zapewniała nie tylko rozprowadzenie tuszu, ale również idealne rozdzielenie rzęs.
Kremowa konsystencja wzbogacona proteiną B5 oraz naturalnym woskiem Carnauba pogrubia rzęsy od nasady, aż po same końce, pozwalając na dowolne kreowanie objętości.


Producent obiecuje nam:
  • spektakularnie zwiększoną objętość rzęs,
  • perfekcyjne rozdzielenie,
  • idealne podkręcenie,
  • długotrwały efekt sztucznych rzęs.
 lewa strona bez makijażu, po prawej stronie jedna warstwa tuszu

 dwie warstwy tuszu

Tusz ma pojemność 9 ml i kosztuje 18,99 zł
Moje przemyślenia są takie, że trudno mi zająć stanowisko na tak czy na nie.
Szczoteczka jest bardzo fajna. Ładnie rozczesuje rzęsy, ale odnoszę wrażenie, że nabiera za mało produktu z opakowania. Czasami  jest wręcz zbyt sucha i aby uzyskać jakiś konkretny efekt trzeba rzęsy malować  3-4 razy.
Sam tusz ma głęboki czarny kolor, w ciągu dnia nie osypuje się, nie grudkuje i co najważniejsze nie schodzi pod oczy robiąc w najmniej oczekiwanym momencie efekt pandy.
Efekt podkręcenia jest widoczny i długotrwały. Próbowałam malować z zalotką i bez i szczerze muszę przyznać, że "bez" – rzęsy prezentują się o wiele lepiej.
Generalnie jest to fajny tusz, dla młodych dziewczyn, które rozpoczynają przygodę z makijażem.
Ja po latach używania różnych marek oczekuję jednak od tuszu znacznie więcej.


Znacie? Używacie tusze marki Eveline?
Który jeszcze możecie polecić do testowania?