30 grudnia 2015

MAC - ulubione kolory cieni do powiek


Każdy kto zaczyna swoją przygodę z marką MAC staje zawsze przed tym samym dylematem.
Ale co ja mam wybrać?
Samych wkładów do paletek mamy w ofercie około 135 kolorów, a gdzie cienie mineralne czy typu prolongwear?


Dlatego też postanowiłam pokazać Wam moje najukochańsze kolory, bez których nie wyobrażam sobie mojej paletki.
Cienie Mac mają wykończenia:
  • Frost,
  • Lustre,
  • Matte,
  • Matte 2,
  • Satin,
  • Veluxe,
  • Veluxe Pearl,
  • Velvet.

Od lewej:
  • Shroom (Satin) jasny beż,
  • Vex (Frost) beż z różowo-zieloną opalizacją,
  • Naked Lunch (Frost) bardzo delikatny, połyskujący cielisty różowo-brzoskwiniowy,
  • Quarry (Matte) delikatny przytłumiony śliwkowy brąz.

A tak prezentują się na skórze.


Od lewej górny rząd:
  • Mulch (Velvet) brąz z domieszką starego złota,
  • Patina ( Frost) ciemno-szary brąz opalizujący delikatnie na złoto i różowo,
  • Satin Taupe (Frost) kolor trudny do jednoznacznego określenia ma w sobie coś z ciemnej szarości pomieszanej z ciemnym brązem i śliwką,
od lewej dolny rząd:
  • Shale (Satin) fiołkowo-szarawa śliwka z subtelnym blaskiem,
  • Parfait Amour (Frost) niebieski fiolet z błyszczącymi drobinkami.

A tak wyglądają na skórze- Parfait Amour, Shale, Mulch, Patina, Satin Taupe.

Shale i Parfait Amour
 
Mulch, Patina i Satin Taupe
 
Parfait Amour i Vex są to odcienie typu duochrome. Tak wielowymiarowe, że w zależności od kąta pod jakim je oglądamy potrafią zmieniać swój odcień. 
Cienie są bardzo dobrze napigmentowane, rewelacyjnie rozcierają się i łączą z innymi kolorami. W opakowaniu znajduje się 1,5 grama produktu, więc starczą na bardzo długo. 
Pojedyncze cienie kosztują 74 zł, natomiast w formie wkładów do palety 56 zł.

Mam nadzieję, że chociaż odrobinę komuś z Was pomogłam.



27 grudnia 2015

Hourglass Immaculate® Liquid Powder Foundation

 
Marka Hourglass kusi mnie od bardzo dawna. Kilka lat temu natknęłam się na Youtube na kanał, który prowadzi makijażysta tej marki Josh Collier. Josh w bardzo ciekawy sposób opowiada o kosmetykach, z którymi pracuje na co dzień, a jego wiedz a zakresu kosmetologii jest bezcenna. 
Marka Hourglass została założona przez ekspertkę do spraw piękna i urody Carisę Janes. Dzięki wykorzystaniu nowoczesnych rozwiązań technologicznych i rewolucyjnych formuł, marka szybko zdobyła sławę na rynku kosmetycznym. Aktywne składniki szybko i widocznie ulepszają skórę. Nowoczesna kolorystyka i eleganckie opakowania zdecydowanie wyróżniają produkty Hourglass na rynku. 


Podkład Immaculate dzięki przełomowym technologiom zmienia swoją konsystencję z płynnej w pudrową. Ta formuła ma za zadanie absorbować sebum, zakrywać wszelkie niedoskonałości i zapewnić użytkownikowi długotrwałe matowe wykończenie makijażu bez konieczności dokonywania poprawek w ciągu dnia.
Zawarta w składzie glinka kaszmirowa (kaolin) odgrywa integralną rolę w składzie produktu. Absorbuje do 75% swojej wagi sebum pozostawiając nawilżenie w skórze. Formuła beztłuszczowa sprawia, że podkład wysychając zmienia swoją postać. Długotrwałe welwetowe, matowe wykończenie nigdy nie wygląda płasko, tępo ani nie waży się na twarzy. Po zastosowaniu podkładu nie potrzebujemy używać pudru matującego czy też bibułek ściągających nadmiar sebum.
Komórki macierzysta szarotki aplejskiej bogate w antyoksydanty zwiększają elastyczność skóry i mają ogromne działanie przeciwzmarszczkowe. Lavandox pozyskiwany z hiszpańskiej lawendy jest ekstraktem, którego głównym celem jest walka z drobnymi liniami i zmarszczkami znajdującymi się na twarzy, a powstającymi w związku z kurczeniem się mięśni. Bardzo drobno zmielone pigmenty zapewniają odpowiedni poziom krycia, który można budować ale nie tworząc efektu maski. 


Badania przeprowadzone na 30 ochotniczkach posiadających tłuste cery i skórę trądzikową, w przeciągu miesiąca czasu wykazały:
-100% odnotowało poprawę wyglądu skóry i wygładzenie cery,
-100% odnotowało zbawienne skutki działania produktu bez przesuszenia skóry,
-83% odnotowało zmniejszenie wydzielenia sebum,
-80% odnotowało widoczną poprawę wyglądu blizn trądzikowych,
-70% odnotowało zmniejszenie porów,
-63% odnotowało zredukowanie występowania niedoskonałości na skórze.


SPOSÓB UŻYCIA:
Producent zaleca zastosowanie pod makijaż firmowej bazy Hourglass Veil Mineral Primer.
Dla lepszych rezultatów należy użyć do aplikacji pędzel. Wszelkiego rodzaju gąbeczki nie są polecane.
Produkt nakładamy na twarz partiami wpracowując go w skórę kolistymi ruchami. Jeśli zachodzi taka potrzeba można dodać kolejną warstwę.
Należy pracować szybko, bo Immaculate w bardzo krótkim czasie zmienia swoją konsystencję z płynnej w pudrową.

SKŁAD: Isododecane, Cyclopentasiloxane, Methyl Perfluorobutyl Ether, Water, Silica, Butylene Glycol, Polymethylsilsesquioxane, Kaolin, Cetyl Peg/Ppg-10/1 Dimethicone, Polysilicone-11, Peg/Ppg-18/18 Dimethicone, Dimethicone, Decyl Glucoside, Quaternium-90 Bentonite, Propylene Carbonate, Dimethicone/Methicone Copolymer, Magnesium Sulfate, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Tribehenin, Glycerin, Leontopodium Alpinum Meristem Cell Culture, Xanthan Gum, Caprylic/Capric Triglyceride, Lavandula Stoechas Extract. May Contain ( +/- ): Titanium Dioxide, Iron Oxides.

Podkład nie zawiera:

parabenów,
• substancji zapachowych,
• olejów,
• ftalanów,
• glutenu,
• syntetycznych barwników,
• kosmetyki nie były testowane na zwierzętach.


OPAKOWANIE I KONSYSTENCJA:
Produkt znajduje się w metalowym pojemniku. Nie powiem, że jest ciężki, ale jego wagę doskonale czuć. Błyszczący metal wygląda elegancko i nowocześnie. Pojemność 30 ml. Cena to 55$.
Podkład dostępny jest w USA i sklepach internetowych w 16 odcieniach.
Konsystencją przypomina delikatny mus, który bardzo dobrze rozprowadza się na twarzy delikatnie zasychając już po chwili od momentu aplikacji. Krycie jakie zapewnia jest delikatne w stronę średniego. Ponieważ jest to produkt, który zmienia swoją formułę z płynnej w pudrową, cały czas powoduje zapchanie pompki dozującej. 


Przy każdej kolejnej aplikacji musimy najpierw wypchnąć zalegające resztki i dopiero przy kolejnym naciśnięciu wydobyć produkt do wykonania makijażu. Niestety, w ten sposób marnujemy zawsze jedną porcję podkładu, gdyż zbita w koreczek nie nadaje się do rozsmarowania.


W tym miejscu bardzo chciałbym podziękować Asi (1001 Pasji), ponieważ to dzięki jej uprzejmości spełniło się moje marzenie jeśli chodzi o fakt przetestowania tego kosmetyku.
Po testach na żywo i wyrobieniu sobie o nim opinii mogę śmiało stwierdzić, że ma tyle samo plusów co i minusów.
Podkład przeznaczony jest dla cer od normalnej po ekstremalnie przetłuszczającą się. Zawsze myślałam, że moja cera za bardzo się przetłuszcza, ale po używaniu Immaculate muszę stwierdzić, że już nie będę na nią narzekać. Po aplikacji i zmienieniu konsystencji na pudrową ściąga moją cerę, aczkolwiek efektu przesuszenia nie odnotowałam.
Początkowa konsystencja wymaga wprawności i szybkości w wykonywaniu makijażu. Nie jest to produkt, który zaaplikujemy punktowo na twarz, a następnie będziemy sobie rozcierać pędzlem. Trzeba działać w miarę szybko i podzielić sobie twarz na obszary.
Osobiście poziom krycia mi nie odpowiada - jest zbyt delikatny jak dla moich przebarwień.
Kolor NUDE, który odziedziczyłam – wedle wszelkich znaków, na niebie i na ziemi i w internetach powinien być dla mnie odpowiedni. Niestety na żywo okazał się zbyt ciemny i zbyt żółty.
Konsystencja jest lekka, nie czuć jej na twarzy, pomimo całej jego mocy i działania. 

 
Podkład nie waży się, nie blaknie i nie wyciera w ciągu dnia. Delikatnie, ale jednak wchodzi w drobne linie i załamania na skórze. Buzia wygląda dobrze cały dzień. Moim ulubionym sposobem jest (ZNOWU!!!) mieszanie go w stosunku 50:50 z innym podkładem i wtedy mam pewność, że makijaż utrzyma się cały dzień i będzie wyglądał świetnie. Co zostało przetestowane podczas najgorszych upałów jakie miały miejsce w miesiącach letnich.
Może gdybym miała możliwość dobrać idealny dla mnie kolor byłoby jeszcze lepiej.
W ramach wyjaśnienie powinnam jeszcze dodać, że używałam go na filtrach, kremach na dzień oraz bazach dostępnych u nas na rynku.
Ten eksperyment uważam jednak za udany. Jeszcze raz utwierdził mnie on w przekonaniu, że nie powinnam wybierać w „ciemno” odcienia podkładów, sugerując się tylko podpowiedziami w internecie.



24 grudnia 2015

Wesołych Świąt


Kochani chciałabym w tym wyjątkowym dniu życzyć Wam:
Niech czas Świąt Bożego Narodzenia będzie pełen atmosfery radości,
wytchnienia i zatrzymania od codziennego pędu.
Życzę, aby Św.Mikołaj przyniósł Wam wszystkim
najpiękniejszy prezent - dużo miłości!
Wszystkiego najlepszego, zdrowych i Wesołych Świąt !



Pozdrawiam
Aga 

 

23 grudnia 2015

Moja warszawska przygoda


Moja warszawska przygoda miała miejsce w piątek 11.12.2015 roku.
Na zaproszenie Agaty z bloga Beauty Icon i marki PANTENE PRO-V miałam niesamowitą okazję do odbycia metamorfozy fryzurowej w Zakładzie Fryzjerskim, którego właścicielką jest Agnieszka Płusa, osoba odpowiedzialna za metamorfozy między innymi uczestników programu Top Model.
Przygoda rozpoczęła się o nieprzyzwoitej wręcz godzinie, ponieważ PKP Intercity wyruszało do Warszawy o 6.32 rano.


Po przybyciu na miejsce dumnie powitały mnie Pałac Kultury i Złote Tarasy, ponieważ tam właśnie umówiłam się z Agatą. Bardzo szybko odnalazłyśmy się w tłumie, a ponieważ było to nasze pierwsze spotkanie od razu udało nam się znaleźć wspólny temat.


jako ciekawostka - wyspa Chanel

Próbowałyśmy również zrobić mały shopping, ale obsługa w jednym ze sklepów trochę bardzo nas olała, więc wyszłyśmy. Musiałyśmy poczekać chwilę na jeszcze jedną uczestniczkę naszych metamorfoz - Martę.
W pełnym gronie ruszyłyśmy na spotkanie przygody w salonie Agi Płusy.


Na miejscu powitała nas przedstawicielka marki Pantene PRO-V Agnieszka Jędrzejczyk-Wojciechowska oraz właścicielka salonu Agnieszka Płusa.
Po szczegółowym wywiadzie odnośnie pielęgnacji i ocenie kondycji moich włosów oraz omówieniu problemów, z jakimi nie mogę sobie poradzić w związku z ich pielęgnacją Agnieszka zdecydowała, że odświeżymy i nałożymy nowy kolor oraz lekko nadamy fryzurze linię, ponieważ jestem na etapie ich zapuszczania.
Kolor został zmieniony za pomocą kremu tonującego Colour Touch marki Wella.

Gwiezdne wojny 

Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, krem dzięki temu, że nie posiada w swoim składzie amoniaku, nie pachniał, nie podrażniał i nie męczył otoczenia. Dla mnie była to ogromna nowość, bo z takim produktem jeszcze się nie spotkałam.


Po zmyciu nałożonego koloru, wysuszeniu i wymodelowaniu włosów moim oczom ukazał się najładniejszy, a wręcz powiedziałabym, idealny odcień brązu – gorzkiej czekolady, do którego dążę od kilku lat, ale na moich włosach jakoś nie chce się on pojawić. Kolor jest idealny i nie zawiera żadnych podtonów.
Niesamowity połysk, który krem tonujący nadał moim włosom utrzymuje się już ponad tydzień tak samo jak i ich miękkość i delikatność. A ja cały czas słyszę komplementy odnośnie nowej fryzury.
 
Ja i Agnieszka Płusa
                                                   Marta, Ja i Agata (źródło: Beauty Icon) 

Ponieważ cała metamorfoza trwała kilka godzin, miałam okazję porozmawiać z fachowcami oraz poplotkować trochę o nowych produktach oraz o podstawowych krokach pielęgnacji. Dowiedziałam się kilku nowych rzeczy i zamierzam je stopniowo wprowadzać do mojej rutyny pielęgnacyjnej. Najważniejsze jest to żeby nie przesadzać z szamponami oczyszczającymi ponieważ uszkadzają one barierę lipidową na skórze głowy i zamiast pomagać powodują tylko więcej problemów. Obaliłyśmy również mit odnośnie szkodliwości zastosowania SLS-ów w szamponach. Naprawdę nie są takie złe jak to nam wmawiają.

Dzień był fantastyczny i chociaż czas bardzo szybko upłyną uważam, że był w 100% udany.
Na koniec spotkania zostałyśmy obdarowane nową serią kosmetyków pielęgnujących włosy marki Pantene z serii Expert Collection, o których zapewne usłyszycie więcej za jakiś czas.


Ponieważ po metamorfozach miałyśmy jeszcze trochę czasu do mojego pociągu zawitałyśmy więc do galerii Arkadia, gdzie miałam możliwość pooglądać wszystkie kosmetyki, których nie ma stacjonarnie w moim mieście i tak:


Dostałam próbkę podkładu Traceless Perfecting Foundation SPF 15 Toma Forda, który po pierwszych testach uwielbiam ♥ tak samo jak i najnowszy zapach Noir Pour Femme.


Ponieważ w Douglasie „dopadła” mnie Pani ze stoiska Rouge Bunny Rouge, po krótkiej rozmowie odnośnie problemów z moją cerą stwierdziła, że muszę koniecznie wypróbować podkład tej marki. Tak więc dostałam kilka kolorów, żebym mogła w domu na spokojnie dopasować sobie najlepszy z nich. 
 

W sklepie firmowym marki Kiehl's po rozmowie z konsultantką, otrzymałam receptę z sugerowanymi kosmetykami pielęgnacyjnymi oraz próbki, kosmetyków, które bardzo chciałam wypróbować, a nie miałam dotychczas okazji.

 Nie mogłam sobie odmówić!

Muszę pochwalić obsługę sklepu Mac w Arkadii – dawno już nie czułam tak miłej, przyjacielskiej i profesjonalnej pomocy. Co prawda zakupy robiłam dla koleżanki, a dla siebie wymieniłam puste opakowania i wróciłam do domu bogatsza o dwie nowe pomadki Plumful i Sweetie.


Ten dzień, ten wyjazd, metamorfozę, a przede wszystkim osoby, które miałam okazję poznać będę jeszcze długo i z sentymentem wspominać. Lepszego prezentu Mikołajkowego nie mogłam sobie wymarzyć.
Bardzo serdecznie dziękuję: Agacie za zaproszenie; Marcie za miłe towarzystwo; obu Agnieszkom i Tomkowi za to że jesteście fantastyczni oraz Piotrowi, który przez cały dzień robił nam zdjęcia i cierpliwie nas woził.
Buziaki, pozdrawiam i już bardzo za Wami tęsknię.

Kawunia, która ratuje życie :-)
 
P.S. Żeby było zabawniej, jak czekałam wieczorem na dworcu, na mój pociąg powrotny, przyczepił się jakiś pijany mężczyzna i tak oglądał moje torby z prezentami i czyta, czyta, aż wreszcie mówi do mnie:
  • Pantene.
  • Pantene.
  • Piękne zakupy Pani zrobiła.
  • Takie tylko dla eleganckich kobiet.
I jak tu się nie uśmiechnąć :-)



Kemon AND VAMP Spray 44 – lakier utrwalający do włosów


Kemon AND VAMP Spray 44 to lakier do włosów, który ma za zadanie pomóc nam w codziennej ich stylizacji oraz w trwały sposób utrwalić fryzurę.


Pierwsza rzecz, która mnie zaskoczyłam to gigantyczna pojemność, bo aż 500 ml. Ciekawe na jak długi czas starczy ten olbrzym. Drugą rzeczą działającą na korzyść jest neutralny i niedrażniący zapach. Czasami podczas utrwalania fryzury, zwłaszcza w małym pomieszczeniu, po chwili nie mamy czym oddychać, ponieważ chemiczny zapach rozpylony w powietrzu działa w sposób drażniący nasze gardło.


W przypadku AND VAMP Spray 44 taka niedogodność nie występuje.
Dzięki specjalnie opracowanym formułom w ośrodkach badawczych, produkty AND zapewniają nam naturalny efekt wykończeniowy oraz bezpieczną stylizację bez obciążania włosów.
Linia produktów AND podkreśla nowoczesny „look” i wyśmienicie sprawdza się wśród wymagających klientek.
Lakier do włosów AND VAMP Spray 44 to produkt szybkoschnący o mocnym stopniu utrwalenia. Zapewnia naszej fryzurze efekt długotrwałego utrwalenia i naturalnego blasku.
Dzięki rozpylaczowi, szerokim strumieniem, osiada lekką warstwą na włosach, natychmiast wysychając.
Poziom utrwalenia, według klasyfikacji marki określony jest jako 4, tak samo jak i poziom nabłyszczenia.


Dla ułatwienia i czytelnego poruszania się pomiędzy produktami do stylizacji marka Kemon przypisała kod liczbowy składający się w dwóch cyfr. Pierwsza z nich wskazuje na poziom utrwalenia, druga natomiast – na stopień połysku. Stąd właśnie 44 znajdujące się w nazwie mojego lakieru do włosów.
 
STOPIEŃ UTRWALENIA


STOPIEŃ POŁYSKU
Brak utrwalenia
0
Ekstramatowy
Miękkie i lekkie
1
Matowy
Naturalna kontrola
2
Satynowy
Średnie i elastyczne
3
Naturalny
Określone i zdecydowane
4
Błyszczący
Sztywne i wyrzeźbione
5
Bardzo błyszczący
Ekstremalne utrwalenie
6
Hiperbłyszczący
Zalecanym sposobem użycia jest rozpylenie na włosach z odległości 30 cm. Aby utrwalić pojedyncze pasma należy aplikować go z bliższej odległości.


Używałam już wielu produktów do stylizacji włosów. Jedne polubiłam bardziej, inne mniej. 
Z niekłamaną przyjemnością mogę Wam polecić lakier do włosów AND VAMP Spray 44 marki Kemon, ponieważ w codziennym użytkowaniu sprawdza się wyśmienicie. Jak już pisałam wyżej nie posiada duszącego zapachu po rozpyleniu, więc dodatkowo umila nam te chwile, które spędzamy przy stylizowaniu włosów. Po aplikacji wygląda bardzo naturalnie. Nie tworzy skorupy, pomimo wysokiego stopnia utrwalenia. Możemy spokojnie, bez obawy zniszczenia fryzury, włożyć palce we włosy i przeczesać je. Kolejnym plusem jest fakt, że pomimo używania i kolejnego aplikowania w ciągu dnia, nie zostawiam na włosach białego nalotu, który czasami się nawet zbryla i osypuje w nieestetyczny sposób.
Lakier pomimo swojej trwałości bardzo dobrze wyczesuje się i zmywa się z włosów. Używam go już od kilku tygodni i nawet gdybym chciała nie mogę na dzień dzisiejszy doszukać się w nim minusów.
Jego cena wynosi 66 zł , ale za pojemność 500 ml wydaje mi się, że to jest wartość adekwatna do ilości.

Skład:


Natomiast na dzień dzisiejszy w sklepie http://sklepfryz.pl trwa promocja i można nabyć ten produkt w cenie 30 zł, co według mnie jest ceną bardzo dobrą. Link do produktu macie (tutaj).

Znacie produkty marki Kemon? 
Możecie jakiś fajny kosmetyk polecić?





22 grudnia 2015

Zużycia listopad i grudzień


Nadchodzi koniec roku i wraz z porządkami świątecznymi pozbywam się również kilku kosmetyków, które w lepszym lub gorszym stopniu służyły mi w ostatnich miesiącach.


Dove Purely Pampering – ulubiony żel pod prysznic. Kolejna butelka już w użyciu.
Isana Sommerseife – mój wielki ulubieniec jeśli chodzi o produkty tej marki.
Garnier Płyn Micelarny – ulubiony, ukochany, mój numer 1 w tej kategorii (recenzja).
Innisfree Apple Juicy Liquid Foaming Cleancer – produkt ani wybitny ani bubel. Nie opisywałam go ponieważ w moim odczuciu nie wyróżniał się niczym specjalnym, ot kolejny żel do mycia twarzy.


Wellaflex lakier do włosów – kolejne opakowanie skończone, ale mam już godnego następcę. Jaki? Dowiecie się niebawem.
Isana Med krem do rąk z mocznikiem – niestety nie ma rewelacji. Krem działał poprawnie i w sumie tylko tyle mam o nim do powiedzenia.
Clarena No More Hair – preparat opóźniający wzrost włosów po depilacji. Również nie wykazał się niczym wyróżniającym.
Klorane szampon na bazie wosku z magnolii – ten kosmetyk był dla mnie dużym zaskoczeniem. Pierwszy raz miałam okazję używać produkt marki Klorane i stwierdzam śmiało, że jestem na tak i kiedyś jeszcze znajdzie się on w mojej łazience.


HerbaCura naturalna pasta do zębów – skończyłam i pewnie jeszcze kiedyś do niej wrócę. Jak chcecie wiedzieć więcej na jej temat przypominam moją recenzję.
Ziaja pasta do zębów bez fluoru – produkt nie jest zły, ale wybitny też nie jest. Na szczęście mam godny zamiennik.
Ziaja Mintperfect Sensitiv – pasta do zębów bez fluoru z ksylitolem – i to jest moja ostatnia perełka. Ładnie doczyszcza i koi wrażliwe zęby. Absolutna rewelacja tego roku.
Lancome Genifique – serum nawilżające – również bardzo fajny kosmetyk. Może kiedyś....
La Roche Posay filtr Anthelios XL – zużywam próbki, bo mam jeszcze kilka, a szkoda mi ich wyrzucić. Średnio lubię ten filtr i chyba już do niego nie wrócę.
MUFE – podkład HD w nowej wersji – bardzo dobry fluid, zrobił na mnie lepsze wrażenie niż wersja klasyczna. Sugerowany odpowiednik koloru 125 niestety, ale nie jest zamiennikiem tego, którego używałam do tej pory. 
 

Standardowo „garść” zużytych próbek.


Kosmetyki, które zrobiły na mnie największe wrażenie:
Biolaven – krem na dzień i na noc – kremy dosyć bogate, ale bardzo się spodobały mojej przetłuszczającej się cerze.
Sephora – kremy na dzień - pisałam kiedyś o niedocenianiu marki własnej Sephora. Teraz biję się w pierś, ponieważ kremy są bardzo dobre.
Iwostin Solecrin filtr SPF30 – fajny kosmetyk. Ładnie się aplikuje, podkład się na nim nie waży, a wręcz powiedziałabym, że lepiej wygląda.


I na sam koniec, żeby nie było, że nie pokazuję bubli:
Avon Instant Repair 7 – serum do włosów. Miał pomagać na wzmocnienie i nawilżenie włosów, a okrutnie je obciążał i przetłuszczał. Leci do kosza, a ja zostawiam sobie tylko pompkę, która podobno pasuje do opakowań podkładów Double Wear Estee Lauder czy Studio Fix Fluid z Maca.
Yankee Candle Honey Blossom – sampler, który nie pachnie. Przyznaję się bez bicia, że kiedyś zostawiłam, po wyjściu z domu, palący się sampler. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie jak po około 6-ciu godzinach, po powrocie do domu, zobaczyłam migoczące światełko w szklanym pojemniku, a w pokoju nawet odrobinę nie pachniało kwiatami. Dziwna sprawa.


A jak Wasze zużycia?



21 grudnia 2015

Eisenberg Paris Masque Hydratation Totale – Maska intensywnie nawilżająca


Po zachwytach nad filtrem, który recenzowałam Wam (tutaj), przyszła kolej na następny produkt, który podbił moje serce i powoduje coraz większą miłość do marki Eisenberg.


Maska Hydratation Totale jest kolejnym kosmetykiem z linii, która zawiera w sobie formułę Trio-Moléculaire®.
Regeneruje, stymuluje i dotlenia skórę. Pozwala intensywnie wzmocnić działanie składników aktywnych zastosowanych w produktach. Dla każdego rodzaju skóry efekty są szybko widoczne i trwałe, bez pojawiania się podrażnień czy skutków ubocznych.


Maska Hydratation Totale przywraca skórze właściwy poziom nawilżenia. Działa jako kosmetyk detoksykujący i łagodzący zarówno dla naszej cery jak i skóry pod oczami.
Żelowa konsystencja bogata w kwas hialuronowy nawilża dogłębnie każdy milimetr naszej skóry. Red Algae (krasnorosty) normują poziom PH, eliminują toksyny oraz koją naszą cerę, tak jak Panthenol , a olejki pomarańczowy i cytrynowy oprócz właściwości wygładzających i rozjaśniających nadają masce delikatny cytrusowy aromat. Ekstrakt z bukowych pąków odświeża i tonizuje.
Skóra jest natychmiast bardziej promienista, wygładzona i odzyskuje jędrność.
Maska została również przebadana oftalmologicznie, dlatego też można ją bezpiecznie stosować w okolicach pod oczami.


OPAKOWANIE I KONSYSTENCJA:
Miękka, plastikowa tuba zawiera 75 ml produktu. Zważywszy na fakt, że jednorazowo na maseczkę potrzebna jest niewielka ilość, takie opakowanie starczy na dosyć długo.
Żelowa, lekko zielonkawa konsystencja doskonale rozprowadza się na twarzy, przynosząc natychmiastową ulgę. Maska nie wchłania się tylko pozostaje lepką warstwą na skórze.


SPOSÓB UŻYCIA:
Maskę należy zaaplikować cienką warstwą na oczyszczonej skórze twarzy, pod oczami i szyi czy też na linii biustu.
Pozostawić na 5 minut po czym należy ją spłukać letnią wodą.
W ramach kuracji intensywnej można stosować ja codziennie przez 5 minut przez okres 1-2 tygodni, w zależności od potrzeb skóry.
Jako SPA – należy aplikować ją na 15 minut 1-2 razy w tygodniu. 

SKŁAD:  
AQUA (WATER), BUTYLENE GLYCOL, GLYCERIN, CARBOMER, PHENOXYETHANOL, ETHOXYDIGLYCOL, CHONDRUS CRISPUS POWDER (CARRAGEEN), SODIUM HYDROXIDE, PPG-26-BUTETH-26, ETHYLHEXYLGLYCERIN, PANTHENOL, SACCHARIDE ISOMERATE, PEG-40 HYDROGETED CASTOR OIL, CAPRYLYL GLYCOL, DISODIUM EDTA, BENZOPHENONE-4, LIMONENE, PROPYLENE GLYCOL, FAGUS SYLVATICA BUD EXTRACT, CITRUS AURANTIUM DULCIS (ORANGE) PEEL OIL, CITRUS LIMON (LEMON) PEEL OIL, PENTADECALACTONE, SODIUM HYALUROTE, SODIUM POLYACRYLATE, BACILLUS FERMENT, BENZYL ALCOHOL, BIOSACCHARIDE GUM-1, CITRIC ACID, SODIUM CITRATE, CARAMEL, CITRAL, LACTOSE, POTASSIUM SORBATE, BENZOIC ACID, LACTIS PROTEINUM (WHEY PROTEIN), CI 19140 (YELLOW 5), CI 42090 (BLUE 1), LACTIC ACID.
 

Moja cera już od jakiegoś czasu cierpi na permanentne przesuszenie, które jest odporne na większość kosmetyków. Wraz z początkiem jesieni powróciłam do kuracji wybielających przebarwienia, a w międzyczasie podczas większych problemów z cerą stosowałam kurację kwasem migdałowym 10%. Ta kombinacja odbiła się niekorzystnie na stanie mojej cery. Maska Eisenberg bardzo pomaga mi w pielęgnacji szybko koi skórę, energetyzuje, a poziom wzrostu nawilżenia jest odczuwalny praktycznie po pierwszym użyciu. Co potwierdziło jeszcze kilka osób, które miały okazję używać tego produktu. Maskę nakładam na całą twarz, ale jeśli zachodzi taka potrzeba stosuje ją często tylko na obszary pod oczami w ramach większej regeneracji skóry. Ta metoda sprawdza się u mnie rewelacyjnie. Maskę nakładam na około 10-15 minut. Po zmyciu moja cera jest rzeczywiście jędrniejsza i bardziej wygładzona. Dodatkowo jeszcze powiem Wam, że zdarza mi się stosować maseczkę na usta, jeśli widzę, że skóra robi się spierzchnięta. Na tak przygotowanym płótnie bardzo ładnie trzyma się zarówno podkład i reszta makijażu.
Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na prezent dla bliskiej osoby to polecam maskę Hydratation Totale z czystym sumieniem.
Marka Eisenberg dostępna jest w sieci Perfumerii Sephora i kosztuje 299 zł.



20 grudnia 2015

Christmas Tag – Tag Świąteczny


Bardzo lubię Tagi, ponieważ jest to świetna okazja żebyśmy poznali się odrobinę bardziej. 
Ten oto TAG podpatrzyłam u MartiiS i postanowiłam zrobić go i u siebie na blogu. 
Tag składa się z 15 pytań i zapraszam wszystkich chętnych do jego powielenia, żebym i Was mogła odrobinę lepiej poznać.


1. Kiedy zaczynasz przygotowania do Bożego Narodzenia?
W moim domu planowanie zakupów i przygotowań zaczyna się na początku grudnia, żeby nie zostawiać nic na ostatnią chwilę ani na zrządzenie losu.

2. Posiadasz kalendarz adwentowy?
Nie posiadam, aczkolwiek widziałam kilka fajnych kalendarzy u zagranicznych Youtuberów.


3. Jakie są Twoje ulubione filmy świąteczne?
Odkąd tylko pamiętam jest to Opowieść Wigilijna i to najlepiej żeby to była wersja z 1988 roku z fantastycznym Billem Murrayem.
Może rozczaruję kilka osób, ale nie należę do fan clubu Kevina. 


4. Czy masz jakieś wesołe wspomnienia świąteczne?
Każde święta są wesołe więc trudno tu o jakieś konkretne i pojedyncze historyjki. Najmilsze jest to, że siadamy razem do stołu i możemy cieszyć się swoim towarzystwem.

5. Jak wygląda Boże Narodzenie w Twoim domu?
Staram się, żeby wszystkie potrawy wcześniej były już przygotowane, żeby nie doprowadzać do sytuacji, że ktoś musi spędzić cały dzień w kuchni na gotowaniu. Choinkę zawsze ubieram kilka dni przed świętami, tak więc pozostaje na spokojnie piękne przystrojenie stołu, dopracowanie szczegółów i wyczekiwanie pierwszej gwiazdki, żeby można było rozpocząć wieczerzę. W tle lecą kolędy, palą się świece - jest ciepło i przytulnie.


6. Co najbardziej lubisz w Świętach Bożego Narodzenia?
Jak powiem, że makowiec i sernik to bardzo będziecie się śmiać? A tak na poważnie magia świąt rozpoczyna się na długo przed. Uwielbiam piękne dekoracje w sklepach i galeriach handlowych, to że ludzie starają się być dla siebie milsi, uprzejmi i generalnie czuć ten klimat w powietrzu.

7. Czy masz jakieś tradycje świąteczne?
W moim domu rodzinnym nie obchodziło się jakichś specjalnych tradycji. Zawsze na stole jest puste nakrycie i staramy się, żeby na wieczerzy było jak najwięcej tradycyjnych potraw.

8. Jakie są Twoje ulubione piosenki świąteczne?
 Jedyne piosenki, które od lat mi się nie nudzą.



9. Jaką będziesz mieć choinkę w tym roku?
Kolorową z pięknymi błyszczącymi łańcuchami. Ponieważ wyznajemy bardziej ekologiczne podejście do świąt choinka jest sztuczna i to nikomu nie przeszkadza.

10. Jaki jest twój ulubiony zapach świąteczny?
Przyprawy korzenne, suszone grzyby i owoce na kompot.

11. Jaki kolor lampeczek choinkowych lubisz najbardziej?
To zależy od ustrojenia choinki  - albo kolorowe migoczące albo lampki w jednym jasnym kolorze.

12. Odliczasz dni do świąt?
Zawsze. Od początku miesiąca grudnia odliczam ile jeszcze zostało dni do świąt.

13. Ulubiony zimowy lakier do paznokci?
Mam dwa: Red-y&Willing i Rendesvous with you














14. Ulubiony zimowy napój?
W chwili obecnej jest to imbir z cytryną i miodem. Nie ma lepszej delicji wśród napoi.

15. Jak wygląda twój pokój podczas okresu świątecznego? 
Stawiam jakieś małe ozdoby typu hand made. Generalnie nie
przykładam większej wagi do strojenia pokoi. Najważniejszy jest ten jeden.... w którym stoi choinka.


A jak wyglądają Wasze przygotowania do świąt?