22 grudnia 2015

Zużycia listopad i grudzień


Nadchodzi koniec roku i wraz z porządkami świątecznymi pozbywam się również kilku kosmetyków, które w lepszym lub gorszym stopniu służyły mi w ostatnich miesiącach.


Dove Purely Pampering – ulubiony żel pod prysznic. Kolejna butelka już w użyciu.
Isana Sommerseife – mój wielki ulubieniec jeśli chodzi o produkty tej marki.
Garnier Płyn Micelarny – ulubiony, ukochany, mój numer 1 w tej kategorii (recenzja).
Innisfree Apple Juicy Liquid Foaming Cleancer – produkt ani wybitny ani bubel. Nie opisywałam go ponieważ w moim odczuciu nie wyróżniał się niczym specjalnym, ot kolejny żel do mycia twarzy.


Wellaflex lakier do włosów – kolejne opakowanie skończone, ale mam już godnego następcę. Jaki? Dowiecie się niebawem.
Isana Med krem do rąk z mocznikiem – niestety nie ma rewelacji. Krem działał poprawnie i w sumie tylko tyle mam o nim do powiedzenia.
Clarena No More Hair – preparat opóźniający wzrost włosów po depilacji. Również nie wykazał się niczym wyróżniającym.
Klorane szampon na bazie wosku z magnolii – ten kosmetyk był dla mnie dużym zaskoczeniem. Pierwszy raz miałam okazję używać produkt marki Klorane i stwierdzam śmiało, że jestem na tak i kiedyś jeszcze znajdzie się on w mojej łazience.


HerbaCura naturalna pasta do zębów – skończyłam i pewnie jeszcze kiedyś do niej wrócę. Jak chcecie wiedzieć więcej na jej temat przypominam moją recenzję.
Ziaja pasta do zębów bez fluoru – produkt nie jest zły, ale wybitny też nie jest. Na szczęście mam godny zamiennik.
Ziaja Mintperfect Sensitiv – pasta do zębów bez fluoru z ksylitolem – i to jest moja ostatnia perełka. Ładnie doczyszcza i koi wrażliwe zęby. Absolutna rewelacja tego roku.
Lancome Genifique – serum nawilżające – również bardzo fajny kosmetyk. Może kiedyś....
La Roche Posay filtr Anthelios XL – zużywam próbki, bo mam jeszcze kilka, a szkoda mi ich wyrzucić. Średnio lubię ten filtr i chyba już do niego nie wrócę.
MUFE – podkład HD w nowej wersji – bardzo dobry fluid, zrobił na mnie lepsze wrażenie niż wersja klasyczna. Sugerowany odpowiednik koloru 125 niestety, ale nie jest zamiennikiem tego, którego używałam do tej pory. 
 

Standardowo „garść” zużytych próbek.


Kosmetyki, które zrobiły na mnie największe wrażenie:
Biolaven – krem na dzień i na noc – kremy dosyć bogate, ale bardzo się spodobały mojej przetłuszczającej się cerze.
Sephora – kremy na dzień - pisałam kiedyś o niedocenianiu marki własnej Sephora. Teraz biję się w pierś, ponieważ kremy są bardzo dobre.
Iwostin Solecrin filtr SPF30 – fajny kosmetyk. Ładnie się aplikuje, podkład się na nim nie waży, a wręcz powiedziałabym, że lepiej wygląda.


I na sam koniec, żeby nie było, że nie pokazuję bubli:
Avon Instant Repair 7 – serum do włosów. Miał pomagać na wzmocnienie i nawilżenie włosów, a okrutnie je obciążał i przetłuszczał. Leci do kosza, a ja zostawiam sobie tylko pompkę, która podobno pasuje do opakowań podkładów Double Wear Estee Lauder czy Studio Fix Fluid z Maca.
Yankee Candle Honey Blossom – sampler, który nie pachnie. Przyznaję się bez bicia, że kiedyś zostawiłam, po wyjściu z domu, palący się sampler. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie jak po około 6-ciu godzinach, po powrocie do domu, zobaczyłam migoczące światełko w szklanym pojemniku, a w pokoju nawet odrobinę nie pachniało kwiatami. Dziwna sprawa.


A jak Wasze zużycia?